Facebook Google+ Twitter

Posąg konia z dachu lecznicy dla zwierząt w Łodzi oddany do renowacji

Kilka dni temu usłyszałem wiadomość o zniknięciu posągu konia z dachu najbardziej znanej w Łodzi lecznicy dla zwierząt, otworzonej w 1891 roku, jako pierwszej w Polsce. Mówiono nawet o katastrofie budowlanej w związku z remontem ulicy.

A tak wyglądała lecznica przed zniknięciem... / Fot. Marek ChorążewiczPonieważ remont ulicy Kopernika nadal jest faktem (niedawno poświęciłem mu galerię, zdjęć), a wiadomość była nieco podejrzana, udałem się na miejsce zdarzenia.

Rzeczywiście, posąg konia z dachu zniknął, ale śladów katastrofy budowlanej nie zauważyłem. Pytałem o ten fakt kilku przechodniów, których mimo paskudnej pogody i wczesnej godziny przewijało się wielu, ale żaden z nich nie umiał udzielić odpowiedzi. Większość pytanych nawet o tym nie wiedziała.

Spytałem również o to panią sprzątającą teren posesji. W odpowiedzi uzyskałem uspokajającą informację, że nic takiego strasznego się nie stało, bo konia zdjęto do renowacji. Nie wie jednak do kiedy nie będzie go na właściwym miejscu, a prośby o kontakt z właścicielem posesji nie spełni, bo nie ma takich danych.

Zniknięcie konia-pomnika z dachu budynku jest faktem / Fot. Marek ChorążewiczZadzwoniłem więc do lecznicy uzyskując numer telefonu z Internetu, ale sympatyczna pani, ,z którą rozmawiałem też nie umiała udzielić mi precyzyjnej odpowiedzi w sprawie pomnika-konia, swoistego logo pierwszej w Polsce lecznicy dla zwierząt, którą Łódź szczyci się od końca XIX wieku.

A może ktoś z Czytelników wie coś więcej na temat tajemniczego zniknięcia konia-pomnika?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Może ukradli ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pewnie zdjęli konia, żeby dorobić jeźdźca. Niedługo stanie tam znowu z Kaczyńskim na grzbiecie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Swego czasu sporo przebywałem w tamtej okolicy, korzystając z biblioteki miejskiej (gdzie m. in. ręcznie kopiowałem mapy przy użyciu tafli szkła) położonej o rzut kamieniem od owej zabytkowej lecznicy. Przejeżdżałem też tramwajem w czasach studenckich, w drodze do studium wojskowego oraz do kościoła. Wyobrażałem sobie jak to miejsce wyglądało w czasach carskiej monarchii, kiedy chadzał i jeździł tędy Tuwim jako uczeń rosyjskiego gimnazjum państwowego czy też Wiktor Gomulicki, uczący się polskiego i niemieckiego. No cóż, nie musiałem zbytnio wysilać wyobraźni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.