Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

175595 miejsce

Powrotów do Orange Ekstraklasy ciąg dalszy?

W ostatnich tygodniach nastała moda na powroty na polskie boiska ligowe. Po Andrzeju Niedzielanie, Kamilu Kosowskim i Jerzym Brzęczku, kolejnymi synami marnotrawnymi mogą zostać grający w lidze rosyjskiej Grzegorz Piechna i Damian Gorawski.

Kibice nad Wisłą doskonale pamiętają historię o piłkarzu, którego "drogę do gwiazd" śmiało porównywać można do bajki o Kopciuszku. Jeszcze kilka lat temu Grzegorz Piechna żył głównie z rozwożenia wyrobów mięsnych (stąd przydomek "Kiełbasa"), a piłkarskie treningi i mecze były dla niego tylko przyjemnym uzupełnieniem dnia codziennego. Z jednym zastrzeżeniem - już w niskich klasach rozgrywkowych zawodnik imponował skutecznością i kosmicznymi ilościami strzelanych goli. Umiejętności Piechny dostrzegli w 2004 roku działacze Korony Kielce, wtedy jeszcze klubu nieznanego. A potem wszystko potoczyło się już zgodnie z bajkowym scenariuszem. Niczym za magicznym dotknięciem różdżki, "Kiełbasa" został królem strzelców drugiej ligi (wcześniej tytuł ten zdobywał również w czwartej i trzeciej), znacznie przyczyniając się do awansu kielczan do ekstraklasy. Wielu zadawało sobie pytanie, czy napastnik zdoła zabłysnąć także na najwyższym szczeblu rozgrywek. Piechna zabłysnął i olśnił całą piłkarską Polskę, świetną grę wieńcząc imponującym dorobkiem 21 bramek w 29 meczach. Niespełna 30-letni wówczas napastnik zdecydowanie wygrał klasyfikację strzelców, czego owocem było powołanie do kadry na towarzyskie spotkanie z Estonią i piękny gol w reprezentacyjnym debiucie.

Coraz głośniej zaczęto więc mówić o ewentualnym wyjeździe "Kiełbasy" za granicę. I choć sam piłkarz studził prasowe spekulacje, to kilka miesięcy później wylądował w Moskwie, gdzie przez najbliższe trzy lata bronić miał barw miejscowego Torpedo. Przyszłość w stolicy Rosji nie okazała się jednak tak różowa, jak mogłoby się wydawać. W poprzednim sezonie Torpedo spadło z ligi, a Piechna strzelił zaledwie cztery bramki i stracił miejsce w podstawowym składzie drużyny. Zawodnik jest związany z klubem jeszcze 2,5-letnim kontraktem, lecz najprawdopodobniej zostanie on rozwiązany za porozumieniem stron. Może to nastąpić już w najbliższych tygodniach, czego nie kryje sam zainteresowany. - Przyjechałem, zobaczyłem, polatałem czarterami po Rosji i odłożyłem trochę do skarpety. Najmniej grałem, ale niczego nie żałuję. Wracam do kraju, będę grał w polskiej lidze - mówi dla serwisu Gazeta.pl 31-letni snajper, a media już spekulują, w jakim zespole może niebawem występować. Wśród zainteresowanych zatrudnieniem Piechny wymienianie są Groclin Grodzisk Wielkopolski i Widzew Łódź, choć nie wiadomo jeszcze, czy zdecydują się na złożenie oferty.

Bliski powrotu do ojczyzny jest również Damian Gorawski. 28-letni pomocnik, od 2005 roku występujący w FK Moskwa, wyjeżdżał z Polski jako gwiazda Wisły Kraków, z którą dwukrotnie sięgał po krajowe mistrzostwo. Poza efektowną grą zasłynął także bramką strzeloną Realowi Madryt na Santiago Bernabeu w rewanżowym spotkaniu trzeciej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów. Był to jedyny gol "Białej Gwiazdy" w dwumeczu z "Królewskimi". Po wyjeździe do Rosji Gorawski bardziej niż dobrą postawą na boisku mógł się pochwalić wysokimi zarobkami. Pół miliona dolarów rocznie nie mogło jednak do końca zaspokoić sportowych ambicji piłkarza. Polak coraz częściej nie znajdował miejsca w pierwszej jedenastce moskiewskiego zespołu, w ostatniej chwili wypadł też z kadry biało-czerwonych na mundial w Niemczech. Coraz częściej myślał więc o ewentualnym powrocie do Krakowa. - Bardzo chciałbym tam wrócić, ale przecież zrobiłem już krok w drugą stronę. Sercem dalej jestem z Wisłą, oglądam ich mecze - mówił w wywiadzie dla tygodnika "Tylko Piłka".

Kontrakt zawodnika z FK wygasa za pół roku i wszystko wskazuje na to, że nie zostanie przedłużony. Sam Gorawski chętnie przypomniałby się polskim kibicom, a idealną sposobnością ku temu byłby właśnie powrót pod Wawel, gdzie w ostatnich tygodniach odrodzili się już inni synowie marnotrawni: Kamil Kosowski i Andrzej Niedzielan. Pojawiają się również pogłoski o rozmowach 14-krotnego reprezentanta Polski z Orestem Lenczykiem, trenerem PGE GKS Bełchatów, choć na konkrety, tak w przypadku Gorawskiego, jak i Piechny, przyjdzie kibicom zapewne jeszcze poczekać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.