Facebook Google+ Twitter

Poseł Maksymiuk: 10 milionów złotych długów?

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2007-07-05 13:22

Zakłady Chemiczne w Policach zleciły właśnie śląskim windykatorom odzyskanie 1,5 mln zł od posła i wiceprzewodniczącego Samoobrony Janusza Maksymiuka. Firmy windykacyjne oceniają jego zadłużenie na około 10 mln zł. On sam w oświadczeniu majątkowym pisze o połowie tej kwoty.

 / Fot. Dziennik ZachodniDług zostanie ściągnięty z poselskiego uposażenia Maksymiuka. Ale nie tylko. Z informacji windykatorów wynika, że parlamentarzysta ma majątek, którego istnienie zataja w oświadczeniu majątkowym. – Bzdury. Nie mam. Nic nie ukrywam. Tylko to, co w oświadczeniu majątkowym – irytuje się wiceprzewodniczący Samoobrony.

To koniec bezkarności posłów koalicji. Do tej pory wierzyciele parlamentarzystów bali się upominać o swoje - twierdzą windykatorzy. Dług Maksymiuka, którego odzyskaniem dla Polic zajmą się windykatorzy ze Śląska, powstał w 1999 roku. Wtedy wiceszef Samoobrony był współwłaścicielem firmy handlującej nawozami i środkami ochrony roślin. Nie zapłacił razem ze wspólnikiem za około 850 ton nawozów. Także solidarnie mieli to zadłużenie spłacać, ale wspólnik jest niewypłacalny. – Nie mam z nim kontaktu. Wszystko spadło na mnie. Ale ja szanuję prawo. Chcę to spłacić – mówi Maksymiuk.

Prawomocny wyrok w tej sprawie zapadł w połowie 2004 roku. W następnym roku Police odzyskały zaledwie 20 tys. zł. Jak dowiedział się DZ do Polic zgłosili się dwaj mężczyźni zainteresowani wykupem długu Maksymiuka. To mieszkańcy Szczecina i Stargardu Szczecińskiego. Nieoficjalnie mówi się, że istnieje spore prawdopodobieństwo, iż stoi za nimi sam poseł. Maksymiuk twierdzi, że skoro jego długi są na sprzedaż, to kupić może je każdy. Wcześniej część długów Maksymiuka wykupił Ryszard Bonda jego były kolega z ław poselskich. Sam też ma problemy z prawem. Jest oskarżony o zagarnięcie 27 tys. ton zboża wartości 11 mln zł. Ma też sporo innych długów.

– Każdego, kto kupi moje długi kieruję do komornika w Oleśnicy, do pana Cupiała. A jeśli ktoś na własną rękę będzie ściągał to do prokuratury oddam! - denerwuje się poseł. I podkreśla, że z firmami windykacyjnymi rozmawiać nie będzie. – Poselski immunitet nie chroni i nie zwalnia od odpowiedzialności za długi. Trzeba je spłacać. Poseł, czy inny polityk jest traktowany, jak każdy obywatel. Windykowaliśmy już różnych polityków. Także zagranicą - mówi Piotr Drzewiecki z firmy Pragma Inkaso.

Długami Maksymiuka, jak i innych działaczy Samoobrony: Andrzeja Leppera, Józefa Pilarza, Wandy iStanisława Łyżwińskich, Bernarda Ptaka, Danuty Hojarskiej i Leszka Sułka interesowała się także angielska firma Global Electronic Debt Market. Posłowie Samoobrony toną w długach - to nie nowość. Do tej pory z windykacją tych należności bywało różnie. Wierzyciele oddawali sprawy do sądów, dostawali nakazy, ale sięgnąć po swoje zbytniej śmiałości nie mieli. Zakładom Chemicznym z Polic w ściąganiu należności od Janusza Maksymiuka, wiceprzewodniczącego partii, pomogą śląscy windykatorzy. To dług sprzed 8 lat! - To niczego nie zmieni. Komornik już od dawna zajmuje moje pobory - mówi poseł.

 / Fot. PAP/Radek PietruszkaMaksymiuk do swojego oświadczenia majątkowego z 27 kwietnia 2007 wpisał długi: 2,8 mln zł wobec Zakładów Azotowych Puławy S.A. (solidarnie z innymi), 1,5 mln zł wobec Zakładów Chemicznych Police S.A. (solidarnie z innymi), 231 tys. zł wobec PUH Bondar (solidarnie z innymi), 350 tys. wobec J. Siwicki (jako zobowiązanie w egzekucji, plus koszty i odsetki). Po stronie "ma" Maksymiuk wpisał: 8 tys. zł, 3 tys. dolarów, 4,5 tys. euro, 2,5 ha użytków rolnych i lasu wartości 25 tys. zł. Do tego poseł wpisał uposażenie poselskie w wysokości 19 tys. zł i diety - 29 tys. zł. Komisja Etyki Poselskiej miała zastrzeżenia do oświadczenia Maksymiuka z kwietnia 2006 r. Poseł przyznał, że przez przeoczenie nie ujął w oświadczeniu 34,6 tys. zł (brutto: 42 tys. zł) z tytułu pracy w KP Samoobrona RP, Partii Samoobrona RP oraz diet poselskich w 2005 r. Czy poseł przeoczył także inne dochody? Stanowczo zaprzecza: - Niczego nie ukrywam.

Co piąty poseł Samoobrony ma pobory zajęte przez komornika. Wśród nich jest poseł Bernard Ptak, który otwarcie przyznaje, że stracił rachubę wiele lat temu. Z kolei Józef Pilarz z Konina ścigany jest aż przez 8 komorników. Problemy mają też Danuta Hojarska i Leszek Sułek. Winą za ten stan rzeczy obarczają przemiany systemowe i złych ludzi, przez których zostali wykorzystani. – Dla nas nie ma różnicy, czy windykujemy zwykłego obywatela, czy posła. Swoje długi po prostu trzeba spłacać – mówi Piotr Drzewiecki z Pragma Inkaso.


Mówi Izabela Sobolewska, szefowa biura prasowego Kancelarii Sejmu:

Uposażenie oraz dodatki funkcyjne otrzymywane przez posłów traktowane są jako wynagrodzenie ze stosunku pracy. Podlega ono egzekucji w zakresie określonym w przepisach kodeksu pracy. Zgodnie z art. 87 § 1 pkt 1 i 2 z uposażenia poselskiego (po odliczeniu składek na ubezpieczenia społeczne oraz zaliczki na podatek dochodowy od osób fizycznych) podlegają potrąceniu sumy egzekwowane na mocy tytułów wykonawczych na zaspokojenie świadczeń alimentacyjnych oraz na pokrycie innych należności.

Dieta posła

Posłom w okresie sprawowania mandatu przysługuje uposażenie poselskie. Odpowiada ono wysokości wynagrodzenia podsekretarza stanu i wynosi 9669 złotych 80 groszy. Komornik ma prawo zająć połowę tej kwoty. Uposażenie w tej wysokości nie przysługuje posłom, którzy pozostając w stosunku pracy nie korzystają z urlopu bezpłatnego, posłom prowadzącym działalność gospodarczą samodzielnie lub wspólnie z innymi osobami oraz posłom, którzy nie zawiesili prawa do emerytury lub renty.

Dietą parlamentarną są środki finansowe przysługujące posłowi na pokrycie kosztów związanych z wydatkami poniesionymi w związku z wykonywaniem mandatu w wysokości 25 proc. uposażenia, czyli 2417 złotych 45 groszy. Dieta parlamentarna jest wolna od podatku dochodowego od osób fizycznych w granicach określonych w odrębnych przepisach dla diet otrzymywanych z tytułu pełnienia obowiązków obywatelskich i nie może być zajęta w drodze egzekucji (do kwoty 2280 zł).


Rozmowa z Januszem Maksymiukiem, wiceprzewodniczącym Samoobrony RP

Dziennik Zachodni: – Śląska firma windykacyjna zapowiada, że w ciągu najbliższych tygodni zajmie pańskie dochody. Chodzi o 1,5 mln zł, jakie jest pan winien Zakładom Chemicznym w Policach. Jak doszło do powstania długu?
Janusz Maksymiuk: Odpowiem, ale uprzedzam, że nagrywam rozmowę. To był 1999 r. Firmy poupadały. Jedna się spaliła, w drugiej prezes umarł. Nie płaciły nam. Tak powstały długi. Ja miałem spółkę cywilną Agra. Wraz ze wspólnikiem odpowiadałem całym majątkiem. Wspólnik nie wiem, co robi. Kontaktu z nim nie mam. Gdybym miał spółkę z o.o. to byłby proces upadłościowy i koniec. Ale ja się muszę podporządkować prawu. To mój ból, mój problem. W sądzie proponowałem ugodę, ale wierzyciel nie chciał się zgodzić. Teraz wszystkim zajmuje się komornik. Zgłosiłem, że mam dom, gospodarstwo. To zostało wycenione i zlicytowane. Wierzycieli było kilku. Komornik podzielił. Sam nie chciałem, bo bym się naraził na proces karny.

– Komornik zajmuje pana dochody sejmowe. Ile ściąga? Połowę?
A ja tam nie wiem ile. Z prawem nie dyskutuję. Ile trzeba, tyle bierze. Diety i za przewodniczącego w komisji. Jeszcze w Samoobronie chyba do końca 2005 roku miałem pieniądze. Też na tym był komornik. Indywidualnie nie zaspokajam.

No, a jak się zgłosi firma windykacyjna?
– Niczego to nie zmieni. Każdego, kto kupi moje długi, kieruję do komornika w Oleśnicy. A jeśli ktoś na własną rękę będzie ściągał, to do prokuratury oddam! Może być i sto osób. Bo jak dają ogłoszenie o sprzedaży długów, to każdy może je kupić. Ale z firmą windykacyjną nie będę rozmawiał! Proszę to podkreślić: adres do komornika i w kolejności.

– Pana długami interesowała się firma z W. Brytanii, a teraz dwie kolejne osoby podpytują, czy nie można ich kupić.
A niech kupują. Stracą. Bo wie pani, więcej tych odsetek rośnie, niż ja spłacam.

– Nigdy pan tego nie spłaci?
Jakie nigdy? Tego nie mówię. Może w totolotka wygram? Może 10 mln trafię? Wtedy od razu spłacę. Są szanse. Robię co mogę i wszystko co ustawa przewiduje, przez komornika.

– W lutym media pisały, że dwa razy sprzedał pan ziemię w Oleśnicy i zarobił na tym 2 mln zł, ale długów nie spłacił.
– Bzdury jakieś. To Duchiewicz zgłosił. Też cywilny proces mi wytoczył. A w piśmie procesowym napisane było, że prokuraturę też o tym powiadomił. A naprawdę to było tak: kupił i przestał płacić. Jego firma bankrutowała. Przejął ją syndyk. Znalazł tam faktury, że Duchiewicz niby moje długi do Agencji Własności Rolnej płacił. Tymczasem on kupił ode mnie ziemię jako osoba prywatna, a płacił jako firma. Jak do mnie syndyk przyszedł powiedziałem, żeby tę ziemię brał. On przez rok to chyba nawet plony z niej zbierał. W końcu ziemię mi wydał, ja ją sprzedałem, ale te dwa miliony wpłaciłem syndykowi za dług. Ale czy ja Duchiewicza kopać będę? On, jak siedział w areszcie, to tak się w pisaniu donosów na wszystkich rozpędził, że w końcu i na siebie napisał. Myśli, że on oszukiwać może. Ale jak ktoś wygra, to twierdzi, że jego oszukano.

– A ile w końcu ma pan długów? W oświadczeniu napisał pan, że około 5 milionów złotych. Windykatorzy podliczyli pana na 10 milionów.
Nie wiem! E, ale tyle to chyba nie będzie. No, może z odsetkami. Nie pamiętam. No, tyle co w oświadczeniu majątkowym.

– Nie interesuje się pan tym? Nie wie ile?
Nie wiem, jak to księgują. Od komornika tylko mam informację. Tak nie pytam, ale na koniec roku zapytałem. A on mi dał informację, żeby do oświadczenia prawdę wpisać. W tym muszę się pilnować. Bo ja chcę spłacać. Ilu tu posłów jest, co spółki miało? One z o.o. były. Wszystkie długi im poszły. Ale ja nie, ja spłacę. I podkreślić proszę, że przez komornika. Jak dodatkową złotówkę będę miał, to też przez komornika. Windykatorom nie dam.

Aldona Minorczyk-Cichy

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Maksymiuk - dobry uczeń, wszak tych przekrętów nauczyli go koledzy z poprzedniej partii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ludzie kradna wszystko, co metalowe dla paru złotych -
*Miasto próbowało walczyć z rozkradaniem budynków i ulic. Kilka lat temu Bytom wystąpił do kilku ministerstw o zezwolenie na wprowadzenie koncesji na skup złomu. Placówki czynne byłyby tylko w określonych godzinach, regularnie sprawdzane przez strażników i policjantów. Odpowiedź była negatywna. Ministerialni urzędnicy powoływali się na wolność rynku i zasadę równego traktowania wszystkich podmiotów. *
Oto podejście prawomyślnego państwa.
A z drugiej strony mamy przedstawiciela narodu, ktory wziął 850 ton nawozó pare lat temu i nie zapłacił. Pownien siedzieć, a on polski Naród reprezentuje w Sejmie!
I nie wie, ile ma tych długów, ale z Sandrą to mu nie przeszkadza wypinać się na rodaków pod piramidami. A co sądzić o Sandrze, która firmuje swym ciałem i mózgiem (?) takiego posła?
Upadek!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.