Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7835 miejsce

Powieść o Vincencie van Goghu. Irving Stone, "Pasja życia"

W swoim krótkim życiu stworzył ok. 900 obrazów. Większości z nich nigdy nie zobaczymy. Osoby nimi obdarowywane pozbywały się ich, uznając je za nic nie warte. Zaledwie kilka lat po śmierci zyskał sławę jednego z największych malarzy świata.

Jego dzieła zdobią obecnie największe i najważniejsze galerie świata. Żeby zobaczyć obraz Słoneczniki w Okładka książki / Fot. Wydawnictwolondyńskiej National Gallery często trzeba stać w kolejce. Życie Vincenta van Gogha to jedna wielka udręka. Zarówno ta twórcza, jak i osobista. Przeciętnemu człowiekowi kojarzy się on przede wszystkim z obcięciem sobie ucha. Ale ten czyn samookaleczenia nie wynikł ot tak, z niczego. Dlaczego tak się stało i co do tego doprowadziło, a także jak żył i tworzył ten wybitny artysta, a przy tym łagodny i dobry człowiek, opisał już w 1934 roku amerykański pisarz Irving Stone. Pasja życia to pierwsza z biograficznych powieści tego autora, które osiągnęły wielki sukces na rynku wydawniczym. Pasja życia to także to, co cechowało Vincenta van Gogha. Od kiedy odkrył w sobie, że powinien malować, nic innego, aż do tragicznej śmierci, nie zajmowało jego umysłu.

Ale zanim wziął ołówek i pędzel do ręki, był sprzedawcą obrazów, przeżył zawód miłosny, został kaznodzieją w najnędzniejszej na świecie osadzie górniczej, gdzie uznał, że powinien żyć w takich samych warunkach jak górnicy, co doprowadziło go do nędzy, zarówno tej materialnej jak i fizycznej. Van Gogh nie miał wykształcenia artystycznego (znał co prawda biegle cztery języki), od początku jednak poszedł swoją drogą. Miał jakieś niezwykłe wyczucie, wiedział, że najistotniejsze w rysunku ludzkich postaci jest odtwarzanie ich w ruchu i że dawni mistrzowie zaniedbywali to, nie malując nigdy ludzi przy pracy. Jego rysunki i obrazy od samego początku były „inne”, dlatego współcześni mu, nie mogli ich zaakceptować. Uznani wtedy malarze mawiali do niego: czy doprawdy jesteś tak nieudolny, Vincencie, że nie potrafisz odtworzyć jasno i wyraźnie jednej linii?

Za życia sprzedano tylko jeden obraz Vincenta van Gogha. Cały okres swojej twórczości utrzymywany był przez brata Theo, znanego paryskiego marszanda, który pomimo wielkiej miłości do brata i wiary w jego talent, znając jednak do głębi zapatrywania współczesnej publiczności, nie odważył się promować jego obrazów. Braterska miłość jednak przetrwała do końca, na tyle tragicznego, że Theo, młodszy od Vincenta, zmarł niedługo po jego samobójstwie. Dzięki żonie Theo zostali pochowani obok siebie. Ale również ona przyczyniła się głównie do poznania całej spuścizny po wielkim malarzu, łącznie z listami pisanymi do brata. Jeżeli zauważymy, że nieraz potrafił napisać kilka listów dziennie, a także namalować nawet i trzy obrazy jednego dnia, to jego dziedzictwo, jeśliby zachowało się w całości, byłoby ogromne.

Nie zachowała się jednak, bo otoczenie uważało go za szaleńca. Codziennie o świcie przez wiele lat wychodził w plener i"Jedzący Kartofle", 1885 r. / Fot. Vincent van Gogh [Public domain], via Wikimedia Commons malował często do utraty świadomości. Nie jadł, bo szkoda było mu pieniędzy na tak prozaiczne sprawy jak posiłki, a wszystkie otrzymane od brata środki przeznaczał na materiały malarskie. Ale ludzie uważali jego obrazy po prostu za brzydkie, pomimo, że uznany wtedy pisarz Emil Zola wyznawał zasadę, że wszelka prawda jest piękna, bez względu na to, jak ohydne posiada oblicze. Obrazy Vincenta van Gogha były do bólu prawdziwe, malowane z natury, z podglądania codziennego życia zwykłych, ciężko pracujących ludzi. Ot, choćby jak płótno Jedzący kartofle, którego proces powstania tak pięknie został opisany w tej książce.

Nie wyobrażam sobie innego tytułu, aby opisać życie Vincenta van Gogha jak Pasja życia. Jedyną pasję, jaką miał ten artysta, to było malowanie. Doprowadziło go ono co prawda do szaleństwa, nie dało mu uznania za życia, ale iluż ludzi przejdzie przez swoje życie „normalnie” i nic po sobie na tym ziemskim padole nie zostawi? Kilka osób przepowiadało malarzowi, że świat kiedyś zrozumie jego twórczość. I tak się stało. O tym jest właśnie ta zbeletryzowana powieść ukazująca tego holenderskiego malarza od czasów, kiedy będąc w Londynie zajmuje się sprzedawaniem obrazów, czy raczej ich reprodukcji, jego pierwszej nieszczęśliwej miłości, poprzez fascynację impresjonizmem, okres samotności twórczej, aż po czas samobójczej śmierci. Powiedzieć, że książkajest piękna i czyta się ją jednym tchem, to nic o niej nie powiedzieć. Natomiast powoduje, że zagłębiając się w jej lekturę opisywane przez pisarza sytuacje stają nam jak żywe w oczach, przeżywamy razem z van Goghiem, człowiekiem, który życie poświęcił malarstwu, wszystkie jego cierpienia, które stają się także naszymi cierpieniami. Pasja życia to nie jest zwykła biografia, ale powieść tak napisana, że po jej przeczytaniu czuje się potrzebę wgłębienia w życie malarza, a szczególnie jego obrazy. Mnie jeszcze nakłoniła do obejrzenia filmu powstałego na jej podstawie w 1956 roku, z Kirkiem Douglasem w roli głównej. Ale to już nie to samo, film ukazuje tylko wybrane sceny z książki i dlatego jest dużo uboższy, niemniej ten słynny amerykański aktor znakomicie odtworzył postać Vincenta van Gogha, tak przejmująco opisaną przez Irvinga Stone'a.

Irving Stone: „Pasja życia”
Wydawnictwo Muza S.A.
Wydanie 14, 2012 rok
Liczba stron: 576

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Bardzo interesująca recenzja, zachęca do zapoznania się z tą książką i losami Van Gogha. Muszę zdobyć tą książkę do mojej kolekcji biografii wielkich artystów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawa recenzja. Podbijam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.