Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16085 miejsce

Powstańcy warszawscy mówią o powstaniu - Prof. Witold Kieżun

Współautorzy: Mateusz Jarosz

Ludzie, z którymi spędziliśmy na rozmowach w sumie setki godzin. Niezwykle skromni, każdy z nich ma swoją własną historię, walczyli w różnych oddziałach, o konieczności podjęcia walki mówią jednym głosem. Opowiedzą o wybuchu powstania.

Wystawa zdjęć powstańców warszawskich w Warszawie okolice kościoła św. Krzyża. Na pierwszym planie Witold Kieżun ps. Wypad. / Fot. Barbara Figurniak Profesor Witold Kieżun ps. "Wypad". Walczył w zgrupowaniu "Harnaś", następnie w Odziale Specjalnym "Gustaw"-"Harnaś". Uczestniczył m.in. w ataku na Komendę Policji i kościół św. Krzyża. Podczas tej akcji wziął do niewoli 14 jeńców. Zdobył przy tym niezwykle cenną broń i amunicję. W sierpniu został odznaczony Krzyżem Walecznych, a 23 września 1944 r. Krzyżem Virtuti Militari V klasy. Wraz z ludnością cywilną wyszedł z Warszawy. Uciekł z transportu, dostał się do Krakowa i tam kontynuował działalność konspiracyjną. W marcu 1945 r. został aresztowany przez NKWD i przesłuchiwany w więzieniu przy ul. Montelupich. 23 maja 1945 r. wywieziono go z innymi żołnierzami Armii Krajowej oraz z jeńcami niemieckimi do ZSRR. Wywózka miała celowo upokarzający charakter : w każdym wagonie stłoczono żołnierzy AK i SS - Rosjanie traktowali ich jednakowo. Przez Syberię trafił do gułagu Krasnowodsk na Pustyni Kara Kum. Trzykrotnie otarł się o śmierć, a w obozie, chorego i wycieńczonego pracą ponad siły, uratowała myśl o wybuchu Powstania. Był właśnie dzień 1 sierpnia. Umierający rozpoczął walkę ze śmiercią i pokonał ją. Teraz wspomina:

"...to był okres fantastycznego, jednolitego zrywu. On udowodnił, że społeczeństwo, które jest podzielone, skłócone, bardzo zróżnicowane, może się złączyć wtenczas gdy chodzi o ideały wyższego stopnia w strukturze wartości – wolność, o którą walczyliśmy, zniszczenie okupanta, zlikwidowanie totalitaryzmu niemieckiego. A potem totalitaryzmu również radzieckiego. To jest wielka wartość i to musi w naszej świadomości zostać. Następne pokolenie musi być w taki sposób wychowywane, żeby miało świadomość rangi tego zrywu. Istnieje skala wartości, są wartości, za które trzeba – co daje kolosalną satysfakcję osobistą – poświęcić swój indywidualny interes, łącznie nawet ze swoim życiem. Na tym polega kwintesencja całego procesu Powstania, pamięci Powstania, historii Powstania. "

1 czerwca 2014r. Prof. Witold Kieżun i Barbara Figurniak , Warszawa / Fot. Mateusz Jarosz1 czerwca 2014 r. odbyliśmy wielogodzinne spotkanie z Profesorem. Dzięki jego wspaniałej pamięci i pięknej, płynnej mowie, przenieśliśmy się w tamten czas, do okupowanej Warszawy. Ponieważ z roku na rok rośnie zainteresowanie powstaniem oraz mnożą się dyskusje na temat jego wybuchu, z uwagą słuchaliśmy każdego słowa, aby móc się nimi dzielić.
Profesor wyszedł od stwierdzenia, że Powstanie Warszawskie było historycznym i największym na świecie buntem ludności przeciwko niewolniczemu okrucieństwu.
Milionowe miasto rozpoczęło walkę o jedną z największych wartości - walkę o wolność. Polska podziemna armia składała się w większości z ochotników i była słabo wyposażona, a jednak walczyła aż przez 63 dni i to z jedną z najlepszych armii świata. Był to jak sam określił " historyczny fenomen ". Żeby to zrozumieć trzeba przeżyć tak straszne traktowanie i niesamowite okrucieństwo wobec ludności Warszawy mówił profesor.

1 czerwca 2014r. Prof. Witold Kieżun i Mateusz Jarosz.Warszawa / Fot. Barbara FigurniakOpowiadał nam jak wyglądało życie warszawiaków w czasie okupacji, a jego wypowiedzi pokrywały się z wykładem, który dał przy okazji pobytu w Krakowie otrzymując tytuł honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Byliśmy na tym wykładzie, zatem przedstawiamy jego fragment pochodzący z naszego nagrania :

"Myśmy się w Warszawie przez pięć lat przygotowywali do powstania. W Warszawie okupacja była dwa razy gorsza niż w Krakowie. Warszawa było traktowana jako wrogie miasto. Co rusz były łapanki, gdy ktoś wyszedł na miasto to nie wiedział czy wróci. Poza tym publiczne rozstrzeliwania. Idę ulicą, raptem przejeżdżają dwa duże samochody. Wyskakuje żandarmeria, wszyscy na bok !, na bok !, pusta prawa strona i wyprowadzają sześciu skazańców ze skrępowanymi rękoma. / Fot. Barbara Figurniak Stają, wyskakuje oddział żołnierzy, broń szykują i tego nigdy nie zapomnę : jednym, wielkim głosem, jeden okrzyk : " niech żyje Polska ! "... i strzały. Potem już tych okrzyków nie było - zalepiano usta.(..) To tego aresztowali, to tamtego, stale rewizje. W moim domu było pięć rewizji. Przychodzą, otaczają całą dzielnicę. O piątej rano do każdego domu wchodzą, rewidują, przeglądają dokumenty..Warszawa była traktowana w sposób..no tragicznie było."

Profesor opowiadał także o powszechnej nędzy. Ludzie głodowali i w zasadzie mogli liczyć jedynie na bardzo małe przydziały żywności na kartki. W teatrach i kinach odbywały się tylko programy niemieckie, dlatego je bojkotowano : „Tylko świnie siedzą w kinie” albo odpalano w kinie pociski ze żrącym dymem. Warszawiacy nie mieli żywności, nauki, hymnu, flagi, nie wspominając o deptanej ludzkiej godności. Nie wolno było im się kąpać w Wiśle, choć lato było nadzwyczaj gorące. Dokuczały im straszliwe upały. Wisła wtedy była bardzo czysta. Kiedy nosili wodę, Niemcy strzelali im do wiader. Robili sobie z tego świetną zabawę. Na tę wodę czekały rozgorączkowane dzieci, chorzy i ranni. Takie traktowanie coraz bardziej budziło w tych ludziach chęć zrzucenia niewolniczego jarzma.

Długo słuchaliśmy o tym, jak tragiczne było życie ludności Warszawy, ale dobitnie i skrótowo oddadzą to słowa Marii Pajzderskiej, która była sanitariuszką w tym samym batalionie „Gustaw-Harnaś” - kompania "Grażyna". Pani Maria wspomina, że " ..Witek był pierwszym, któremu zakładałam opatrunek. Miał skaleczoną rękę... "10 kwietnia 2014r. Maria Pajzderska i Barbara Figurniak. Poznań. / Fot. Mateusz Jarosz

" Witku (..) pamiętasz ? My wszyscy mieliśmy dość obozów, łapanek, rozstrzeliwań, przemocy i niewoli, strasznej niewoli, której już nie mogliśmy znieść, dlatego WALCZYLIŚMY."

Co działo się w Warszawie 21 i 22 lipca po zamachu na Hitlera i klęsce armii niemieckiej pod Warszawą ? Profesor wspomina :

"Wspaniały dla nas widok : tłumy Niemców ubrudzonych, mało tego, na wózkach ciągniętych przez konie. Taki mały wózek i dwunastu stłoczonych Niemców, w brudnych , podartych mundurach, większość już bez broni, wszyscy się wycofują. My jesteśmy szalenie szczęśliwi. Tłum ludzi stoi, "patrzcie uciekają !" Ja jestem wtenczas - jak to się mówiło "zasypany". Nie nazywam się Kieżun, nazywam się Jezierza i mieszkam w opuszczonym mieszkaniu, które jest składem broni. Mam całą broń oddziału specjalnego. Pistolety maszynowe, karabiny, granaty, naboje itd."

W napięciu czekali na rozkaz rozpoczęcia walki, tym bardziej, że słyszeli już komunikaty radiowe wzywające do powstania.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (50):

Sortuj komentarze:

Jedynie ukłonić się mogę z wyrazami wielkiego szacunku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Będzie nie tylko druga, ale trzecia, może nawet piąta...Przez te 63 dni chcielibyśmy przedstawić jak najwięcej postaci. Wszystko zależy tylko i wyłącznie od wolnego czasu, który moglibyśmy na to właśnie poświęcić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gloria victis!
Czekam niecierpliwie na część drugą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adrianno, dziękujemy. To wyjątkowa postać. Jego historia życia mogłaby stanowić gotowy scenariusz dla kilku filmów. Pozdrawiamy serdecznie !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z zaciekawieniem przeczytałam dziś opublikowany na wp wywiad z Profesorem. Ogromnie cieszy to, że wysiłek dziennikarzy koncentruje się na utwalaniu mądrych przekazów płynących z ważnych doświadczeń. Dziękuję raz jeszcze, Basiu i Mateuszu, za Wasze zaangażowanie w tej dziedzinie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chwała Bohaterom!
Może i historia różnie ocenia samo Powstanie, ale nie można nikomu odebrać ducha i wiary w walkę o to miasto. To dzięki Powstańcom , dzięki cywilnym mieszkańcom miasta przecież, nie wojsku, Warszawa nie upadła. Mimo wszystko.

GLORIA VICTIS!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem pełna podziwu i szacunku dla Powstańców. Trzeba naprawdę wielkiej odwagi, aby poświęcić lata swej młodości na przygotowanie Powstania i walkę w nim. Zwłaszcza w tak trudnych warunkach. Dziękuje wszystkim Powstańcom za trud jaki włożyli i ratowanie naszego pięknego Kraju. Dziękuję i życzę Wam jeszcze wielu lat życia w zdrowiu i chwale.
Pozdrawiam,
Paulina.

PS: Osoby, które obruszają się o porównanie do szczekających psów: niepotrzebnie. To stwierdzenie miało na celu uatrakcyjnić artykuł, być lekkie i na luzie. Niepotrzebnie się tak o to oburzacie. Trochę dystansu do siebie! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oddajmy jeszcze raz głos Profesorowi Kieżunowi (Muzeum Niepodległości, 2 sierpnia 2012r. ):
"Dziś bardzo często mówi się: ,,Jak można było wydać taki rozkaz?! To zbrodnia!”, w prasie można przeczytać straszne oskarżenia; my musimy ostro występować przeciwko próbie szkalowania decyzji powstania, szkalowania naszych dowódców (...), jedna sprawa jest bowiem oczywista: decyzja o wybuchu powstania była koniecznością, była naszą decyzją, gdyż to my odmówiliśmy Niemcom wykonania wojennego rozkazu wojskowego, to my wydaliśmy wojnę Niemcom – musieliśmy się bić. Moim zdaniem jest to jedno z najważniejszych podstawowych stwierdzeń.

Kto jest winien? Aby udzielić odpowiedzi na to pytanie należy wrócić do kwestii współpracy Roosevelt – Stalin.

25-ego lipca 1944 r. rząd polski w Londynie wystąpił do rządu brytyjskiego z żądaniem ogłoszenia już wybuchu powstania (bo tego dnia rząd angielski wydał decyzję, że powstanie może wybuchnąć), domagał się szerokiego rozpowszechnienia tej informacji, a także podania do publicznej wiadomości, iż żołnierze Armii Krajowej podlegają Konwencji Genewskiej, z której wynikało, że są członkami aliansu, a co za tym idzie mogą być brani do niewoli, ale nie wolno ich rozstrzeliwać. Oczywiście natychmiast pojawiła się próba uzyskania tego dokumentu z 25-ego lipca – pojawił się dopiero 30-ego sierpnia, bardzo cichutko, bez żadnego szerokiego rozpowszechnienia, a w związku z tym przez cały wrzesień Niemcy nas mordowali: na Czerniakowie wymordowali wszystkich jeńców, na Starówce wymordowali naszych chorych,

Drugim istotnym problemem jest pomoc lotnicza: nie było żadnego wsparcia ze strony lotnictwa amerykańskiego, latały tylko samoloty RAF-u, które nie mogły lądować na lotniskach radzieckich (!), a przecież Związek Radziecki był tak dalece uzależniony od dostaw amerykańskich i perspektywy dalszej współpracy z USA, że wystarczyłaby osobista interwencja F. D. Roosevelta, a los powstania oraz jego uczestników mógłby okazać się diametralnie inny (dopiero 18-ego września, dwa tygodnie przed klęską powstania, przyleciały sto cztery amerykańskie samoloty).

Dla nas, powstańców, najbardziej niebezpieczne były niemieckie czołgi – nie mieliśmy jednak odpowiedniej broni przeciwpancernej. Ratunkiem mogły okazać się stałe patrole samolotów radzieckich startujących z paru lotnisk znajdujących się pod Warszawą, wystarczyłby ostrzał artyleryjski, kiedy atakowały nas ,,ryczące krowy”.

Reasumując można z całą pewnością skonstatować, iż Roosevelt nie wykazał woli zdecydowanej pomocy swemu pierwszemu, najważniejszemu aliantowi (od nas ta wojna się zaczęła). W tej sprawie nie zrobił nic, nie chciał się absolutnie narażać Stalinowi. W żaden sposób nie da się wyjaśnić powodów, dla których prezydent USA nie podjął interwencji (pierwszą i ostatnią była ta z drugiej połowy września). I to jest efekt najbardziej tragicznego porozumienia Roosevelt – Stalin."

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Danuta Michalicka.
Dziękuję za komentarz. Słusznie Pani napisała :"Cudowna kwintesencja nie tylko Powstania ale istnienia naszego Państwa." To prawda, każde słowo ma wielką wagę. Dziękuję za pozdrowienia i również Panią pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dziękuję Pani Jolanto za ten smutny, ale piękny komentarz.
Dziś 1 sierpnia 2014r. - obchodzimy siedemdziesiątą rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Siedemdziesiąt lat temu młodzi chłopcy i dziewczęta poszli walczyć o Wolność, Honor, Boga i Ojczyznę. Padł rozkaz, a oni pokazali heroizm, poświęcenie oraz niezwykłe bohaterstwo. W obronie ojczyzny oddawali swoje życie na ulicach, barykadach i w kanałach. Należy im się pamięć, cześć i chwała. Pamiętajmy o nich, a będą żyć wiecznie w naszych sercach. To duma być Polakiem. To m.in. od powstańców możemy jeszcze uczyć się się bohaterstwa i oddania Ojczyźnie, której zawsze powinniśmy być wierni. Niestety to piękne pokolenie z roku na rok maleje. Odchodzą od nas ludzie szlachetni i nadzwyczaj skromni. Powinniśmy takich ludzi nosić na rękach !
Kochali swoją ojczyznę i nie mogli dłużej znieść zadawanych jej ran :

"...Byłeś jak wielkie stare drzewo,
narodzie mój jak dąb zuchwały (...)
Jęli ci liście drzeć i ścinać
byś nagi stał i głowę zginał.
Jęli ci oczy ogniem łupić,
byś ich nie zmienił wzrokiem w trupy.
Jęli ci ciało w popiół kruszyć
by wydrzeć Boga żywej duszy !
I otoś stanął sam odarty,
jak martwa chmura za kratami,
na pół cierpiący a pół martwy.
(..)
Lecz kręci się niebiosów zegar
i czas o tarczę mieczem bije.
Wstrząśniesz się z poblaskiem nieba
posłuchasz serca, cerce żyje !
I zmartwychwstaniesz jak Bóg z grobu,
z huraganowym tchem u skroni.
Ramiona ziemi się przed tobą otworzą.
Ludu mój do broni ! Do broni !

" Byłeś jak wielkie stare drzewo " K.K.Baczyński

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.