Facebook Google+ Twitter

Postapokaliptyczna wizja świata według Philipa K. Dicka

Po książki Philipa K. Dicka sięgam bez zastanowienia. Autor dokonuje w nich osobistej wiwisekcji, ujawniając okoliczności, które ukształtowały go takim, jakim był i tworzył. To także intelektualna zabawa z czytelnikiem w ciuciubabkę.

"Doktor Bluthgeld" dobrze oddaje nastrój paranoi, jaki zapanował w czasie, gdy Philip K. Dick pisał swoją książkę. Dick, jako uważny obserwator i badacz, przyznaje w posłowiu (stwarzając przedpole dla wyobraźni czytającego), że był pewien bliskiego nadejścia końca świata. Kryzys kubański nadawał się doskonale na czynnik grożący globalną zagładą, kiedy to w 1962 roku widmo III wojny światowej z użyciem jądrowych pocisków wisiało na włosku. Pierwsze rakiety wystrzeliwane na orbitę, lot Gagarina w kwietniu 1961 roku, próby jądrowe budzą także dziś wciąż żywe dyskusje. Życie w cieniu bomb atomowych, kruchego pokoju, zaowocowało powstaniem "Doktora Bluthgelda". Książka ta, to autorskie zdawanie sprawy z osobistej pasji nauką, wizji zdehumanizowania współczesnych korporacji, zagubienia człowieka w świecie, a także społeczeństwa, które drży i trzeszczy w posadach.

Bohaterów książki poznajemy chwilę przed serią wybuchów jądrowych, które doprowadzają do zniszczenia błękitnej planety. Ocaleli zostają wystawieni na ciężką próbę; muszą stawić czoło chorobie popromiennej, skażeniom, zmniejszającej się ilości produktów żywnościowych i wody. Ludzkość powstaje jak feniks z popiołu. Narastający koszmar potęguje niebezpodstawna obawa, że ktoś próbuje przejąć kontrolę nad ocalałymi…

Na ramę opowieści spod znaku fantasy, okraszonej nutą fabuły biograficznej i historycznej, składa się na powrót do "epoki" sprzed kosmicznych lotów. Czytelnik czuje, jakby wkraczał w nierzeczywistą rzeczywistość. Wszystko jest jakoś wykrzywione, zniekształcone, zawiera coś niezwykle pociągającego, ale i zarazem niepokojącego.

Z tokiem lektury zagęszcza się narracji, można wyczuć oszołomienie bohaterów
zmieniającym się światem, którego ad hoc zrozumieć się nie da. Opisy arcyciekawe, bo wiążą się nie tylko z frapującym sprawozdaniem o stanie natury po wybuchu, ale i opowieścią o wewnętrznych rozterkach bohaterów. Rzeczywistość, z którą musieli się zetknął, przytłacza ich. Ci, którzy przeżyli, otrzymali gratyfikację od losu i szansę na zmianę swego dotychczasowego życia. Są dla nas postaciami uniwersalnymi, lecz nie szablonowymi, reprezentującymi określone charaktery ludzkie, przymusowo wprzężonymi w tryby takiego, a nie innego ustroju społecznego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.