Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

128744 miejsce

Powiedz mi kim jesteś. Po co uczelniom "przynależność etniczna studenta"?

PRL lubiła dzielić swoich obywateli. Kryteriów takich podziałów było wiele – jednym z nich była narodowość. Czy w III RP można stwierdzić, że nasza tożsamość etniczna nie wpływa na naszą pozycję w społeczeństwie?

Za czasów minionego ustroju na porządku dziennym stało pytanie obywateli przy różnych okazjach o ich tożsamość etniczną. By uzyskać od organów administracji pożądane dokumenty (chociażby paszport), należało wypełnić w stosownym kwestionariuszu pole z opisem „narodowość”. Wydawało się to dość dziwne w ustroju, który ze swojej definicji miał zapewniać równość wszystkim swoim obywatelom.

PRL w założeniu twórców miała być jednak państwem jednolitym etnicznie, stąd zachęcała swoich obywateli do wykazywania etnicznej polskości, osoby innej niż polska narodowości traktując jako „podejrzane”. I tak w wyniku stosowania w tym względzie klasycznej metody kija (bo niepolska narodowość mogła spowodować różne dokuczliwe trudności, zwłaszcza administracyjne) i marchewki (bo już wówczas bycie „prawdziwym Polakiem” potrafiło otworzyć wiele drzwi), obywatel Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, pan Kroll, stawał się panem Królem...

Wraz z upadkiem systemu komunistycznego i demokratyzacją naszego kraju, wydawałoby się, że znajomość tego, kim (etnicznie) czują się obywatele nie będzie państwu potrzebna. I rzeczywiście, po 1989 roku w urzędzie przestano pytać o narodowość, z wniosku paszportowego zniknęło pole tak oznaczone, prawo zasadniczo zakazuje gromadzenia i przetwarzania danych osobowych dotyczących pochodzenia etnicznego. Reminiscencje peerelowskiej polityki „nieufności” wobec obywateli naszego kraju o innej niż polska narodowości jednak pozostały.

Dla przykładu osoby, chcące studiować na części uczelni wyższych, są w kwestionariuszach osobowych pytane o narodowość. Ciekawym jest, że w dociekaniu tego, jakiej tożsamości etnicznej są przyszli studenci brylują nie, jak mogłoby się wydawać uczelnie państwowe (jako "administracyjnie zakorzenione" w dawnym systemie), lecz wyższe szkoły niepubliczne...

Postępowanie takie, choć nie do końca zgodne z obowiązującym prawem jest jednak dość powszechne (by się przekonać wystarczy "wygooglować" kombinację słów „kwestionariusz” i „narodowość”). Daleki jestem od przypuszczeń, że deklarowanie takiej, a nie innej narodowości ma wpływ na przyjęcie na studia, czy ogólnie na sytuację prawną obywatela, ale po co w takim razie pytać? Naprawdę polska, niemiecka, ukraińska, czy inna narodowość ma wpływ na wyniki w nauce, czy efektywność w pracy? Myślę, że czas już skończyć z tą spuścizną po Polsce Ludowej, jeśli chcemy, by wszyscy obywatele Rzeczpospolitej Polskiej czuli, że jest ona ich domem, a część z nich, o innej niż polska tożsamości etnicznej, definitywnie przestali odczuwać wrażenie, że są obywatelami „niepierwszej” kategorii.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

polecam również artykuł z biuletynu ipn: http://www.ipn.gov.pl/portal/pl/24/1325/nr_92001.html (dostępny w formacie pdf) , który w dość klarowny sposób ujmuje istotę problemów w kontaktach polsko-kaszubskich po drugiej wojnie światowej (w dużej mierze - pomijając może aspekty ideologiczne - obrazuje również problemy z okresu dwudziestolecia międzywojennego).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Stefanio - nie wiem, czy poziom IQ ma na to wpływ, ale rzeczywiście odróżniam przynależność narodową od etnicznej. Obawiam się jednak, że Pani myli pojęcia przynależności narodowej i narodowości. Pozwolę sobie zatem na w miarę krótkie wyjaśnienie.
To, czy ktoś należy do określonego narodu jest uzależnione od spełnienia pewnych kryteriów obiektywnych. Jako prawnik skłaniam się ku stwierdzeniu, że w naszym kraju mamy (wyłączając obcokrajowców) jeden naród - Naród Polski, o którym mówi Konstytucja RP, składający się z wszystkich obywateli Rzeczpospolitej Polskiej (vide Preambuła do Konstytucji RP: http://www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/kon1.htm ).
Narodowość z kolei jest indywidualną i subiektywną cechą każdego człowieka wyznaczająca jego tożsamość etniczną/związek emocjonalny z jakimś narodem. Obecnie w polskim systemie prawnym mamy definicję legalną pojęcia "narodowość", stworzoną na potrzeby najbliższego spisu powszechnego - proszę porównać art. 2 pkt 6 ustawy z dnia z dnia 4 marca 2010 r. o narodowym spisie powszechnym ludności i mieszkań w 2011 r.: http://lex.pl/serwis/du/2010/0277.htm .
Innymi słowy popełnia Pani błąd stwierdzając, że narodowość kaszubska nie istnieje - istnieje, bo są osoby, które tak określają swoją tożsamość. Jednocześnie pragnę dodać, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby jedna osoba posiadała tożsamość złożoną i określiła się jako osoba wielu narodowości.
W ujęciu powyższym mogę się określić jako osobę należąca do Narodu Polskiego (bo jestem obywatelem Rzeczpospolitej Polskiej) narodowości kaszubskiej (bo taka jest ta moja indywidualna i subiektywna cecha).

Ja nie uzurpuję sobie prawa do określania tożsamości innych osób - wiem, że większość osób, które określają się jako Kaszubi, w spisie powszechnym na pytanie o narodowość odpowiedzą "polska" - jest to wolny wybór każdego człowieka wynikający z wewnętrznego poczucia tożsamości, istotne jest tylko to, żeby badani zdawali sobie sprawę z tego, o co są pytani...

Kolejny błąd popełnia Pani utożsamiając pojęcia języka narodowego i języka ojczystego - tutaj odsyłam do encyklopedii - zalinkuję wikipedię - nic lepszego nie znalazłem na poczekaniu: http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_ojczysty .

Rację ma Pani co do tego, że Kaszubi chętnie podkreślają swoją tożsamość, jednak nie mogę się z Panią zgodzić, że oznacza to niechęć do identyfikacji z naszą Ojczyzną, jaką jest Polska - Kaszubi nie kultywują swojej tożsamości przeciwko komukolwiek - robią to dla siebie samych. A że w ostatnich dwudziestu latach ta kaszubska tożsamość "wybuchła", dość niespodziewanie dla większości naszego społeczeństwa jest wynikiem tego, że w okresie poprzedzającym przełom roku 1989 r. (i nie mówię tu tylko o czasach PRL-u) Kaszubi byli zwykle pozbawieni możliwości jawnego wyrażania tej swojej tożsamości - właśnie z powodu traktowania tej tożsamości jako wrogiej Polsce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Łukaszu, poziom Twojego IQ pozwala sądzić, że odróżniasz przynależność narodową od etnicznej.
Dlatego, jak piszesz "nie da się pisać w moim ojczystym języku - po kaszubsku -" sugerujesz, że język kaszubski jest językiem narodowym - jestem zdziwiona. Otóż Kaszubi to mniejszość etniczna, nie narodowa i nieuprawnione jest sformułowanie jakiego użyłeś.
To nie Polacy stwarzają podziały, ale Wy swoją postawą zaznaczacie swoja odrębność i niechęć do identyfikacji z narodem polskim.
Kiedyś, w jakimś poście zaznaczyłeś, że nie czujesz się Polakiem. Ja znam też Kaszubów Polaków, a jakiej narodowości Ty jesteś? - chyba nie kaszubskiej, bo taka nie istnieje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Wiesławie - nie mam nic do ludzi ze wsi i małych miast - sam pochodzę z 40-tysięcznego miasta, do najbliższego ośrodka uniwersyteckiego miałem 100 km... Po prostu nie uważam, żeby punkty za pochodzenie (czy to etniczne, czy "klasowe", czy zależne od miejsca zamieszkania) były rozwiązaniem niedogodności jakie napotykają niektóre osoby w edukacji. Lepszym rozwiązaniem wyrównywania szans wydaje mi się dofinansowywanie oświaty i programy stypendialne...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Jacku - pewnie zmiana sytuacji wymaga trochę czasu, ale liczę, że się doczekamy. Najważniejsza w tej kwestii jest edukacja - większość obywateli naszego kraju nie zdaje sobie pewnie sprawy, że obok nich żyją, pracują, płacą podatki osoby, które mogą wyznawać inną od dominującej religię, czy posługiwać się innym językiem (na marginesie dodam, że w link nie da się pisać w moim ojczystym języku - po kaszubsku - zamiast kaszubskich znaków diakrytycznych wyskakują wykrzykniki i inne takie - naturalnie nie mam o to jakiegoś żalu i taki pisałbym po polsku, bo po kaszubsku mało kto by zrozumiał ;))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Teraz jest tak powiedz mi ile masz w banku a powiem ile masz mi dać ,punkty za pochodzenie przyjęły wyraz żywej gotówki w kopercie i to jest fakt bez sprzeczny oraz bez dyskusyjny wszyscy o tym wiemy i na to się godzimy bez względu na pochodzenie,nie rozumiem co autor ma do ludzi z wsi i małych miast oraz synów i córek robotników?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adamie, z kilkoma elementami Twojej wypowiedzi się zgodzę w 100%. Przede wszystkim ze zdaniem końcowym, ale również ze stwierdzeniem "ten kraj jest budowany po to by realizować interes narodu polskiego i by ten naród umacniać" - przypominam, że preambuła Konstytucji RP stwierdza, że została ona ustanowiona przez "Naród Polski - wszystkich obywateli Rzeczypospolitej". Rzeczpospolita Polska jest państwem narodowym, ale nie zapominajmy, że do tego Narodu nie należą wyłącznie osoby o polskiej tożsamości etnicznej.
Piszesz, że nie wiesz, o co mi chodzi - zastanów się jak byś się poczuł, gdybyś miał wrażenie, że o przyjęciu Cię na studia/do pracy mogą decydować nie tylko Twoje kwalifikacje, ale również indywidualne cechy wyznaczające Twoją tożsamość, takie jak poglądy polityczne, czy orientacja seksualna? Podobnie jest z tożsamością etniczną.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście, że Polska powinna być krajem otwartym. Każda wartościowa jednostka jest potrzebna. A przykład Donalda Tuska pokazuje, że można jednocześnie czuć się częścią regionalnej grupy kaszubskiej i częścią narodu polskiego bo Kaszubi to Polacy. Można w Polsce będąc Kaszubą się realizować. Jednak każdy obywatel Polski (nawet niePolak z narodowości) musi zrozumieć, że ten kraj jest budowany po to by realizować interes narodu polskiego i by ten naród umacniać. Ten kraj jest realizowany dla żywiołu polskiego. Jeśli byłoby inaczej to nazywałby się np. Niemcy a nie Polska.

Do Adama Pisuli: Wiesz z drugiej strony nawet bardziej denerwujące od przesadnych fobii antyniemieckich jest w ogóle nie dostrzeganie zagrożenia zniemczeniem Polski ze strony Niemiec. Rywalizacja narodów trwa i tylko naiwniak jej nie zauważa. To zresztą uważam fajne móc brać udział w tej rywalizacji, móc dodać swoją cegiełkę dla dobra narodu polskiego i Polski.

Ponadto od pogardzania Niemcami gorsze jest kochanie ich bardziej od Polaków czyli od własnego narodu. Ja nie mam fobii na temat Niemiec. Niedawno też dostało mi się od kolegi za to, że nie przeszkadza mi tak bardzo, że właścicielem mojego klubu (Górnik) jest firma niemiecka. Bo przeszkadza mi to w pewnym stopniu ale nie aż tak by się bać, że mój Górnik zostanie zniemczony. Uważam, że należy być ostrożnym i przezornym ale nie wariować jeśli nie ma powodów ku temu.

Autorowi tego tekstu nie wiem za bardzo o co chodzi. Mnie nie przeszkadza jak się mnie pytają jaka moja narodowość. Także za granicą Polski mi to nie przeszkadza.

Inna śmieszna rzecz. Nie wiem czy zauważyliście ale np. w Stanach Zjednoczonych ważniejsze od narodowości obywateli zdaje się być kolor skóry. Dla mnie to jest śmieszne ale ich tam bardziej grzeje czy ktoś jest biały, czarny czy żółty niż czy Francuz, Polak czy Niemiec. A no i jeszcze to denerwujące używanie słowa pochodzenie. Jestem z pochodzenia Polakiem. Kurde, co to znaczy? Jestem Polakiem. Z pochodzenia to mogę być Niemcem (bo np. pochodzę z Niemiec, moi rodzice byli Niemcami ale ja sam czuję się już Polakiem :)). Pochodzenie to tylko miejsce startu do... Ważne jest gdzie się ląduje. Mówmy, że jesteśmy Polakami a nie, że pochodzimy z Polski. Ja bym w USA nigdy nie powiedział, że pochodzę z Polski bo to by znaczyło, że Polska to było miejsce mojego startu ale wylądowałem w USA i jestem teraz Amerykaninem.

Aha a przede wszystkim to każdy z nas jest człowiekiem i o tym powinniśmy pamiętać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Marto, UE dość rygorystycznie strzeże zasady równego traktowania (przykład: dyrektywa nr 2000/43/WE: http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=CELEX:32000L0043:PL:HTML )

Wracając do naszego kraju - u nas również w niektórych zawodach zakres danych osobowych zbieranych od potencjalnych pracowników obejmuje szereg danych, których gromadzenie i przetwarzanie, w normalnych warunkach jest niedopuszczalne - wymóg udzielania takich informacji przez kandydatów wynika jednak z powszechnie obowiązującego prawa (vide rozporządzenia dotyczące zatrudniania funkcjonariuszy służb mundurowych). W przypadku uczelni brak takich przepisów.

Dowodem na to, że pytanie o narodowość studentów nie przyszło z zachodu, jest również to, że czołowe państwowe uczelnie odeszły lub odchodzą od takich pytań, jak również nie stosują ich czołowe uczelnie niepubliczne (przykład - Akademia Koźmińskiego: https://rekrutacja.kozminski.edu.pl/rekrutacja/Formularz.aspx )

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adamie, nie chciałabym tu palnąć głupstwa, ale to pytanie o pochodzenie jakoś tak bardziej "unijnie" mi się kojarzy. Znajomy lekarz, który pracował dość długo w angielskim szpitalu, opowiadał, że musiał wypełnić bardzo szczegółowy kwestionariusz osobowy, w którym był nie tylko podpunkt "your ethnic origin", ale też pytania o wyznanie, orientację seksualną, partnera/partnerkę etc. A nasze prywatne uczelnie nierzadko wzorują się na zachodnich.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.