Facebook Google+ Twitter

Powrót starych przyjaciół. „Narodnaja Wola” w kioskach

Białoruski niezależny dziennik „Narodnaja Wola” wrócił wczoraj do kiosków z prasą po prawie trzech latach nieobecności. Tygodnik „Nasza Niwa” może pojawić się w sprzedaży w następny czwartek. Czy jest to jednak powód do radości?

Obydwie gazety wpadły w poważne tarapaty w przededniu wyborów prezydenckich 2006 r. Zostały wyrzucone z katalogów prenumeraty Poczty Białoruskiej, a także z kiosków „Biełsajuzdruku”. Zmuszone do prowadzenia prenumeraty na własne siły, pozbawione możliwości dotarcia do czytelników, musiały zmniejszyć nakład. Po jakimś czasie, rozbudowały znacznie swoje strony internetowe. Zarówno jedna, jak i druga po przenosinach do internetu bardzo straciły na jakości.

„Narodnaja Wola” była zawsze gazetą bardziej demokratyczną, masową. Dwa języki państwowe: białoruski i rosyjski, były na jej łamach prawdziwie równoprawne. Czytały ją w zasadzie wszystkie warstwy społeczeństwa. „Nasza Niwa” – inaczej. Elitarna, dla inteligencji, broniąca idei narodowej. Dużo literatury, kultury, specyficzny język – „klasyczna” gramatyka oparta na tej sprzed radzieckiej reformy, neotaraszkiewica – od imienia twórcy pierwszej białoruskiej gramatyki Bronisława Taraszkiewicza, posła na Sejm, więźnia politycznego, ofiary NKWD. Oczywiście – mniejszy nakład. Gdy napisałem swój pierwszy materiał dziennikarski do „Narodnej Woli”, babcia mogła ją kupić i pochwalić się wnukiem. Gdy wysyłałem informacje do „Naszej Niwy”, trzeba już było jej szukać w biurach „podejrzanych organizacji”.

Wracając do pytania, które zadałem na początku: odpowiedź wielu moich polskich kolegów – tak. Ja zaś uważam, że jest to wciąż bardzo niewielka zmiana. Gazety mogą zniknąć z kiosków tak samo łatwo, jak to się stało 3 lata temu. Mechanizm represyjny wciąż istnieje, szczególnie w postaci tegorocznej nowelizacji Ustawy o mediach. Co prawda, ma ona też swoje plusy: rejestrację periodyków papierowych trochę uproszczono, ale to wydaje się być mało istotną zmianą w sytuacji, gdy większość gazet niezależnych nie ukazuje się od kilku lat. O wiele większe znaczenie ma obowiązek rejestracji stron internetowych jako środków masowego przekazu. Niebezpiecznym wydaje się też obowiązek przerejestrowania się w ciągu roku od przyjęcia nowej ustawy – właśnie na tym etapie w przeszłości wiele gazet miało problemy. Ograniczone zostały również możliwości pomocy finansowej zza granicy, uzyskania akredytacji, poszerzone zaś możliwości kar wymierzanych mediom. I to tylko kilka zmian!

Władze prowadzą dziś dialog z Europą: umiarkowany, przyszłość którego jest niepewna, ale przynajmniej jakiś. Więźniowie polityczni zostali wypuszczeni, by po pewnym czasie ktoś znów trafić do więzienia – przypomnijmy wciąż aktualną sprawę Aleksandra Barazienki, jednego z oskarżonych w tak zwanej „sprawie 14-tu”. Czy to może się powtórzyć w wypadku mediów? Oczywiście. Ale póki co kupuję ubogą graficznie „Narodną Wolę” w kiosku na rogu, płacąc o 200 rubli więcej niż za grubą, wysokiej jakości druku gazetę administracji prezydenta. I czekam na powrót starych przyjaciół – grodzieńskiej prasy lokalnej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.