Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Muzyka > Powrót marnotrawnego ojca rapu

Pozycja materiału w rankingach:

77416 miejsce

Dział: Muzyka

Ocena: 10pkt

Oceń:

Powrót marnotrawnego ojca rapu


Gil Scott-Heron, postać z pogranicza jazzu, soulu i rapu powraca po 15 latach. Czyżby po raz ostatni?

Okładka płyty / Fot. Materiały promocyjneGil Scott-Heron. Poeta, muzyk, protoraper prezentujący głos Ameryki przełomu lat 70. i 80. Wykrzyczał wszystko, co musiał i zamilkł na 15 lat.

Na nowej płycie, zatytułowanej przekornie "I'm new here", mamy obraz Scotta-Herona jako człowieka u kresu drogi.

Nie ma już śladu po funkowym groove'ie, radosnej improwizacji zaproszonych muzyków ani energicznym głosie samego artysty, tak dla niego kiedyś charakterystycznymi. Jest za to minimalistyczna, przytłaczająca elektroniczna muzyka i zachrypnięty, łamiący się wokal głównego bohatera, świadectwo ciężkich doświadczeń (od czasu wydania poprzedniego albumu miewał problemy z uzależnieniami i popadał w konflikty z prawem).

Klamrę albumu stanowi dwuczęściowe "On Coming From a Broken Home", w którym autor oddaje hołd mającej wielki wpływ na jego rozwój matce i opowiada o życiowych potknięciach. Znamienny jest fakt, że Gil Scott-Heron, który przed laty tworzył podwaliny nowego gatunku muzycznego - rapu, recytując swoje wiersze do rytmicznej muzyki, teraz wykorzystał sample z piosenki Kanye Westa. Czyżby był gotów na przekazanie berła w inne ręce?



Zaraz po tym następuje cofnięcie o 70 lat - współczesna interpretacja kompozycji legendarnego bluesmana, Roberta Johnsona - "Me And The Devil". Scott-Heron nie poprzestaje na tym, jeśli chodzi o wykorzystanie dziedzictwa innych muzyków, mamy tu jeszcze "I'll Take Care Of You" Bobby'ego "Blue" Blanda, czy w końcu tytułowe "I'm New Here", wykonywane pierwotnie przez Smoga.

15 utworów pokazuje samotnego, ciężko doświadczonego przez życie człowieka zamkniętego między blokami betonu. Ascetyczne, industrialowe bity dopełniają słów Scotta-Herona w "New York Is Killing Me", "Where Did The Night Go", piosenkach o poczuciu zagubienia w metropolii, której przed laty był piewcą oraz o braku porozumienia między ludźmi.

Koncepcja albumu szybko staje się jasna - widzimy artystę, który po latach spogląda na swoje życie i dorobek. Gil Scott-Heron jest wobec nas uczciwy, blaszano-betonowe podkłady ilustrują jego spojrzenie na świat, w którym przyszło mu spędzać jesień życia, zdarty głos przypomina ostatnie nagrania Johnny'ego Casha, który zapożyczonym od Trenta Reznora "Hurt" w równie przejmujący sposób rozliczał się z życiem. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że słyszymy półgodzinny epilog autobiograficznej opowieści wielkiej postaci, wygłoszony z melancholią, ale też wdzięcznością, a w końcu i afirmacją życia.

Zobacz także:

Tomek Płomiński OFFline profil autora

Autor: Tomek Płomiński

Napisz do autora

Artykuły (4) Galerie (0) Średnia ocen (5.00)

Wiek: 23 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 0

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.