Facebook Google+ Twitter

"Powstanie Warszawskie". Dramat wojenny non fiction pokazuje trudną prawdę o powstaniu

W maju do kin zawitał "pierwszy na świecie dramat wojenny non fiction". Twórcy "Powstania Warszawskiego" długo pracowali nad efektem końcowym. Udało im się ufabularyzować dokumenty i materiały archiwalne, pochodzące z czasów wojny. Zadali sobie także trud odtworzenia kolorów na czarno-białych taśmach. Wszystko po to, by widz otrzymał prawdziwy obraz powstania.

 / Fot. materiały prasoweScenariusz do ekranizacji stworzyli Joanna Pawluśkiewicz, Jan Ołdakowski oraz Piotr Śliwiński. Jednak jednym z pomysłodawców filmu jest Jan Komasa. To on zaproponował fikcyjną narrację z offu, którą nałożono na autentyczne nagrania. Dzięki jemu pomysłowi powstali dwaj bohaterowie: Witek, któremu głos podłożył Maciej Nawrocki i Karol w brzmieniu Michała Żurawskiego. Przez całą fabułę bracia kręcą reportaż o powstaniu warszawskim, ukazując codzienne życie cywilów. Nagrywają ludzi pojawiających się na ulicach, piekarnie, drukarnie, moment rozdawania zupy warszawiakom. Z jednej strony kamery, zza operatorki rozmawiają ze sobą dwaj fikcyjni mężczyźni, z drugiej strony możemy zobaczyć autentyczne postaci i sytuacje. Początkowo widz poznaje rzeczywistość stolicy, później obraz nabiera dramaturgii i powagi. Na naszych oczach zaczynają ginąć ludzie. Kiedy Witek i Karol przyłączają się do jednego z oddziałów, zdjęcia pokazują nam pełen obraz okrutnej wojny. Patrzymy na rannych i konających ludzi. Nie na wymyślonych przez reżysera bohaterów, ale na autentyczne osoby. Swoją formułą i konstrukcją "Powstanie Warszawskie"’ rzeczywiście diametralnie różni się od innych filmów, dramatów wojennych. Jest przesiąknięte trudną prawdą.

Całość jest niezwykle przekonująca, a nawet drastyczna dla wrażliwego odbiorcy. W pewnych momentach jednak głosy z offu zaczynają przeszkadzać, zaburzają odbiór scen. Chwilami wydaje się nawet, że postaci zza kamery są niepotrzebne, ich sztuczne dialogi nie zawsze pasują do autentycznych kadrów. Przejmująca okazała się za to być muzyka Bartosza Chajdeckiego. Za całość dobrego i spełniającego oczekiwania widza dźwięku odpowiadał Bartosz Putkiewicz. Na uznanie zasługuje przede wszystkim Piotr Sobociński Jr, który zajął się koloryzacją zdjęć. Kolory to rzeczywiście jedno z najmocniejszych ogniw filmu. Złożenie 85 minut z 6 godzin oryginalnych taśm stanowiło również ciężkie zadania. Ale efekty trudnej pracy są widoczne.

Film wyprodukowany przez Muzeum Powstania Warszawskiego przerósł moje oczekiwania. W końcu zobaczyłam prawdziwą historię, nie opowieść zabarwioną inwencją twórczą reżysera. Choć na początku nagrania chwilami okazywały się zabawne, wkrótce uśmiechy zaczynały znikać z twarzy odbiorców, ustępując przerażeniu. Krytyk filmowy Tomasz Raczek przyznał się, że po obejrzeniu "Powstania Warszawskiego" głośno płakał. Myślę, że wewnętrznego płaczu i refleksji doświadczył każdy odbiorca tego filmu. Seans polecam wszystkim tym, którzy chcą poznać i na własne oczy zobaczyć prawdę historyczną.

Ewa Nowak

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Zaiste, film jest bardzo poruszający. Natomiast strona techniczna filmu to prawdziwy majstersztyk.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.