Facebook Google+ Twitter

Powstało centrum organizacji, wyczynu i narcyzmu "Nad Krzną"

Co się dzieje? Opozycja wpatruje się w burmistrza podobnie, jak pies w oczy swego pana. Koalicja ma już tego dość i zamierza przejść do opozycji. Wcześniej delegacja zasięgnęła języka w królewskim mieście, w Krakowie. Będzie wspaniale.

Zamiast misia będzie paw / Fot. Jerzy KirzyńskiW dzielnicy krakowskiej od rana panował duży ruch. Zapowiedziano przybycie kolejnych wysłanników.
- A acani skąd? - dopytywał pisarczyk.
- Z miasta Łuków… cztery dni drogi mają za sobą - informował nadworny sekretarz.
- Tego od łuku, znaczy broni z zamierzchłych czasów ?
- Nie, tego z bagien i łąk. Dało się zauważyć nerwowość wśród delegacji.
- Z kasztelanii, z pogranicza Litwy i Jaćwieży - rzekł Chudy, który wniósł na książęcą komnatę sporo kilogramów i wzrostu, a od wejścia trzymał się z dala od koalicyjnych rajców.
- Z jaką misją przybywacie?
- Tatarzy w najeździe „niezmierną zdobycz tak w ludziach jako i bydlętach i dostatkach domowych zabrali i uprowadzili”- biednie żyjemy. Gród cofa się, zamiast rozwijać.
- Amerykanom nawet kwadransa nie zajęło przejechanie z jednego końca na drugi. Pojechali do Radzynia …
Zagospodarowana Krzna / Fot. Jerzy Kirzyński- Podobnie, jak ZUS, telekomunikacja, zakład energetyczny… Nie ma zakładów pracy, jest za to dzielnica przemysłowa.
- Nie wiadomo kiedy wynieśli się też templariusze…
- Do utworzenia biskupstwa przez plany Krzyżaków „odnośnie ziemi Jadźwingów” nie doszło i mówią o nas „chrześcijanie, ale tylko z imienia, gdyż ze względu na dużą odległość od kościoła katedralnego w Krakowie, służba duchowna jest zaniedbywana”.
- Przecież starania czynił Bartłomiej z Pragi, goszcząc u nas w Małopolsce, mając na uwadze siebie jako pierwszego biskupa łukowskiego.
- Doszły do nas wieści, że papież Aleksander IV zgodził się na biskupstwo pod warunkiem, że „ przez to nie naruszone zostaną prawa Zakonu Krzyżackiego”.
- Krucjata franciszkanina Bartłomieja najwyraźniej „przeszkadzała misji Zakonu Krzyżackiego” i próby utworzenia biskupstwa spełzły na niczym.
- Podobnie rzecz się ma z rolnikami, którzy przez embargo nie mogą sprzedać kartofli, świń. Rosja nie chce naszych jabłek, cebuli, kapusty…
- To handlujcie z Germanami, wysyłajcie mięso za wielką wodę.
- Ale jak? U nich taniej i więcej produkują. Nawet z małej Danii podrzucają nam półtusze.
- To na czym można zbić fortunę?
- Jedni na „Amber Gold”, inni na „Skokach”. My też mamy sposoby: fałszowanie faktur, dopalacze, papierosy i spirytus z Ukrainy…
- Na granicę jeżdżą emeryci, młodzi ludzie z grodu na potęgę uciekają w druga stronę, do Warszawy, Łodzi i tam dostają tytuły, dyplomy. Pracę.
- Kasztelan łukowski Racibor, zawdzięczał godność „swym osobistym przymiotom jak dzielność i wierność”, a obecny, jak jest postrzegany?
- W rzeczy samej, naśladuje pewnego pułkownika huzarów w tym, że „jako dowódca powinien prowadzić życie abstynenta w odniesieniu do alkoholi i kobiet, znać kilka języków, płacić za żywność, zaś nocą spać w starannie wybranym miejscu”.
- Dlatego jesteśmy lojalnymi radnymi. Nie miasta, ale radnymi pana burmistrza -oświadczył człek wykształcony. Magister, który przez wiele lat uczył w łukowskich szkołach geografii. Podnosimy obie ręce za każdym jego projektem.
Reprezentacyjny żyrandol / Fot. Jerzy Kirzyński- Mamy nowoczesną organizację urzędu. Zamiast dawnych wydziałów są „szóstki”. Notujemy przypadki w załodze, nie tylko pierwszego kwietnia; omdleń, skoków ciśnienia, biegunki. Cóż żyjemy w okresie rachunku sumienia.
Nadrzędnym naszym celem jest szczęście i władza. Stąd też wypalonych urzędników i ludzi byłego koalicjanta zastępują fachowcy od obecnego, a nad morale i uzupełnianiem wspomnianych „szóstek” czuwa komisja konkursowa w dobranym składzie. Uff, jak sobie teraz ufamy.
- Ostatnio, dodajmy, radni scedowali uprawnienia w sprawie ustalania stawek opłat za korzystanie z cmentarza komunalnego na burmistrza -padło z galerii.
- Dlaczego zrezygnowaliście ze swoich praw?
Stadion pilkarski / Fot. Jerzy Kirzyński- O właśnie -zaczął wystąpienie, w swoim stylu, czołowy opozycjonista. – „Pytam, panie burmistrzu, po co to Panu? Decyzja o tym jakie mają być taryfy przyniosą jedynie komentarze: jednemu dał Pan miejsce taniej, innemu drożej. Skoro Pan będzie o tym decydował, po co w takim razie rada? Rada nie powinna rezygnować ze swoich kompetencji. Kto jest władzą ustawodawczą w tym mieście”?
Zalew w całej okazałości / Fot. Jerzy KirzyńskiPrzed szereg wyszła wybranka ludu, dało się zauważyć, że mięsień jarzmowy dźwigał kąciki jej ust i rzekła: „Miejmy zaufanie do naszego burmistrza. Dał się przecież poznać jako dobry gospodarz”. Mówię to jako lekarz z długą praktyką.
W mieście, nawet malkontenci zauważają, że panuje powyborcza euforia. Ogłoszono niskie ceny, do końca tygodnia, pogrzebów. W promocji, czyli za wdowi/wdowca grosz są oferowane miejsca po lewej stronie cmentarza i przy płocie.
Nowy stadion miejski, w miesiące parzyste, zamienia się w basen. Kort tenisowy wypełniamy wodą i mamy w zimie lodowisko. Jesteśmy specjalistami od sztuczek. Np. uznany tenisista, jak jest potrzeba, albo wypije za dużo, staje się bokserem. W mieszkaniu burmistrza działał internetowy klub towarzyski. Kto ma tylko chęć, siada do kompa i zamienia się w hejtera. Przed planem zagospodarowaliśmy zalew Zimna Woda, teraz jest tam woda ciepła, a nawet gorąca.
- Mamy rozumieć- zaakcentował koniec audiencji książę krakowski, że świat, waszmości, stał się jednolity, poznawalny, prawy, sprawiedliwy.
- Oczywiście. Niestety zdarzają się wypaczenia. Weźmy np. kandydata PiS do Parlamentu Europejskiego. Zrobił spotkanie z nami, nie wiedzieć czemu, w reprezentacyjnej sali ratusza. Znalazł się jeden niezadowolony, zresztą on się wszystkiego czepia, i doniósł do prokuratury. Profesora z Lublina sądownie ukarano. Czy tak powinno się stać?
- To dlatego doktor Duda obrzydzał euro na placu, a nie pod dachem.
- Pogoda nam sprzyjała, deszcz zaczął padać gdy kandydat na prezydenta siedział już w Dudabusie.
To wspaniałe wydarzenie w życiu miasta. Nie ma co wspominać, że z roboczą wizytą na budowie zakładów mięsnych był Edward Gierek, po głosy przyjeżdżał Aleksander Kwaśniewski. Niedawno, po targowisku, chodził z tubą Janusz Palikot, a Janusz Korwin Mikke miał być, nie doleciał.
Estakada "północna" / Fot. Jerzy KirzyńskiGłośniejszym jednak echem odbiła się wizyta młodszych kolegów agenta Tomka. Zainteresowanemu akurat zaczęło migać w przedsionkach i nie stawił się w pracy. CBA wyjechało. Prezes ponownie, od burmistrza, otrzymał kluczyki do gabinetu, pieczątkę i stanowisko.


 / Fot. Jerzy KirzyńskiKsiążę oraz chodząca mądrość, posiadacz jedynie słusznej prawdy uznali, że w Łukowie demokracja jest w pełnym rozkwicie.
-Twitterowy slogan – orzekła opozycja.

Przy pisaniu korzystałem z książki Ryszarda Orłowskiego i Józefa Ryszarda Szaflika „ Dzieje miasta Łukowa”. Wyd. Lubelskie 1962 i prasy lokalnej.







Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.