Facebook Google+ Twitter

Powołaj się na komunikat NFZ, a zrealizujemy twoją receptę

Refundacyjne zamieszanie trwa. Lekiem na całe zło ma być nowy serwis internetowy Ministerstwa Zdrowia. Zanim pójdziesz do lekarza lub farmaceuty, koniecznie go odwiedź! Wiele to pewnie nie pomoże, choć kto wie - śmiech to przecież zdrowie.

 / Fot. Ministerstwo Zdrowia/domena publicznaDlapacjenta.mz.gov.pl - pod tym adresem znajduje się wszystko, co pacjent, lekarz i farmaceuta wiedzieć powinni o nowym systemie refundacyjnym, a raczej zamieszaniu jakie spowodował.

Strona na pierwszy rzut oka wygląda przyjaźnie. Pokazują się trzy wielgachne ikony: pierwsza z - jak mniemam - chorą, ale uśmiechniętą rodziną - dla pacjenta, kolejna z kawałkiem lekarza ze stetoskopem - dla lekarzy oczywiście, i ostatnia - z bliżej nieznaną mieszanką leków - rzecz jasna dla farmaceuty.

Dla pacjenta


Ani lekarzem, ani farmaceutą nie jestem, więc kliknąłem w pierwszą ikonę - dla pacjenta. Pojawiły się dwie opcje, kolejno: "u lekarza" i "w aptece". I znów klikam w tę pierwszą.

Wyświetlił się komunikat, stanowczy, ale rzeczowy: "Proś o wypisanie na recepcie: imienia, nazwiska, adresu, numeru PESEL, numeru oddziału NFZ, leku i jego dawkowania oraz stopnia refundacji leku". Poniżej Ministerstwo Zdrowia przypomina: "jeśli chorujesz na chorobę przewlekłą, żądaj wpisania poziomu refundacji".

Receptę po licznych prośbach i żądaniach już mam. Klikam więc w przycisk "dalej". I kolejny komunikat: "jeżeli okazałeś dowód ubezpieczenia nie zgadzaj się na pieczątkę REFUNDACJA LEKU DO DECYZJI NFZ"
Przyjmuję to do wiadomości i nie godzę się na pieczątkę. Lekarz jednak odmawia wystawienia bez niej recepty. Co mam robić? Ministerstwo odpowiada: "W przypadku odmowy poinformuj o tym fakcie: przełożonego lekarza; Narodowy Fundusz Zdrowia; Rzecznika Praw Pacjenta".

Czytaj dalej --->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Hurrrra!!! Mam powody do radości. Udało mi się dziś zrealizować receptę na lek refundowany, ale nie za pierwszym podejściem. Pierwsza apteka, w której byłam - olała mnie i zaproponowała wykupienie leku na 100%. Druga apteka uznała, że rzeczony lek może mi sprzedać na ryczałt. Różnica w cenie stosunkowo niewielka, ale w dobie oszczędzania liczy się każdy grosz. Obyśmy tylko zdrowi byli!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeszcze jedną rzecz chciałem w tym miejscu pokazać. Zawsze mi ta mała (?)sprawa umykała. Przy zbiurokratyzowaniu do maksimum wypisywania recepty, gdzie lekarzowi każe się wyliczać ilość substancji czynnej w opakowaniu fabrycznym i odnotowaniu tej wyliczonej wartości koniecznie słownie, porozdzielaniu leków psychotropowych, refundowanych i "normalnych" - lekarz musi wykreować 2 do 4, czasem więcej recept. Proponuję, tak dla zabawy, napisać 4 X imię nazwisko, nazwę miejscowości, nazwę ulicy, numer domu i numer mieszkania kod pocztowy, PESEL
To są bardzo "lekarskie czynności"... A jak będzie pomyłka - pacjent nie otrzyma leku w aptece i może być odesłany do lekarza.

Nie można mi zarzucać, że się skarżę!

Na pięć artykułów, jakie napisałem o tej ustawie, akurat nie napisałem o tym ani słowa. A to zabiera przecież bardzo dużo czasu na wizycie. W dzisiejszych czasach, gdzie powinno być wszystko już zinformatyzowane, na takie bzdury lekarze nie powinni tracić czasu.
Jest taka przypowieść o żabie.
Gdy żabę wrzuca się do wrzątku (przepraszam wszystkich wrażliwych miłośników zwierząt...), jest szansa, że ona zdoła się uratować, bo wyskoczy.
Oprawcy lub amatorzy żabich udek wymyślili na to sposób. Wkładają żabę do normalnej wody i zaczynają wolniutko podgrzewać. Wtedy nie wyskoczy...

Wykorzystując ten prosty mechanizm rządzący, do tej pory wtłaczali środowisku lekarskiemu każdy nonsens.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ma Pan rację - Panie Marku. Jaja jak arbuzy i do tego jak arbuzy - pełne wody, bo trudno to nazwać soczkiem, no chyba że będzie to soczek sfermentowany. A już tak na poważnie. Ja także mam informację o licznych sprzecznościach i aby było bardziej uczenie - antynomiach w rzeczonych dokumentach, z których muszą korzystać aktualnie lekarze. Jednym słowem - bez beczki samogonu tego się nie rozbierze. I to jest i straszne i śmieszne za razem. Tak. Nie tylko ręce, ale i gacie opadają do samej ziemi. Życzę powodzenia w surfowaniu po medyczno-urzędniczej sieci. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Ewo - jaja jak arbuzy!!!
Chciałem tą drogą dowiedzieć się jak jest z paskami do jednego z glukometrów, bo moja pacjentka wróciła i powiedziała, że jej glukometr "wypadł" z listy i każą jej przynieść na inne paski receptę. Gdy ona powiedziała, że nie ma do takich proponowanych pasków odpowiedniego urządzenia, czyli glukometru. Powiedziano jej, że to żaden problem, bo urządzenie dostanie gratis. Za darmo! Fajne? Przecież to nic nie kosztuje!!! A gdyby chciała koniecznie paski do tego glukometru, co używała dotychczas, ma zapłacić"taniej", bo zamiast kilku złotych - 43 PLN
Próbowałem z tego linku sprawdzić i nie udało mi się. Chyba jestem tumanem komputerowym.
"Ręce z gaciami opadają" - jak mawiał mój nieżyjący już kolega.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przyczyny: nieudolnosc, niedouctwo, nepotyzm, partyjniactwo. Nie uwierze w to ze w Polsce nie ma wyksztalconych zdolnych ludzi po studiach organizacja sluzby zdrowia, ktorzy mogliby przeniesc wzory z zagranicy do Polski z krajow gdzie lekarze nie sa pociagani do odpowiedzialnosci za niedouctwo ministra zdrowia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Im dłużej patrzę na poczynania naszych władz tym bardziej mnie to zaczyna zwyczajnie śmieszyć...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po prostu - jaja jak berety. Myślę sobie, że żaden kabareciarz by tego nie wymyślił. I nawet nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać rzewnymi łzami. Autora tekstu pozdrawiam serdecznie, bo zdrowie teraz najwyższą wartością.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.