Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2194 miejsce

Powieść o miłości i tragicznej historii. Aline Ohanesian "Dziedzictwo Orchana"

W 1915 roku Imperium Osmańskie rozpoczęło aresztowania ormiańskiej inteligencji i deportację Ormian poza granice kraju (obecnie obszar Turcji). W wyniku tych działań zginęło około dwa miliony ludzi.

 / Fot. mat. wydawcyW swojej pierwszej powieści Aline Ohanesian stara się znaleźć sens dla tragicznej historii Ormian, wplatając wątki biograficzne swojej babki, wielką miłość i ukazując wpływ historii na kolejne pokolenia. Pokazuje, że to, jak słuchamy i jakich słów używamy do opisania historii, ma znaczenie. Dziedzictwo Orchana to przejmująca historia o miłości, strachu, odwadze i historii, która może prześladować pokolenia. Jej światowa premiera odbyła się w setną rocznicę masakry Ormian.

Orchan jest Turkiem, artystą fotografikiem. Ma prawie trzydzieści lat. Żyje teraźniejszością. Mimo młodego wieku przeżył osobisty dramat i od lat całą energię wkłada w pracę w rodzinnym imperium kilimów stworzonym przez ekscentrycznego dziadka Kemala. Gdy ten zostaje znaleziony martwy w kadzi z barwnikiem, Orchan dziedziczy po nim majątek i firmę. Ale testament Kemala przynosi więcej pytań niż odpowiedzi, bo rodzinną rezydencję staruszek przekazał kompletnie obcej kobiecie – 87-letniej Sedzie mieszkającej w domu spokojnej starości w Mieście Aniołów. Orchan, próbując dociec motywów postępowania swojego przodka, kupuje bilet na najbliższy lot do Los Angeles, zabiera ze sobą jedynie szkicownik dziadka. Na miejscu Seda odkryje głęboko skrywane tajemnice, które zagrożą jego dziedzictwu i poczuciu tożsamości.
Aline Ohanesian usłyszała o deportacji Ormian od swojej babci, gdy miała dziewięć lat. Staruszka wcześniej nikomu nie mówiła o tragedii, jaka dotknęła jej rodzinę w 1915 roku i nigdy więcej do niej nie wracała. Autorka do dziś zastanawia się, dlaczego to właśnie jej powierzyła sekret swojego życia. Gdy dorosła, już jako magister historii przeprowadziła szeroko zakrojone badania. Dotarła do starych pamiętników, rozmawiała z naocznymi świadkami tamtych wydarzeń. Historię postanowiła ubrać w literacką fikcję wierząc, że może zmienić ludzki sposób myślenia. Pisze kwieciście, opisany przez nią świat jest niemal namacalny, dotyka najgłębiej skrywanych emocji bohaterów, ukazuje świat we wszystkich jego barwach, wydobywa kulturowe niuanse. Nie ucieka jednak od prawdy, odważnie zagłębia się w najciemniejsze zakątki ludzkiej historii. Twardo stoi na stanowisku, że było to ludobójstwo, wprost opisuje okrucieństwo, z jakim traktowano jej pobratymców, choć w wywiadach deklaruje, że była oszczędna w opisach brutalności i najbardziej przerażające historie pominęła. Zależało jej na przekazaniu faktów i pokazaniu wpływu, jaki historia ma na kolejne pokolenia i Ormian, i Turków (którzy uczyli się zupełnie innej historii).

Seda trzyma powieki zamknięte i wdycha znajomy zapach. Kiedy jej bratanica była mała, często przykładała twarz poniżej głowy śpiącej Ani i wciągała wydychane przez nią powietrze. Mały podmuch oddechu dziewczynki napawał ją radością. To jedyna rzecz, jaką kiedykolwiek brała od swojej bratanicy. Ani i tak już tak dużo straciła. Dzieci Bedrosa zostały poczęte i przyszły na świat przegrane. Ani – skrót od Anush – i Aram, oboje otrzymali imiona po zmarłym rodzeństwie Bedrosa. Jakie miała Seda prawo brać cokolwiek od nich? Nawet imiona nie należały w pełni do nich.

Jakiś czas temu, kiedy miała dwadzieścia kilka lat, Ani zakochała się w ukraińskim chłopaku, Rogerze.
– Jego rodzice przeżyli Holocaust. On nas rozumie – powiedziała Bedrosowi.
- On nic nie rozumie – krzyknął Bedros. – Dzieli swoją tragedię z całym światem, a świat wstrzymuje oddech i przeprasza. A jak to wygląda z nami? – Bedros miał rację. Ormianie borykają się ze swoją tragedią zupełnie sami. Schowali to głęboko, jak coś cennego, w każdej sylabie języka nauczanego w szkółce sobotniej, w zapachu potraw i lamencie pieśni. W oddechu dzieci.

Dziedzictwo Orchana jest również książką o wielkiej miłości, chociaż z góry skazanej na niepowodzenie. Bo choć Turcy i Ormianie żyli obok siebie w prowincji Sivas (w której rozpoczyna się akcja książki) przez tysiące lat – byli sąsiadami, przyjaźnili się, pracowali razem – żaden Ormianin zgodziłby się na małżeństwo swojej córki z Turkiem. To uczucie nie ma szczęśliwego ani początku, ani zakończenia. Łączy przeszłość z teraźniejszością. Zapewne dzięki tej miłości bohaterowie książki przeżyli i mogli odkryć karty historii, oddać jej hołd i otworzyć przestrzeń dla tamtych wydarzeń w życiu współczesnych. Bo, jak mówi autorka: Ignorancja nie jest sposobem działania w żadnej sytuacji. Nie definiuje nas w żaden sposób. Nie jesteśmy tym, co nam ktoś zrobił lub co nam się przytrafiło, tylko tym, w jaki sposób na to odpowiadamy.

Powieść Aline Ohanesian znalazła się w finale prestiżowego konkursu PEN Bellwether Award for Socially Engaged Fiction.

Dane wydawnicze
Wydawnictwo Kobiece | s. 350 | ISBN 978-83-65506-14-6 | cena 36,90

Aline Ohanesian urodziła się w Kuwejcie. W wieku trzech lat wyemigrowała z rodziną do Kalifornii Południowej. Z wykształcenia jest historyczką. Planowała zrobić doktorat, jednak w pewnym momencie zrozumiała, że jej powołaniem jest pisanie powieści. Mieszka w San Juan Capistrano z mężem i dwoma synkami. Za książkę Dziedzictwo Orchana, która zdobyła uznanie międzynarodowej krytyki, otrzymała mnóstwo nagród i wyróżnień.



Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.