Facebook Google+ Twitter

"Powrót" Izabeli Sowy

Kolejna powieść Izabeli Sowy - kobieca literatura na jesień

 / Fot. znak.com.plIzabela Sowa po raz kolejny zabiera nas w podróż do świata kobiecych uczuć. Nie jest to jednak sytuacja dla tego typu prozy typowa. Główna bohaterka bowiem jest aseksualna - jak tu więc stworzyć historię o wielkich namiętnościach? Autorce udaje się wpleść w losy Doroty rozmaite związki (mniej lub bardziej udane, wszak nie każdemu mężczyźnie chodzi od razu o seks)... nie tylko damsko-męskie, ale też przyjacielskie, rodzinne etc. Jest to książka nie tylko o miłości, ale o relacjach w ogóle, co zdarza się nie pierwszy raz w dorobku Sowy.

Nie brak trafnych i zabawnych spostrzeżeń, których pomysłodawczynią jest zazwyczaj babcia bohaterki. Stylizowana trochę na "Hrabinę Tyszkiewicz" - skarbnicę mądrości przypalającą papierosa od papierosa i wspominającą kolekcję mężów. Pozostali bohaterowie, w większości, potraktowani są trochę pobieżnie i nie sposób oprzeć się wrażeniu, że autorka wprowadza ich wątki w momentach, gdy brakowało jej pomysłu na zgrabne połączenie faktów. Wygląda to nieco chaotycznie, niemniej ich serdeczność (z małym wyjątkiem) fakt ten rekompensuje.

Główna postać jest buntowniczką. Ubiera się w charakterystyczny sposób, mimo dobrych ocen rzuciła studia na ASP i po serii zagranicznych wojaży zarobkowych zajeła się sztuką tatuażu, otwierając własne studio w rodzinnym Krakowie. Moim subiektywnym zarzutem jest fakt, że autorka nie pokazała do końca magii tego miasta. Mimo kilku wzmianek o Wawelu i toczących się imprezach masowych, brakuje klimatu romantyzmu tego miejsca. Równie dobrze akcja mogłaby toczyć się w innym, większym, polskim mieście - nie zauważylibyśmy różnicy.

Wbrew powyższym zastrzeżeniom po książkę warto sięgnąć, bo pomimo wysypu lekkiej prozy Izabela Sowa ma swój unikalny styl. Jej bohaterowie budzą sympatię, są pełni ciepła i odrobinę ckliwi - w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Autorka jak zawsze nie skąpi nam dialogowych "perełek". Mnie osobiście wyjątkowo spodobała się opinia babci:
"Kwadrans gimnastyki jeszcze nikomu nie zaszkodził (...) Co innego długie godziny na siłowni. Żeby pocić się w imię źle rozumianej estetyki, niepojęte!"

Niepojęte moi drodzy - zamiast się pocić sięgnijcie po "Powrót" Izabeli Sowy. Z ciepłą herbatą na jesienne wieczory jak znalazł. Aby uciszyć wyrzuty sumienia możecie poćwiczyć ciało, jednak nie dłużej niż piętnaście minut. I lepiej przed lub po lekturze. W trakcie bowiem trudno będzie Wam się oderwać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.