Pozycja materiału w rankingach:
Już niedługo obchodzić będziemy kolejną, 180. rocznicę wybuchu powstania listopadowego. To dobra okazja, by przypomnieć Polakom kilka podstawowych faktów o tym zdarzeniu, wokół którego zdążył narosnąć mit powstania straconych szans.
Nocą z 29 na 30 listopada 1830 roku grupa spiskowców opanowała Belweder, próbując jednocześnie schwytać wielkiego księcia Konstantego, wodza naczelnego wojsk Królestwa Polskiego. Ten zdołał jednak zbiec. Warszawski Arsenał został zdobyty przy pomocy piętnastu tysięcy ludności i plebsu stolicy. Zamordowanych zostało sześciu generałów, przeciwnych wybuchowi. Następnego dnia opanowana została Warszawa. Jednakże sama wojna polsko-rosyjska rozpoczęła się 5 lutego 1831 roku wraz z wkroczeniem wojsk rosyjskich na teren Królestwa. Powstanie rozlało się także w postaci walk partyzanckich na terenach Żmudzi, Litwy i Białorusi. Odpowiedzialną za wybuch organizacją było sprzysiężenie w warszawskiej Szkole Podchorążych Piechoty pod wodzą podporucznika Piotra Wysockiego.Zobacz także:
Artykuły
(24)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(3.90)
Wiek: 23 | Miejscowość: Radom | Kraj: Polska
O mnie: Studiuję dziennikarstwo na UW, pochodzę z Radomia, pasjonuję się historią oraz rekonstrukcją historyczną.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jarosław- Wielkopolska 29.11.2011 09:59
Warto było !!! Ja dziś też wziąłbym udział w takim powstaniu. Dziś (29-11-2011r.) też wywiesiłem Flage Narodową. Takie historyczne wydarzenia, aż WYJĄ do nas... Polaku MYŚL!!! ZAWSZE MAMY JAKIŚ WYBÓR! A co wybieramy to już inna sprawa... Osobiście nigdy nie pogodzę się z "Dyktatem"! Kiedyś "Listopad-Zabory", dziś problemy na własne życzenie, po roku 2004. Szkoda że wówczas było tylko 29% Polaków, którym sprawa Polski nie była obojętna, tak jak Tym w "Listopadową Noc". Dziś moja flaga jest dumna i już nikogo się nie boi!!! -Obywatel Polak.
Tomasz Strejczyk 01.04.2011 01:18
cz.2 mojegp komentarza
Str. 187 – pesymistyczne nastroje Paszkiewicza jak i cara Mikołaja, który w liście z 7 IX 1831 do Paszkiewicza pisze „ Jak ci wyrazić trwogę, jaką mnie twój list przejął. I to wszystko, co działo się we mnie przez te trzy nieskończenie długie dni, pełne obaw i nadziei i w oczekiwaniu fatalnej wieści”.
Strona polska od początku 1831 roku miała wszystkie atuty aby raz na zawsze zrzucić zależność od Moskwy i odbudować Polskę w granicach I rozbioru. A zaciemniacze historii na siłę udawadniają beznadziejnoć zrywu.
Str. 19 – Julian Ursyn Niemcewicz pisze o Krukowieckim – „ widzę w tym człowieku zgubę Ojczyzny naszej, całego dzieła naszego, patrzaj jakie on ma bladoniebieskie, jaskrawe, biegające oczy – takie właśnie miała Katarzyna II, takie podług portretów mieli Zebrzydowski, Radziejowski i wielu innych wichrzycieli, których w długim życiu swoim sam znałem. Ludzie tacy zamiast szlachetnej ambicji, mają niepohamowaną osobistą próżność, zamiast prawdziwego męstwa – junakierię, zamiast miłości dobra publicznego – wyłączną miłość siebie samych, lękam się, że ten człowiek zgubi nas”.
No i stało się tak jak to powiedział pan Julian. A patrioci zapłacili poniewierką na wychodźctwie albo na Syberii, konfiskatą majątków nabywanych za bezcen jak i kamienic w W-wie – myślę, że jest to wszystim znana rzecz przez kogo były nabywane kamienice.
Tomasz Strejczyk 01.04.2011 01:15
Dla wszystkich krytyków zrywów patriotycznych zamierzających zrzucić zniewolenie narodu przez moskali, polecam książkę Mariana Brandysa _ „Koniec Świata Szwoleżerów” – tom V [ również pozostałe –jak IV ] opisujący bardzo dokładnie wydarzenia od sierpnia do października 1831 roku i przyczyny upadku powstania listopadowego 1830 roku..
Można się tam dowiedzieć o arystokracji żydowskiej mającej bardzo duży wpływ na całokształt sprawy, której członkowie zajmowali naczelne stanowiska wojskowe jako generałowie. Pisze o frankistach do których Polacy nie mieli zaufania. Jedni z nich byli oddani sprawie polskiej a drudzy byli wiernopoddańczy carowi - mniej czy bardziej otwarcie. Np. kasztelan Stanisław Jezierski na znak protestu przeciwko detronizacji cara Mikołaja jako króla Polski, popełnił samobójstwo.
Prof. Iwo Cyprian Pogonowski w książce „Jews in Poland” str.16-17 podaje, że w latach 1588 do 1795 wszyscy Żydzi którzy przyjęli chrześcjaństwo otrzymywali pełne prawa jako obywatele Rzeczypospolitej – czyli byli nobilitowani. Proces ten nasilił się w drugiej połowie XVIII wieku poprzez masowe przyjmowanie chrześcjaństwa przez Żydów sekty Frankist. Myślę, że to wszystko sprowadzało się do postępowania zgodnie z moralnością albo łacińską albo w/g Talmudu, który odmiennie traktuje swoich a odmiennie obcych.
Niby-Polacy – Bitwa o Olszynkę Grochowską – 1831 rok – gen. Łubieński i gen. Krukowiecki uźywają wszystkich „wybiegów” aby nie wykonać dobijającego Rosjan ataku po wykrwawieniu się ich dywizji w ataku na Olszynkę. Obydwoje oczywiście zasłużeni oficerowie w wojnach napoleońskich, gdzie jako agenci tzw. Nowego Ładu służyli z oddaniem sprawie francuskiej – a dlaczego – bo to było główne zadanie masonerii aby „rozsadzić” stary porządek Świata. Też nie dopatrzono się winy z ich strony, że uchronili dywizje rosyjskie przed całkowitą klęską. Gen. Chłopicki chciał powieśić za to Krukowieckiego po bitwie ale niestety nie był głównodowodzącym, tylko ks. Radziwił. Drugi raz gen Skrzynecki chciał postawić pod sąd i rozstrzelać Krukowieckiego za jego zdradliwe postępowanie w bitwie pod Ostrołęką ale wstawiennictwo Radziwiła uratowało go. I co się dzieje dalej ? – chyba Rząd Powstańczy był obłąkany lub pod przemożnym wpływem elementów chcących za wszelką cenę być wiernopoddańczymi sługami cara, ponieważ po dymisji gen. Skrzyneckiego mianują Krukowieckiego głównodowodzącym armii polskiej a wcześniej Gubernatorem W-wy.
Pierwszy atak wojsk moskiewskich Dybicza na W-wę był odrzucony dzięki bitwie Grochowskiej. Drugi sierpniowy Paszkiewicza miał słabe szanse powodzenia. Aby mu ułatwić Krukowiecki wysyła z W-wy 24 tys. najlepszego żołnierza niby w celach aprowizacji pod dowództwem przybłędy o zdolnościach kapitana - Ramoriny, który jak się okazało został przekupiony przez moskali i nigdy nie powrócił z korpusem na pomoc W-wie a przekroczył pod błachym pozorem granicę austriacką. Pomagała mu w tym cała „ta” śmietanka nobilitowanej arystokracji. Dalej mimo tego sprawa nawet po ewakuacji stolicy nie była stracona ponieważ polacy mieli więcej żołnierzy i amunicji, której brakowało moskalom, aby stoczyć bitwę. Po prostu rozpacz z tej ogólnej niemożności. Jak w końcu dano dymisję Krukowieckiemu to nikt z generałów nie chciał się podjąć naczelnego Dowództwa. To trzeba koniecznie przeczytać Generałowie w większości nacji litewskiej, defetyści a prosty żołnierz, podoficerowie i młodsi oficerowie chcieli walczyć i mieli zapał do tego.
Takich przykładów jest dziesiątki począwszy od XVII wieku.
Była to wielka „słabość” polska, ponieważ wszelakiej maści zdrajcy mogli liczyć na bezkarność, zamiast zostać rozstrzelani.
Str. 187 – pesymistyczne nastroje Paszkiewicza jak i cara Mikołaja, który w liście z 7 IX 1831 do Paszkiewicza pisze „ Jak ci wyrazić trwogę, jaką mnie twój list przejął. I to wszystko, co działo się we
Katowice - Straż Pożarna zaprasza
(odsłon: +623)