Powstańcza Armia Krajowa pojawiła się w 1982 roku i po jednym przebłysku swojej aktywności, znikła. Do dzisiaj historycy spierają się, czy rzeczywiście istniała, jeżeli tak, była to pierwsza i ostatnia polska organizacja... terrorystyczna.
O Powstańczej Armii Krajowej świat usłyszał 6 września 1982 roku, kiedy czteroosobowy oddział zajął ambasadę PRL w stolicy Szwajcarii-Bernie. Operacją dowodził Florian Kruszyk, który zwerbował do niej trzech polskich imigrantów z RFN. Byli to: Krzysztof Wasilewski, Mirosław Plewiński i Marek Michalski.
Kruszyk na pierwszym spotkaniu przedstawił się jako członek-założyciel PAK, organizacji, która za cel postawiła sobie walkę z komunistycznymi rządami w Polsce, a także doprowadzenie do zniesienia stanu wojennego, trwającego już od roku.
Podczas drugiego spotkania, które odbyło się w Monachium, powstał plan zamachu, a za cel obrano polską placówkę w Bernie. Po kilkunastu godzinach wstępnych przygotowań, grupa udała się w kierunku niemiecko-szwajcarskiej granicy, którą przekroczyła bez problemów. W jednym ze sklepów w Zurichu zakupili broń, były to cztery strzelby myśliwskie Remington Wingmaster, kaliber 12 mm, atrapa pistoletu maszynowego Skorpion wz. 61, bagnety, maski przeciwgazowe i umundurowanie typu moro. Z zakupionym zaopatrzeniem "PAKowcy" udali się pociągiem do Berna.
Po przybyciu do Berna 5 września 1982 roku i zameldowaniu w hotelu, grupa przeprowadziła rozpoznanie ambasady, spacerując wokół budynku, a następnie wchodząc do środka pod pretekstem załatwienia sprawy paszportowej. Po zakończeniu rozpoznania wspólnie ustalili, że akcja rozpocznie się już na drugi dzień.
6 września, o godzinie 10.00 do budynku ambasady, ponownie pod pretekstem załatwienia sprawy paszportowej, jako pierwszy wszedł Florian Kruszyk, gdy tylko ochrona otworzyła drzwi, do budynku wdarło się trzech pozostałych zamachowców. Sterroryzowali przebywających wewnątrz pracowników, gromadząc wszystkich w holu. Zachowywali się bardzo hałaśliwie, chcąc zastraszyć zakładników.
Oddali kilkanaście strzałów bez uzasadnionej potrzeby. Ubrali zakupione wcześniej mundury moro i założyli maski przeciwgazowe. Kruszyk, używający podczas akcji pseudonimu "pułkownik Wysocki", przedstawił się jako kierownik sekcji wojskowej Powstańczej Krajowej Armii, cały czas nazywał siebie grupą bojową tejże PAK. Miał rzekomo posiadać zaplecze logistyczne na terytorium Albanii.
Jako zastępca Kruszyka dał się od razu poznać Krzysztof Wasilewski, pseudonim "Kaczor". Dwaj najmłodsi terroryści natomiast nosili odpowiednio pseudonimy: Mirosław Plewiński "Sokół" i Marek Michalski "Ponury".
Czytaj dalej --->