Facebook Google+ Twitter

Powrót The Police: co z tego będzie?

Coraz mniej plotek, a więcej oficjalnych oświadczeń pojawiło się ostatnio na temat reaktywowania legendarnego już zespołu The Police. Dwadzieścia lat po tym, jak Sting rozwiązał grupę, jej członkowie planują znów wyruszyć razem w trasę koncertową.

Sting. Fot. AKPAInformację o powrocie zespołu podał magazyn "Billboard". Na oficjalnej stronie Stinga widnieje oświadczenie, że prowadzone są dyskusje na temat uświetnienia trzydziestej rocznicy wypuszczenia na rynek pierwszego singla grupy. Ma to być "coś specjalnego".

Muzycy mieliby zagrać koncerty w Wielkiej Brytanii i USA. Podobno rozmowy w tej kwestii są już bardzo zawansowane, co świadczy o gotowości podjęcia współpracy. Bo o ile chęć występów pod wspólnym szyldem Andy Summers i Stewart Copeland podkreślali od dawna, o tyle Sting stanowczo odrzucał tę propozycję. Zajęty robieniem kariery solowej uznawał etap The Police za zamknięty.

Skąd więc nagła zmiana i czy reaktywacja zespołu święcącego największe sukcesy ponad 25 lat temu ma sens? Sporo grup powracało na scenę po latach nieobecności. Zazwyczaj były to powroty nieudane. Wystarczy wspomnieć The Doors, reaktywowany w atmosferze kłótni i w efekcie pod dziwaczną nazwą The Doors of The 21st Century. Do aktywności wracali też muzycy grupy Queen, ale również obeszło się bez wielkiego sukcesu. W tych dwóch przypadkach jednak największe gwiazdy, które były pociągami ich popularności już od dawna nie żyją. Dlatego nie udało się wskrzesić prawdziwej atmosfery ich muzyki, głównie na koncertach. Różnica polega na tym, że w wypadku The Police mamy do czynienia z sytuacją, gdzie każdy z członków legendarnego składu jest gotowy do współpracy. Dlatego zgoda na reaktywację zespołu nie napotka na choćby proceduralne przeszkody czy moralne wątpliwości.


Ludzie, którzy stanowili o sile i obliczu kapeli przed ponad ćwierćwieczem chcą zagrać razem po latach, pod dobrze znanym szyldem. I mają do tego najświętsze prawo. Czy robią to dla pieniędzy? Nie wiem. Sting ze swoim statusem megagwiazdy raczej na ich brak nie narzeka, pozostali zresztą też chyba mają z czego żyć. Fakt, że cały problem wcześniej odnosił się do niechęci wokalisty, aby znów zagrać razem. Jednak ostatnie jego projekty nie były zachwycające, więc być może panowie doszli do wniosku, że wspólnie mają coś do powiedzenia i przyczyna całej sprawy ma podłoże czysto artystyczne.

W sumie do stracenia nie jest tak wiele, jak można by przypuszczać (Sting gwiazdą i tak pozostanie, a od pozostałych wierni fani pewnie też nie odejdą). Warto więc spróbować. Może się okazać, że będziemy świadkami powrotu w wielkim stylu.

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.