Pozycja materiału w rankingach:
– Gdy zaczynaliśmy badania, musiałem kupić pięć metrów rurki, takiej, z jakich produkuje się igły do strzykawek. Producent zastanawiał się, czy nie chodzi o jakiś zlot narkomanów – śmieje się prof. Wacław Kollek z Politechniki Wrocławskiej.
Profesor jest dyrektorem Instytutu Konstrukcji i Eksploatacji Maszyn PWr. Nie ma wątpliwości – w krótkim czasie możemy stać się światowym potentatem w dziedzinie mikrohydrauliki. Przedrostek „mikro-” nie powinien mylić – na całym świecie na takie nowoczesne urządzenia wydaje się rocznie miliardy dolarów.Po co konstruować tak maleńkie systemy hydrauliczne? M.in. po to, by wyeliminować hałaśliwe silniki. Tego rodzaju instalacje są w stanie przenosić ogromne obciążenia. Dziś coraz częściej w przemyśle wykorzystuje się mikroroboty. Takie maleńkie urządzenia są potrzebne również producentom pralki, lodówki, i w przemyśle motoryzacyjnym. Bo przecież zamiast silników elektrycznych, do zmiany ustawienia lusterek czy kształtu fotela, bądź wysokości kierownicy, można śmiało wykorzystać zestawy mikrohydrauliczne. – Poza tym medycyna jest dla naukowców ogromnym wyzwaniem – tłumaczy profesor. – W Niemczech poznałem młodego człowieka, który urodził się z wodogłowiem. Dziś ma 22 lata, żyje dzięki naukowcom, którzy w jego czaszce zainstalowali mikrozaworek, którym, w razie potrzeby, można usunąć nadmiar płynu mózgowego. Ciśnienie wewnątrz czaszki utrzymywane jest w ten sposób na poziomie, który pozwala żyć i pracować temu człowiekowi.
Zobacz także:
Katowice - Straż Pożarna zaprasza
(odsłon: +623)