Facebook Google+ Twitter

Poskromienie szowinistów

Ta koalicja robiła wiele dobrego - ale zupełnie wbrew własnej woli

Kilka lat temu, kiedy jeszcze byłem dziennikarzem, robiłem reportaż o narkotykach w Warszawie. Dowiedziałem się, ilu jest dziennikarzy, którzy zwalczają w ten sposób stres i zmęczenie, ile jest szkół, gdzie uczniowie „biorą” i jak ich otoczenie na to reaguje. Wszystkie informacje były poufne, bo nikt o tym nie chciał rozmawiać. Dyrektorzy kategorycznie zaprzeczali, że w ich szkołach istniało coś takiego jak przemoc, fala i sprzedaż narkotykach, mimo że specjalistka od narkomanii z Komendy Głównej zaklinała się, że w całej Warszawie nie ma ani jednej szkoły bez narkotyków. Jedna z nauczycielek opowiadała mi, jak poszła do dyrektorki i zgłaszała przypadki ewidentnego odurzenia uczniów. Dyrektorka kazała jej milczeć, bo mówienie o tym szkodziłoby wizerunkowi szkoły.

 

Pamiętam też, jak minister Tadeusz Iwiński w gmachu Sejmu poklepał tłumaczkę w tyłek. Nikt specjalnie się nie oburzył, sama tłumaczka potem mówiła, że to jej nie przeszkadzało. Pamiętam też, jak reagował kościół, kiedy Gazeta Wyborcza ujawniła pierwszy przypadek molestowania dziecka przez księdza – w jakiejś bieszczadzkiej wiosce.

 

Z tej perspektywy widać, ile się zmieniło w Polsce w ciągu paru lat. Trzy ważne tematy, przemoc w szkole, pedofilia i w końcu molestowanie kobiet znalazły się na wokandzie. Można o nich mówić, po aferach z biskupem Paetzem, znanym łódzkim psychologiem i aferze „praca za seks” w Samoobronnie, tabu padły. Jest to mimowolna zasługa tej koalicji, która polaryzowała scenę polityczną w Polsce bardziej niż jakikolwiek inny rząd. Z jednej strony jest to nie niesłychane atrakcyjne dla bulwarowych mediów (do których też do pewnego stopnia zaliczam prywatną telewizję), które bardzo lubią „symboliczną politykę” uprawianą za pomocą „mocnych słów”, wzajemnych oskarżeń, tematów obyczajowych. Z drugiej strony, populistyczni politycy w ten sposób uruchamiają mechanizm, nad którym szybko przestają panować i który się obraca przeciwko nim.

 

Taki poseł Wierzejski, co chciał homoseksualistów równać z pedofilami, zamiast do kompletnej dyskredytacji nienawidzonych przez siebie „zboczeńców” doprowadził do własnej dyskredytacji w wyborach do warszawskiego samorządu i konsolidował szeregi po drugiej stronie barykady. Dzięki jego wybrykom, znaczna część Polaków co prawda nadal nie lubi homoseksualistów, ale uważa, że powinni mieć takie same prawa jak wszyscy, w tym prawo do wygłaszania swoich poglądów i do organizowania manifestacji. Minister Giertych, który niedawno jeszcze chciał nawracać bezbożną, kosmopolityczną Europę zachodnią szerząc tam myśl endecką, szybko zauważył, że dzięki temu osiągnie wyniki odwrotne od zamierzonych. Najpierw dystansował się od Dmowskiego, potem od Młodzieży Wszechpolskiej. Europa zachodnia nadal jest tak bezbożna i kosmopolityczna jak wcześniej.

 

Największy sukces zapewniali swoim adwersarzom jednak panowie z Samoobrony. Triumfalny marsz prowincjonalnych macho do stolicy zakończył się kompletnym fiaskiem. Wyborczy sukces chcieli obracać w dostęp do pieniędzy i stołków a potem, jak teraz się okazuje, w łatwy dostęp do nieco bardziej archaicznych dóbr. Zamiast tego teraz cały kraj, włącznie z prokuratorami, poucza ich, jak wypada się zachowywać wobec kobiet. Tadeusz Iwiński w 2002 roku udawał, że nic się nie stało. Gdyby otwarcie powiedział, że tłumaczka, która chce z nim pracować, musi się zgadzać na poklepywanie po tyłku, pewnie też wybuchłby skandal. Ale on zostawił jej dylemat, gdzie powinna przebiegać granica. Taki element niepewności tylko umacnia pozycję silniejszego. Posłowie Samoobrony natomiast poszli na całość: praca za seks. Tak samo jak poseł Wierzejski polaryzowali maksymalnie i zmusili wszystkich, którzy dotąd byli tylko biernymi obserwatorami, aby się określić po jednej i lub drugiej stronie: Jesteś po stronie Anety K. czy posła Łyźwyńskiego? Po stronie Wierzejskiego czy Lambdy? Wiele wskazuje na to, że w najbliżej przyszłości nie będziemy już dyskutować o tym, kto jest postkomunistą i kto antykomunistą, tylko o tym, kto jest za emancypacją kobiet i kto przeciwko, gdzie przebiega granica między molestowaniem i miłym gestem i co zrobić, aby zmniejszyć przemoc w społeczeństwie. A paradoksalnie zawdzięczać będziemy to tym, którzy molestowali kobiety, chcieli je zamknąć w kuchni i propagowali przemoc wobec przeciwników politycznych.

 

Dlatego mój bilans polityczny minionego roku brzmi: Ta koalicja robiła dużo dobrego – ale zupełnie wbrew woli. Za tydzień będzie o tym, co robiła złego i czy to też było wbrew woli czy nie…

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Nic odkrywczego. Każda koalicja "mimo woli" robi coś dobrego (np. tak daje w kość, że w kopńcu ludzie wybierają innych i jest chwila oddechu). A szowinizm to nieodłączna cecha polityków...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.