Nie, nie o komisję hazardową tu chodzi, bo przecież, winni są znani, a że ich przywrócono do pracy w tym gremium, to oczywiście wypadek przy pracy.
Premier, jak sam powiedział, jest bardzo zadowolony, że posłowie Kępa i Wasserman powrócili do komisji. Jest zadowolony, ale głosował przeciw. To taki styl Wałęsy, czyli „za a nawet przeciw”;. Czy aby uczeń, nie przerósł już mistrza?
Co z buntownikami?
Warto jednak, to już na serio, zastanowić się, jak za bunt w głosowaniach, zapłacą „wichrzyciele” z PSL i SLD, oraz grupka posłów PO, albo też, kto z Platformy w piątek 8 stycznia 2010 roku, dostał polityczny „wilczy bilet”.
Bez wątpienia, szeroko rozumiana Platforma, ma jeszcze dosyć mocarne ramię, aby karcić niepokornych, ale to ramię, jest już raczej bez dłoni, w której przez ostatnie dwa lata tkwiła na dodatek „medialna pała”.
Ta medialna bezradność w temacie Platformy, przez długi czas była niezachwiana i nic nie wskazywało, że cokolwiek się zmieni, bo media, znalazły się w swoistym klinczu i gdyby nie próby tuszowania afery, ten stan, trwałby dalej.
Nawet Wyborcza
Jednak, jak gołym okiem widać, wszystkie media, nawet "Gazeta Wyborcza", raczej definitywnie zakończyły wychwalanie nie tylko „Słoneczka Peru”, ale i jego partii, a "hazardowa", a raczej jej tuszowanie, była doskonałym pretekstem, aby ”z twarzą”, zakończyć ten informacyjny „festiwal miłości i braterstwa”.
Uprawiana również przez rządzących, zasada kija i marchewki, była w całej Polsce niezwykle skuteczna, bo czy to w samorządach powiatowych, czy w gminach, nikt za głośno nie chciał krytykować PO. Lepiej było siedzieć cicho, bo przecież były dofinansowania na inwestycje, były tzw. schetynówki, a dokumenty na drogi, czy place zabaw, mogły nie zostać przecież gdzieś uwzględnione.
W poczuciu owej „mocarstwowości”, zaściankowi działacze PO, składali czy to burmistrzom czy wójtom propozycje startu w wyborach samorządowych z ich list, zapewniając murowany sukces wyborczy.