Facebook Google+ Twitter

Poseł Migalski dla W24: Na chwilę obecną nie można mówić o wojnie

Marek Migalski, poseł do Parlamentu Europejskiego podzielił się z czytelnikami Wiadomości24.pl swoją opinią na temat sytuacji na Ukrainie, podsumował kadencję PE oraz powiedział, co sądzi o celebrytach kandydujących do europarlamentu.

Paweł Kiliański: Sytuacja na Ukrainie jest bardzo napięta. Kilka dni temu amerykańskie gazety napisały, że wojna na Marek Migalski / Fot. stv Wikipedia (CC BY SA 3.0)wschodzie Ukrainy jest przesądzona. Czy zgodzi się Pan z tym stwierdzeniem, czy czeka nas czas wojny na kontynencie?
Marek Migalski: Na chwilę obecną nie można mówić o wojnie. Popełniają błąd w Stanach Zjednoczonych, oraz niektórzy europosłowie np. Jacek Saryusz Wolski twierdząc, że to jest wojna. Błąd. To są działania dywersyjne ze strony Rosji skierowane w stronę legalnych władz na Ukrainie.

Jeżeli będziemy twierdzić, że tam jest wojna, to przestaniemy rozumieć, co tam się właściwie dzieje. Nie ma to nic wspólnego z buntem ludności lokalnej, domagającej się autonomii.
Większość osób zamieszkujących tamte tereny, nie chcą integracji z Rosją i to pokazują wszystkie badania. Chcą pozostać w państwie ukraińskim i to, że mówią po rosyjsku nie oznacza, że czują się Rosjanami. Jest to trochę inna sytuacja, niż miało to miejsce na Krymie. Na wschodniej Ukrainie jest próba rebelii, która jest kierowana, inspirowana i przede wszystkim finansowana przez Moskwę. Unia Europejska, a zwłaszcza Polska powinna pomagać w stabilizacji systemu na Ukrainie, a nie dolewać oliwy do ognia.

Czy Unia Europejska może wpłynąć na Rosję np. kolejnymi sankcjami? Obecnie są prowadzone intensywne prace w sprawie nowej rezolucji.
Dyskusja jest jednym z narzędzi. Oczywiście nie jest to najsilniejsze. Silniejszym narzędziem byłyby sankcje ekonomiczne, czyli zablokowanie jakiejkolwiek kooperacji z Moskwą. Zaprzestanie i wycofanie się z partnerstwa strategicznego z Rosją, które było promowane przez ostatnie pięć lat. Druga rzecz są to punktowe sankcje w osoby, które są odpowiedzialne za reimpalizacje polityki rosyjskiej, skierowanych zarówno do polityków, jak i oligarchów rosyjskich. Trzecia rzecz to wsparcie dla społeczeństwa obywatelskiego w Rosji, w celu zwiększania ich obecności na zachodzie, kooperacji, współpracy. O tych trzech rzeczach powinni pamiętać wszyscy politycy unijni, jeżeli zastanawiają się w jaki sposób pomóc Ukrainie. Bardzo dobrym ruchem było podpisanie układu stowarzyszeniowego, mowa o tej części politycznej, jednak teraz musi nastąpić stowarzyszenie gospodarcze. Stabilna i prozachodnia Ukraina jest w interesie Unii Europejskiej.

Jest to ostatnia sesja plenarna, powoli kończy się kadencja tego parlamentu, a posłowie zaczynają kampanie wyborczą. Czy w ciągu tych pięciu lat zmienił Pan myślenie o Unii Europejskiej?
Nie mam do Unii Europejskiej nastawienia pozytywnego ani negatywnego. Jestem obecnie większym krytykiem Unii Europejskiej niż byłem. Mój eurorealizm stwardniał, ponieważ zobaczyłem, że przez te pięć lat mnóstwo decyzji, które były tutaj podejmowanych, dotyczyły przeregulowania. Były to lewicowe, ideologiczne projekty. Nie stanę się od razu eurosceptykiem, ponieważ uważam, że unie można wykorzystywać jako dobre narzędzie.

Z jakich projektów, dokonań jest Pan najbardziej dumny podczas tego czasu spędzonego w Parlamencie Europejskim?
Dzięki mojej obecności w Parlamencie Europejskim, doprowadziłem do tego, że w tej izbie potępiono używania zdania "Polskie Obozy Śmierci". Jest to dla nas bardzo krzywdzące określenie. Określenie Katynia jako zbrodni wojennej o charakterze ludobójstwa jest także moją zasługą. Wiadomo jak bardzo dla nas, Polaków jest to ważne. Takim przykładem może być także projekt Erasmus+, przy którym miałem okazję pracować. Pokazuję to, że przy pomocy Unii Europejskiej takie rozwiązanie można zaaplikować i ona świetnie się sprawdza.


Zawsze łatwiej mówić jest o sukcesach. Czy polscy posłowie mieli jakieś niepowodzenia podczas tej kadencji?
Klasyczną porażką polskiej grupy posłów w Parlamencie Europejskim był fakt, że przez długi czas wydobycie łupków w naszym kraju było blokowane przez Sojusz Zielonych i Socjalistów. To jest tak samo jak z młotkiem. Można wykorzystać narzędzie w dobrym celu, wbijając gwóźdź, ale można też boleśnie uderzyć się w palec.


Kampania wyborcza już trwa. Startuję Pan na Śląsku, gdzie jest kilka znanych nazwisk. Czy obawia się Pan swoich rywali?
Badania pokazują, że jestem trzecim najbardziej rozpoznawanym politykiem na Śląsku. Moimi rywalami jest pięciu emerytów i jeden były bokser. Nie wiem dlaczego miałbym się bać. Chcę się rozliczyć z tego, co zrobiłem przez te pięć lat tutaj, ale dodaje, że rozliczę także moich konkurentów. Będę przypominał panu Kutzowi i Piesze, że są obecnie senatorami i wybory uzupełniające do Senatu będą kosztować milion złotych. Chce im zadać pytanie - czy są w stanie pokryć z własnej lub partyjnej kieszeni te koszty. Będę pytał Jerzego Buzka, dlaczego nie pomógł mi w sprawie Henryka Sławika, którego chciałem upamiętnić w parlamencie specjalną nagrodą. Będę przypominał, że głosowanie na Buzka, to głosowania na Tuska, a oddanie głosu na Kutza, to oddanie głosu na Palikota.


Co Pan sądzi o celebrytach oraz znanych osobach, którzy startują do Parlamentu Europejskiego. Czy moga się oni sprawdzić w roli posła?
Warto posłuchać wspomnienia Krzysztofa Hołowczyca, który był europosłem. Szczerze przyznał, że on tutaj absolutnie nic nie zrobił. Na Śląsku kandydatura Tomasza Adamka to kompletne nieporozumienie, w Parlamencie Europejskim pracuje się głową, a nie mięśniami. To jest bardzo odpowiedzialna decyzja wyborców, kto przez następną kadencję będzie ich reprezentował w Europie. Żeby później się nie okazało, żeby dany kandydat przyniesie "obciach". Trzeba się dwa razy zastanowić nad tymi kandydaturami.

Jak będzie przebiegała Pana kampania do europarlamentu, czy jest podzielona na etapy?
To będzie kampania, która będzie składała się z trzech części. Po pierwsze będę chciał się rozliczyć z tego, czego dokonałem w Parlamencie Europejskim, ponieważ chce pokazać, że zasługuję na głosy wyborców. Kolejnym etapem będzie prezentacja planu, co zamierzam zrobić przez kolejną kadencję w europarlamencie. Po trzecie rozliczę moich konkurentów, co zrobili, a czego nie. Przykładowo pan Kutz był przez 17 lat parlamentarzystą w Polsce i dla Ślaska nie zrobił absolutnie nic. Teraz mówi, że w wieku 85 lat zacznie coś działać, dlatego postaram się go zapytać, dlaczego przez minione 17 lat mu się to nie udało.

Muszę także zapytać o kontrowersyjny spot, który kilka dni temu trafił do internetu. Czy to jest dobry pomysł na kampanie wyborczą?
Tak jak pan powiedział, spot jest kontrowersyjny, dlatego większa ilość osób go zobaczy. Przez tytuł, przez dwuznaczność ludzie postanowili obejrzeć spot i dowiedzieli się o stronie rozliczamymigalskiego.pl. Tam podsumowuje moją działalność. Wyborcy nie powinni głosować w ciemno. Każdego polityka powinno się rozliczyć z tego, czego dokonał podczas kadencji. Użyłem świadomie kontrowersyjnego narzędzia, żeby przybliżyć swój dorobek - zakończył poseł, Marek Migalski

Bardzo dziękuję za wywiad i życzę powodzenia w wyborach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.