Facebook Google+ Twitter

Potrzebna debata!

Zamiast społecznej debaty dotyczącej plusów i minusów Traktatu Lizbońskiego, jesteśmy świadkami politycznego show dotyczącego laptopów, czerwonego kapturka i medialnych potyczek między poprzednim i obecnym ministrem sprawiedliwości.

Kwestia ratyfikacji lub nie traktatu reformującego jest bez wątpienia jedną z najważniejszych decyzji ostatnich lat dotyczących przyszłości Polski i Unii Europejskiej. Zamiast społecznej debaty dotyczącej plusów i minusów traktatu jesteśmy świadkami politycznego show dotyczącego laptopów, czerwonego kapturka i medialnych potyczek między poprzednim i obecnym ministrem sprawiedliwości.

Treść traktatu jest nam znana tylko z przekazów i opracowań. Dopiero niedawno powstała jednolita wersja tego dokumentu. Wiadomo dziś, że ratyfikacją zajmie się Sejm i, że nie będzie w tej materii miejsca na referendum. Bronisław Komorowski (PO) uważa, że Polacy w referendum akcesyjnym opowiedzieli się za członkostwem w UE wraz z konsekwencjami tego kroku.

Faktem jest, że posłowie będą głosować za lub przeciw czemuś, czego nie znają. Na palcach jednej ręki można policzyć parlamentarzystów, którzy przebrnęli przez cały dokument. Czy więc podniesienie ręki za lub przeciw będzie decyzją racjonalną?

Traktat wzbudza wiele kontrowersji i to nie tylko w Polsce. W środę (27 II) , w Londynie odbyła przed parlamentem brytyjskim demonstracja, której uczestnicy domagali się referendum w sprawie dokumentu lizbońskiego. Natomiast Niemcy zamierzają zaskarżyć dokument do swojego Trybunału Konstytucyjnego. Może warto poczekać na rozstrzygnięcie niemieckie i zapoznać się z uzasadnieniem orzeczenia, które może rzucić nowe światło na całą sprawę.

Warto podkreślić, że dla PiS sprawa traktatu ma olbrzymie znaczenie. Z jednej strony odrzucenie dokumentu, który się współtworzyło może zaważyć na wiarygodności partii Jarosława Kaczyńskiego wśród europejskich partnerów, z drugiej strony jego przyjęcie może zostać uznane przez elektorat narodowo-katolicki za zdradę. Wydaje się, więc, że PiS nie zajmie jednolitego stanowiska w tej sprawie pozostawiając swoim posłom wolną rękę.

Dla LiD podobnie jak dla PO przyjęcie traktatu jest naturalną konsekwencją wstąpienia Polski do UE.

Jedno jest pewne. Brakuje nam rzetelnej i racjonalnej publicznej debaty dotyczącej traktatu lizbońskiego. Winni są tutaj zarówno politycy i dziennikarze. Pierwsi wolą organizować spektakularne konferencje prasowe dotyczące mało ważnych tematów, drudzy w pogoni za sensacją wpadają w pułapkę zastawioną przez polityków, zajmując się tematami zastępczymi. Czas to zmienić.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.