Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17791 miejsce

Poszukiwania himalaistów. Mnożą się pytania "Dlaczego ...?"

Od chwili gdy kontakt z dwójką zaginionych himalaistów został przerwany, a wszystkie próby ich odnalezienia kończą się porażką, wszyscy zadają pytanie dlaczego? - Dlaczego nie posiadali nadajników GPS? Dlaczego nie wysłano helikopterów?

Poszukiwania himalaistów. Dlaczego? / Fot. Print ScreenOd chwili gdy kontakt z dwójką zaginionych himalaistów został przerwany, a wszystkie próby ich odnalezienia kończą się porażką, wszyscy zadają pytanie dlaczego?... Dlaczego nie posiadali nadajników GPS? Dlaczego nie można było wysłać helikopterów?... Aby rozwiać wątpliwości wszystkich tych, którzy od dwóch dni śledzą przebieg dramatycznych wydarzeń rozgrywających się na wysokości kilku tysięcy metrów, serwis sport.pl poprosił o odpowiedź na powyższe pytania ekspertów. Na zestaw pytań zadanych znawcom tematu złożyły się się wszystkie te, które najczęściej zadawali internauci, a które przygotował Dominik Szczepański.

Dlaczego wspinacze, nie mieli nadajników GPS, dzięki którym można by ustalić ich położenie?

Według Artura Hajzera, himalaisty, kierownika programu "Polski Himalaizm Zimowy 2010 - 2015" wyprawa początkowo posiadała lokalizator GFS typu SPOT, który był w posiadaniu zaginionego Tomasza Kowalskiego. Niestety, jeszcze przed zdobyciem szczytu, urządzenie zostało zgubione, o czym, na Facebooku informował Polski Himalaizm Zimowy. Z wypowiedzi eksperta wynika, że nawet jeśli lokalizator nadal znajdowałby się w posiadaniu poszukiwanych himalaistów, to nie ma pewności, czy by się na coś zdał, gdyż zwłaszcza w terenie wysokogórskim, niestety posiada on istotne odchylenia od rzeczywistości i - "nie należy przeceniać jego przydatności.".

Dlaczego po zgłoszeniu zaginięcia nie ruszyła akcja wyspecjalizowanych pakistańskich ratowników?
Na to pytanie odpowiedział rzecznik Polskiego Himalaizmu Zimowego - Grzegorz Chwoła, zdaniem którego odpowiedź jest bardzo prosta, lecz mało pocieszająca - "Bo nie ma takich w Karakorum.". Gdyby wyprawa odbywała się latem, nasi himalaiści mogliby liczyć na pomoc innych, czasem nawet kilku przebywających w bazie pod Broad Peak wypraw. Niestety teraz, poza naszymi wspinaczami, w tym rejonie nie przebywa żadna inna wyprawa, a "w promieniu kilkudziesięciu kilometrów jest jeden 3-osobowy posterunek armii pakistańskiej.".

Dlaczego nie można wysłać helikopterów ratunkowych?
Można W Pakistanie helikoptey wojskowe mogą nie tylko wznieść się maksymalnie na wysokość 6700 m, ale i podnieść na linie z wysokości ok. 6400 m człowieka, ale zdaniem Artura Hajzera, w przypadku naszych zaginionych himalaistów działanie takie mijało się z celem. Według eksperta, przebywający w środę na miejscu Karim Hayyat i Artur Małek mieli lepsze możliwości wglądu w teren, niż helikopter ratunkowy, który " w masywie Broad Peak nie ma możliwości przyziemienia wyżej niż ponad bazą na 4950 m." Z dalszej wypowiedzi Hajzera wynika, iż zdecydowanie lepszym rozwiązaniem były poszukiwania na miejscu, na wysokości 7700 m, w czasie których cała droga była doskonale widoczna, a dodatkowe szczegóły można było dostrzec przy użyciu lunety, niż skorzystanie z helikoptera, którego ani wezwanie, ani start, związany z długą procedurą, nie są tak proste, jak mogłoby się nam wydawać. " 7 marca pogoda na dużej wysokości nie jest lotna i nie będzie w ogóle lotna w dniach następnych." - argumentuje. Artur Hajzer.

Jak wyglądają szczeliny na Broad Peaku? Co jeśli Berbeka wpadł do jednej z nich?
Ryszard Pawłowski, ostatni partner Jerzego Kukuczki, nie ma niestety pocieszających wieści. Zdaniem zdobywcy 10 ośmiotysięczników nie ma żadnej szansy , by wydostać się z takiej szczeliny -"To są głębokie, nawet kilkudziesięciometrowe jamy."
Grzegorz Chwoła dodaje, że praktycznie nigdy nie wiadomo gdzie się znajduje i jakie położenia ma szczelina - "z roku na rok te szczeliny mogą mieć różne rozmiary i położenie. Wszystko zależy od warstwy śniegu. W lecie większość jest zasypanych, w zimie śniegu jest mało i szczeliny odkrywają się.".

Dlaczego Polacy nie wracali ze szczytu razem albo dwójkami?
Grzegorz Chwoła uważa, że na tę decyzję wpłynęło przede wszystkim ogromne zmęczenie i wycieńczenie, które sprawia, że nie da się iść w jednym tempie. Każdy stawiany krok to ogromny wysiłek, na którym trzeba skupić całą swą uwagę, a wtedy "nie ma mowy o czekaniu na kogoś", przekonuje wspinający się od roku 1971 Grzegorz Chwoła.

Dlaczego nie szli związani liną?
Ryszard Pawłowski twierdzi, że zastosowanie lin nie sprawdza się w takich sytuacjach. Odpowiedź na to pytanie praktycznie zawarta już została w wypowiedzi Grzegorza Chwoły, gdyż chodzi o tempo poruszania się. "Jak wiemy, Tomek szedł bardzo powoli, daleko za resztą, był wykończony. Jeśli związałby się z kimś i nagle odpadł, to pociągnąłby za sobą kolegę." - tłumaczy polski taternik, alpinista i himalaista.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (24):

Sortuj komentarze:

We własnej osobie można wypowiadać się na określone tematy, lecz wiadomość tej rangi wymaga podparcia się zdaniem autorytetów. Nigdy nie ośmieliłabym się podważać opinii Hajzera czy Pawłowskiego, dlatego powtarzam z uporem Maniaka, że poświęciłam sporo czasu, właśnie po to, by przeredagować tekst i uniknąć kopiowania... niestety faktów, opinii, nazwisk i innych istotnych wiadomości nie tylko nie mogłam, ale i nie chciałam zmieniać. Na tym właśnie polega uczciwość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Ewa. Otóż bulwersuje mnie kopiowanie, powielanie informacji, zwał jak chciał. I to bez najmniejszego nawet własnego wkładu. Bez zaangażowania w tekst przekazywany. Uczciwiej byłoby wrzucić link i basta.
Tak nabija się liczbę artykułów.
No. cóż. Czasy się zmieniają, obyczaje też. Mnie zmienić się już nie da.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Ewa Naukowicz-Wójcik

Dzień Mężczyzny?
A co to jest? Pierwszy raz słyszę o czymś takim, niemniej jeśli takie coś istnieje, to życzenia z tej okazji uznam za bardzo interesujące, nowe doświadczenie życiowe.
A to ci heca; Dzień Mężczyzny :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Sergiuszu, ślicznie dziękuję za życzenia (mam nadzieję, że nie zapomnę odwzajemnić ich w Dniu Mężczyzn) oraz za obiektywizm :) Pozdrawiam :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

@BARBARA Romer Kukulska

Nic się w sumie nie stało. Śmiesznie to zabrzmiało i sprawę poruszyłem pół żartem, pół serio.
Ja sobie zdaję sprawę, że kobietom trudniej przychodzi wytłumaczyć komuś, jaką rolę spełnia wałek rozrządu w silniku, niż mężczyznom.
Jednak na wielu niwach, to Wy - Panie jesteście mistrzyniami i zapewniam Panią, że jeżeliby przyszło mi wybierać pomiędzy sernikiem pani receptury i wypieku, to zdecydowanie wybrałbym ten Pani, a nie kosmonauty - pana Winka, czy "eksperta" - pana Gębki :)

Poza tym rozbawiłyście mnie Panie tym, że tak "na ostro" przedstawiacie sobie nawzajem swoje racje i to właśnie dzisiaj :)
Muszę przyznać, że niczego dziwnego w zajawce, ani w całej reszcie materiału przedstawionego przez Panią Ewę nie dostrzegam, tym bardziej, że cały czas powtarza Ona, że jedynie cytuje w swoim materiale najczęściej pojawiające się pytania internautów w tej smutnej historii.

Raz jeszcze przy tej okazji pozdrawiam Wszystkie Panie w dniu ich święta!

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Sergiusz, Ma Pan rację. Napisałam bzdurę. W całym pośpiechu poszłam na skróty. Zupełnie jak jakaś blondynka. A może tak jak zajawka w tymże artykule.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W artykule, z którego korzystałam Artur Hajzer powiedział tak - "W Pakistanie jest możliwość przeprowadzenia lotów helikopterowych przy użyciu maszyn wojskowych. Mogą się one wznieść na wysokość maksymalną 6700 m. Helikoptery te teoretycznie mogą podnieść poszkodowanego na linie z wysokości ok. 6400. Była jedna taka akcja w historii."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale ta zajawka miała właśnie na celu zasygnalizować, iż tekst zawiera odpowiedź na takie właśnie "głupie" pytania przeciętnych internautów, wśród których zapewne znajdzie Pani zarówno wiele blondynek, jak i młodzieży, dla której "helikopter" jest synonimem powietrznej akcji ratowniczej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@BARBARA Romer Kukulska

Chodzi mi tylko o to, że śmigło helikoptera będzie się kręcić przy rozrzedzonym powietrzu i to nawet szybciej i nie ma tu znaczenia na jakiej wysokości będzie się znajdował śmigłowiec. Będzie oczywiście problem z wytworzeniem odpowiedniej siły nośnej przez to śmigło, a to z uwagi na rzadkie powietrze właśnie.
Pani wyraźnie napisała, że "śmigło nie może się kręcić", co nadal uważam za bzdurę, niezależnie od tego, co wypisują kolejni "eksperci", którzy się tu zaraz po mojej wypowiedzi pojawili :)
Ja nie łapie Pani za słowa, a koryguję jedynie nieprawdę.

Raz jeszcze pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Muszę przyznać, że zupełnie nie rozumiem wzburzenia Pani Barbary. Czytając jej komentarze odnoszę wrażenie, że nie przeczytała dokładnie tekstu. Przecież w odpowiedzi Artura Hajzera zawarte jest wszystko! - "Dlaczego nie można wysłać helikopterów ratunkowych? Można W Pakistanie helikoptey wojskowe mogą nie tylko wznieść się maksymalnie na wysokość 6700 m, ale i podnieść na linie z wysokości ok. 6400 m człowieka, ale zdaniem Artura Hajzera, w przypadku naszych zaginionych himalaistów działanie takie mijało się z celem. Według eksperta, przebywający w środę na miejscu Karim Hayyat i Artur Małek mieli lepsze możliwości wglądu w teren, niż helikopter ratunkowy, który " w masywie Broad Peak nie ma możliwości przyziemienia wyżej niż ponad bazą na 4950 m." Z dalszej wypowiedzi Hajzera wynika, iż zdecydowanie lepszym rozwiązaniem były poszukiwania na miejscu, na wysokości 7700 m, w czasie których cała droga była doskonale widoczna, a dodatkowe szczegóły można było dostrzec przy użyciu lunety, niż skorzystanie z helikoptera, którego ani wezwanie, ani start, związany z długą procedurą, nie są tak proste, jak mogłoby się nam wydawać. " 7 marca pogoda na dużej wysokości nie jest lotna i nie będzie w ogóle lotna w dniach następnych." - argumentuje. Artur Hajzer."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.