Facebook Google+ Twitter

Posłowie przesłuchiwali dziś premiera. 13 godzin

Zakończyło się przesłuchanie szefa rządu przed hazardową komisją śledczą. Premier odpowiadał na pytania śledczych przez 13 godzin.

 / Fot. PAPDonald Tusk jest przekonany, że wyjaśnienia jakie złożył przed komisją pomogą w wyjaśnieniu sprawy hazardowej do końca. Przesłuchanie premiera było najdłuższe spośród przeprowadzonych przez hazardową komisję śledczą. Zbigniew Chlebowski, jeden z głównych bohaterów afery zeznawał o 2 godziny krócej.

Tusk: żadnych nacisków na śledztwo w sprawie Kamińskiego

Premier Donald Tusk oświadczył, że we wrześniu minister Andrzej Czuma i prokurator Edward Zalewski zapewnili go, iż nie było nacisków na śledztwo w sprawie Mariusza Kamińskiego.

15 września ówczesny szef CBA otrzymał od Prokuratora Okręgowego w Rzeszowie wezwanie do stawienia się w celu postawienia zarzutów.

Donald Tusk, który od rana zeznaje przed komisją śledczą, powiedział, że domagał się od Czumy i Zalewskiego wyjaśnień, czy postępowanie wobec Kamińskiego nie ma związku ze śledztwem CBA w sprawie afery hazardowej. Według premiera, prokurator krajowy Edward Zalewski zaprzeczył, jakoby wywierano jakiekolwiek naciski, co więcej, wyraził opinię, że niewielu prokuratorów zechce się podjąć tego dochodzenia.

Kamiński skomponował fragmenty podsłuchów z afery hazardowej?

Popołudniowe zeznania ponownie skupiły się wokół osoby Mariusza Kamińskiego. Tusk zasugerował, że Mariusz Kamiński tak skomponował fragmenty podsłuchów z afery hazardowej, by "ułatwić mu przyjęcie tezy, która jego zdaniem była właściwa".

Wcześniej Tusk zadeklarował, że jeśli jako premier mógłby zrobić coś, co ułatwiłoby pracę komisji, to postara się to uczynić. Odpowiedział tym samym na zarzuty Zbigniewa Wassermana o utrudnianie prac komisji. Posłowi PiS chodziło o trudny dostęp do stenogramów z rozmów telefonicznych osób zamieszanych w aferę hazardową. Wg niego powinny być one łatwiej dostępne członkom komisji, nie wyłącznie w specjalnym pomieszczeniu, a przepisy nie pozwalają sporządzać z nich notatek.

Bartosz Arłukowicz pytał, kiedy premier dowiedział się o znajomości Mirosława Drzewieckiego i Grzegorza Schetyny z biznesmenem Ryszardem Sobiesiakiem. Premier zeznał, że doszło do tego po publikacji przez "Rzeczpospolitą" stenogramów CBA z podsłuchów rozmów polityków PO z biznesmenami od hazardu.

Przed południem doszło do różnicy zdań pomiędzy Beatą Kempą a Donaldem Tuskiem. Posłanka twierdziła, że Tusk, mówiąc o ministerialnej notatce ws. ustawy hazardowej użył słowa "tajna". Po weryfikacji stenogramów okazało się, że Kempa nie miała racji.

Tusk nie wyklucza, że afera hazardowa była. "Afera hazardowa mi nie przeszkadza" – mówił, odpowiadając na pytanie posłanki Beaty Kempy. - Przez wiele tygodni, wiele gorszących zachowań różnych ludzi, w tym urzędników państwowych, pozwala na używanie tego typu sformułowania - powiedział szef rządu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Myślę, że Witold W. Mazur zna całą prawdę.Pawlak mówił sąd sądem ale sprawiedliwośc musi być po naszej stronie.Wszystkowiedzący wierzą tylko w dogmaty.Taka to Polska przywara.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przeczytałem z zainteresowaniem. Gratulacje.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.02.2010 21:39

Magdo

CBA powinno było być batem na wszystkich polityków: i Tych z lewa, a prawa, z centrum, tym bardziej w obecnych czasach, kiedy proces kartelizacji władzy pogłębia się.

Oczywiście, że za aferę hazardową odpowiada Platforma. Szkoda, że posłowie z Komisji nie zapytali pana premiera gdzie się podziała kasa, która miała wpłynąć do budżetu. Na pytania na temat przecieków specjaliści dobrze przygotowali szefa rządu. Nawet się uśmiechał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witold, CBA jest "batem na polityków", ale nie tych z PO.Kamiński był dobry dopóki nie tykał "świętych krów". Nie wiesz, że winną całej afery jest "Rzeczpospolita". Przecież redaktorzy"Rz" mogli udawać , że nic nie wiedzą i byłby spokój.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.02.2010 19:28

Oj, premier mógł się bardziej wysilić i rzec całą prawdę i tylko prawdę, że np. przeciek nastąpił w kancelarii i byłoby wtedy po sprawie. Zbyt proste jednak to by było, no i nierealne

CBA jest po to, żeby być politycznym batem na polityków.

Wyrzucać mediom a konkretnie Rzeczpospolitej to, że tam doszło do przecieku-jest grubym nieporozumieniem (łagodnie mówiąc). "Piękne" słówka w ustach polityków to poważny kłopot dla wyborców.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"No... panie premierze, ja głucha nie jestem" - powiedziała posłanka PiS Beata Kempa. Okazało się,że nie miała racji! Czy to znaczy, że jest głucha czy też niekulturalna?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.02.2010 18:26

Tak sobie dumam, ze oskarżeni sprawcy tej afery to w istocie ludzie bogaci. Po co więc im te ryzykowne gry. Po co im był ten zysk z ,,przekręconej'' ustawy. Przeciez nie dla siebie tylko.., a jak nie dla siebie to dla kogo??? Przecież pieniądze popłynęły by ogromne, wręcz bajońskie!

Albo widzimy na ekranie tylko uśmiechnięte marionetki, albo uśmiechniętych ryzykantów=rabusiów, którzy szykowali sobie za ,,robote dla mas'' zadośćuczynienie.

Na miejscu komisji i dla jej wiarygodnosci, poprosił bym prokuraturę o szczegółowe sprawdzenie u podejrzanych pochodzenia prywatnych ich majątków nabytych przez ostatnie 20 lat. ...wiem, wiem... takie sprawdzenie rodzi niebezpieczny precedens w prowadzeniu sprawy, a przeciez nie jeden z posłów, jeszcze nie oskarżony miał by sie z czego tłumaczyć!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja mam negatywne odczucia , co do komisji.Tak i tak nic nie ustalą sensownego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.