Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

94935 miejsce

Potrzebna reforma TOPR? O możliwościach zmian w ratownictwie

Ocena ratownictwa górskiego w Tatrach nie może być jednoznaczna. Ogromne brawa należą się ratownikom, którzy z narażeniem życia, dniem i nocą niosą zbawienną pomoc za na ogół małe pieniądze.

 / Fot. Grzegorz Mroczka CC3.0Mimo to poziom świadczonych usług wydaje się zadowalający. Jednakże na drugim biegunie ukazuje się niewątpliwie wadliwy system finansowania działalności TOPR-u. Czy naprawdę możemy się zgodzić, abyśmy wszyscy (jako podatnicy) opłacali "szczęśliwe powroty" nieodpowiedzialnych turystów?

Zacznijmy może od wyjaśnienia jednej bardzo istotnej sprawy (choć myślę, że większość odwiedzających witrynę naTatry.pl zna ją doskonale). Otóż nie ma czegoś takiego jak bezpłatna opieka medyczna, a w tym przypadku ściślej ratownictwo górskie. TOPR finansowany jest przede wszystkim z budżetu państwa. O konkretnej wysokości dotacji decyduje Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji. I to stanowi zazwyczaj około 70% dochodów TOPR-u (naturalnie raz mniej, raz więcej). Ponadto TOPRowcom należy się 15% opłaty za wstęp do Tatrzańskiego Parku Narodowego. Oczywiście wspomniany park (notabene państwowa osoba prawna) sprzedaje takie bilety. Jeszcze innymi, ale już mało znaczącymi zyskami są darowizny i 1-procentowe odpisy od podatku dochodowego.

Doskonale widzimy, że zdecydowaną większość kosztów akcji TOPR-u ponoszą podatnicy. Nie mnie oceniać, czy taki system jest sprawiedliwy. Chciałbym jedynie pochylić się nad jedną niezwykle ważną kwestią. Ile razy słyszymy, że wezwano śmigłowiec nadaremno? Właściwie nie aż tak dużo, ale musimy pamiętać, że jego jednorazowe użycie kosztuje co najmniej kilkanaście tysięcy złotych! I nieodpowiedzialnym turystom nic nie można zrobić, to TOPR poniesie całkowity koszt działania. A ratownikom trudno orzekać, czy wezwanie jest zasadne. Nie ma się co też dziwić, że z reguły nad tym w ogóle nie myślą. Przecież w razie pomyłki muszą liczyć się nawet z odpowiedzialnością karną!

Jak rozwiązać powyższy problem? W wielu państwach (m.in. w Czechach, Niemczech i u naszych „tatrzańskich sąsiadów” – na Słowacji) przyjęto model górskich ubezpieczeń. Jeżeli nie wykupi się polisy, za akcję płaci się z własnej kieszeni. A koszty te są ogromne. Idą niekiedy w kilkanaście tysięcy Euro. Rzecz jasna, ryzyko wypadku w polskich Tatrach jest wyraźnie mniejsze niż choćby w Alpach. Aczkolwiek z koniecznością przywołania ratowników w wyższych partiach trzeba się liczyć zawsze.

Istnieje także inne wyjście, ale w polskich warunkach zdaje się szalone. Nie tylko z uwagi na panującą społeczną gospodarkę rynkową, ale również, a chyba przede wszystkim świadomość Polaków. Już wyjaśniam, o co chodzi. Myślę mianowicie o pełnej prywatyzacji TOPR-u, ba, o zlikwidowaniu jego monopolu na ratowanie ludzi w Tatrach. Niektórzy mogą podnieść zarzut, że przecież zgodnie z art. 5 ustawy z dnia 18 sierpnia 2011 r. o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich ratownictwo górskie mogą wykonywać oprócz TOPR-u i GOPR-u także inne podmioty, jeżeli uzyskały zgodę ministra właściwego do spraw wewnętrznych. Prawda, ale wymogi formalne uzyskania zgody oraz uprzywilejowana pozycja TOPR-u i GOPR-u wyklucza w zasadzie tę możliwość. Co więcej, ta trzecia wizja wiąże się ze swoistą rewolucją w stosunkach społeczno-gospodarczych. Skutecznie konkurujące „firmy” niosące pomoc w górach mogłyby powstać tylko w państwie, w którym większością dziedzin życia zajmują się wyłącznie podmioty prywatne, a nie administracja publiczna, jak to jest obecnie. Naturalnie osiągnięcie takiego stanu wydaje się prawie niemożliwe, ale co nam szkodzi zastanowić się, jak prawdopodobnie to by funkcjonowało?

Helikopter TOPR nad Kasprowym Wierchem Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe Helikopter TOPR

Każda osoba przemyślałaby kilka razy górską wycieczkę. Z pełnym przekonaniem stwierdzam, że więcej turystów lepiej dostosowałoby szlak do swoich możliwości. Jasne, że zdarzają się wyjątki, ale nie ma na nie rady. Z kolei nie jestem do końca pewien, czy owych prywatnych organizacji byłoby tak dużo, jak zakłada to spora część zwolenników całkowitego wolnego rynku. Przecież akcje ratunkowe są niezwykle kosztowne. Chociaż patrząc na te rzesze, które corocznie odwiedzają polskie Tatry, należy przychylić się poniekąd do ich zdania. Jednak najważniejszym „ale” jest mentalność rodaków, z których gros zwyczajnie nie wyobraża sobie sytuacji, gdy przykładowo wybiera najlepszą ofertę ratowniczą zupełnie tak samo jak urlop w biurze podróży. A co będzie, jak te firmy zaczną równie szybko upadać? A jeśli akurat wtedy będziemy w śmiertelnym niebezpieczeństwie?

Niemniej niewątpliwe jest, że konkurencja choćby kilku takich prywatnych podmiotów stworzyłaby niepowtarzalną szansę na niedrogą opiekę w górach, zdecydowanie tańszą niż teraz. Wielu pewnie stuka się w czoło i pyta, po co tak dalekie zmiany, skoro wszystko dobrze funkcjonuje. Niestety patrzą oni chyba tylko na wspaniałe osiągnięcia i poświęcenie ratowników, co jakkolwiek budujące, lepiej, żeby nie przesłoniło nam istoty zagadnienia. Przepraszam, lecz wynajmowanie śmigłowca TOPR-u jak taksówki, choćby incydentalnie, zwiększa zadłużenie naszego kraju. I dlaczego uczciwi, ciężko pracujący ludzie mają komuś opłacać takie „przejażdżki”? Podkreślam wszakże, że za tą reformą musiałaby pójść przemiana większości dziedzin społeczno-gospodarczych. Inaczej nie miałoby to większego sensu, a i sama konkurencja opisywanych „tatrzańskich firm” w społecznej gospodarce rynkowej wyglądałaby niezmiernie blado.

A jak nad przyszłością tatrzańskiego ratownictwa Wy się zapatrujecie? Które z przedstawionych rozwiązań najbardziej Wam pasuje? Zapraszam do dyskusji, bo problem nad wyraz skomplikowany, a jego jednoznaczne rozstrzygnięcie chyba niemożliwe.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Wystarczyło by płacenie za nieuzasadnione wezwanie. Z tego co pamiętam to kiedyś już tak było i to działało.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie ma kto przyjechać do chorego? Pojedyncze przypadki. Przecież to jest zlecenie dla nich, to głupi strasznie, że nie jadą i przyjedzie najwyżej ktoś inny.;] A jak będą takie wykupione "górskie pakiety" nie mogą odmówić pomocy - wtedy będą się musieli liczyć nawet z odpowiedzialnością karną, o cywilnej nie wspominając. I nie powiem już nawet, że to wtedy wyeliminuje ich z rynku. "Tym bardziej że sam swoim działaniem powoduje zagrożenie dla swojego życia." - Ale to dziwnie brzmi. W jakim my świecie żyjemy, że jeden chce się tak strasznie opiekować drugim? Każdy jest wolny i może robić, co zechce. Zgodzę się jedynie co do tego, że w obecnym systemie, my wszyscy ponosimy koszty jego zachowań. Trza to zmienić!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Według mnie sprawdzone wzory można zastosować z innych krajów górskich

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.