Klincz
I w ten oto sposób zmagania dwu rywalizujących ze sobą partii, doprowadziły do dramatycznego „zwarcia” tych dwu siłaczy i kiedy wreszcie sędzia rozdzielił walczących, okazało się, że bokser z napisem na koszulce PO, padł bez ciosu na deski.
Z kolei bokser, z napisem PiS, wybałuszył ze zdziwienia oczy, bo przecież, od dłuższego czasu, nie zadał żadnego ciosu!
Właśnie!Podczas opisywanego tu pojedynku, wydarzyło się coś, czego nawet i sam A.Gołota - mistrz od walki w stylu (gołoten - machen) nie potrafiłby ani uczynić, ani w logiczny sposób wytłumaczyć. Wszystko bowiem wskazuje na to, że zawodnik PO, sam siebie znokautował i to ciosem poniżej pasa (chociaż, znacznie powyżej kolan)
I jeszcze uzupełnienie o sędziach
Z lewej strony ringu sędziowało SLD. Troszeczkę w bok od nich PSL. I byli jeszcze asystenci; czyli sprawiedliwi z PO. Niektórzy nawet po tym knockdownie klaskali z radości.
Autor: Piotr Kalinowski
Tekst pierwotnie opublikowany na stronie
piotrkalinowski.blog.onet.pl