Facebook Google+ Twitter

Powszechna czy prywatna służba zdrowia?

Wiele elementów systemu służby zdrowia podobnych jest do rynku motoryzacyjnego. Posiadanie ciała i auta trzeba "opodatkować". W pierwszym przypadku składką na ubezpieczenie zdrowotne, a w drugim składką OC.

W przypadku choroby ciała lub awarii samochodu trzeba podjąć się naprawy, a to kosztuje. Jak idę do lekarza „prywatnie”, bo nie chcę czekać pół roku na laryngologa, to płacę za wizytę. Jakim koszmarem byłoby, gdybym musiał czekać kilka miesięcy do wymiany klocków hamulcowych, gdy korzystam z auta codziennie?

Publiczne zakłady opieki zdrowotnej zatrudniają personel i finansują całą swoją działalność ze środków NFZ. Narodowy Fundusz Zdrowia ma za zadanie odpowiednio rozdzielić fundusze. ZOZ-y negocjują więc z NFZ. Owe negocjacje przypominają bardziej kawał „o wybieraniu”. Masz do dyspozycji dwie pidżamy, wybieraj. Moja jest w paski. Podobnie lekarze mogą pracować w ZOZ-ie albo w innym ZOZ-ie. Różnica w pensji żadna, pieniądze, które zarabiają nieduże. Nieliczni szczęśliwcy trafiają do pracy w prywatnych klinikach, gdzie świat służby zdrowia wygląda inaczej – nie rządzi tam NFZ, lecz klient oraz to, ile płaci za usługi.

Zastanawiające jest dlaczego publiczne ZOZ-y nie mogłyby stać się spółkami prawa handlowego i rozliczać się klientami za pomocą faktur? Przecież na rynku motoryzacyjnym funkcjonuje ubezpieczenie OC, które obejmuje właściciela pojazdu kwotą kilkudziesięciu tysięcy euro, na wypadek spowodowania przez niego wypadku. Wtedy nie płaci on z kieszeni za naprawę auta, tylko ubezpieczyciel. Oczywiście na ten temat napisano tomy skarg i historii o nieuczciwości towarzystw. Ale w ripoście mógłbym napisać, że najbardziej nieuczciwym jest państwo. Płacimy wszyscy za ubezpieczenie zdrowotne i co dostajemy? Otrzymujemy usługę na żenującym poziomie organizacyjnym, często określaną jako „darmową”, a „jak się nam nie podoba, to możemy iść do prywatnego lekarza”. Fachowość publicznej opieki medycznej zależy w większości przypadków tylko od danego lekarza i jego humoru w danym momencie. W prywatnej klinice lekarz nie może pozwolić sobie na nieuprzejmość, bo jego postawa ma wpływ na renomę firmy. Poziom obsługi, jakość pomocy lekarskiej i zaufanie do służby prywatnej większość z nas ma wyższe niż w odniesieniu do publicznej służby zdrowia.

Każdy obywatel płaci podatek na ubezpieczenie zdrowotne. Dlaczego byśmy nie mogli wybrać, czy chcemy płacić do NFZ, czy jakiemuś Towarzystwu Ubezpieczeniowemu? W przypadku choroby, czy wypadku, to ono pokrywałoby koszty naszego leczenia. Zapewne powstałyby mechanizmy zniżek w stylu, mniej chorujesz - masz zniżki tak, jak przy OC na samochód. Towarzystwa ubezpieczeniowe bijąc się o klienta stworzyłyby odpowiednie oferty ubezpieczeń. Pacjenci byliby lepiej i sprawniej „obsłużeni” przez szpitale, chcące zadbać o swoich klientów. Szpitale uzyskiwałyby za zabiegi i operacje rzetelne wynagrodzenie pozwalające na rozwój i podnoszenie standardów. Podnoszenie poziomu usług byłoby punktem wyróżniającym placówki. Pacjenci
wybieraliby szpitale i przychodnie o wyrobionej renomie. Źle zarządzane by bankrutowały, tak jak firmy. Lekarze mogliby zarabiać godziwie na życie bez posądzania o łapówki. Nie mieliby podstaw do łapówkarstwa. Stała część ubezpieczenia mogłaby trafiać do NFZ w celu zapewniania finansowania ubezpieczeń najuboższych, bezrobotnych, bezdomnych lub świadczeń, których „rynek” nie obsługuje.

NFZ powinien spełniać rolę kontrolną, a nie finansującą, a z tym NFZ mógłby poradzić sobie lepiej niż ze wszystkimi obecnymi obowiązkami, armią urzędników wypłacających sobie nagrody, za "zaoszczędzone", czyli niewydane nasze pieniądze.

Służba zdrowia, to jeden z ostatnich bastionów „starego systemu”. Centralnie sterowany, przepłacony, źle zarządzany i korupcjogenny. Wielokrotnie życie pokazało, że rezygnacja z centralnego sterowania przynosi prawdziwe owoce, bo Państwo jako takie nie jest w stanie racjonalnie rozdzielać i wydatkować tak dużych kwot. Oby parlament podejmując decyzje kierował się dobrem pacjentów, zwłaszcza tych chorych, a nie swoim (wyborczym).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Jeśli idzie o moją wizję (jak i CAS i OZZL) to tego problemu nie ma - państwo finansuje to w ramach pakietu świadczonego wszystkim obywatelom. A co do kwestii artykułu, to sprawa może zostac rozwiązana w podobny sposób (państwo założy "karty kredytowe" takim osobom na określone sprawy - gdzie będzie konkretny wykres co za ile, kiedy i gdzie. Gdy pieniądze się skończą - trzeba będzie indywidulanie sprawę rozpatrzyć doładowanie, a jesli ktoś wyjdzie z systemu kartowego, pieniądze przejmie gmina.

Komentarz został ukrytyrozwiń

wszystko ladnie, pieknie... prywatne ubezpieczenia tez juz tak naprawde istnieja - ja mam np wykupione w jednej z prywatnych sieci 'ubezpieczenie zdrowotne' - place co miesiac X pieniazkow, za to moge sobie dowolnie chodzic do kilku lekarzy na konkretne zabiegi i konsultacje, za reszte place - jesli placilbym wiecej abonamentu, to mam wiecej wliczone. wszystko slicznie, milo i profesjonalnie. moglbym wlasciwie nie placic panstwu, bo dawno 'darmowego' lekarza nie widzialem i nie potrzebuje widziec.

ALE :)

caly problem polega na tym, ze o ile w przypadku tego prywatnego ubezpieczenia, place tylko i wylacznie za leczenie mnie i to z konkretnych dolegliwosci i mam pewnosc ze nikt z mojego abonamentu nie korzysta - nawet jakbym chcial zeby np moja dziewczyna poszla do tego lekarza, to w przypadku 'abonamentu panstwowego' leczona jest z tej kasy cala masa darmozjadow - ot chocby przypadek jednego alkoholika na ktorego leczenie NFZ w styczniu zdazyl juz wydac 10 000pln - i tu jest maly problem - jesli kazdy placilby do konkretnej firmy za leczenie siebie (albo swojej rodziny, bo takie opcje tez sa) to za co bedziemy leczyc tych co nie placa?

moze ich nie leczyc i zadziala dobor naturalny? nie placisz, to sie nie leczysz i w konsekwencji.... :/

nie jestem za tym zeby leczyc ich z moich pieniazkow - bo i niby dlaczego? oni placa za cos co ja dostaje? ale przedstawiam tylko, dlaczego niestety opcja prywatnych ubezpieczycieli nigdy w naszym panstwie nie ruszy - ot polityka pro spoleczna... wielodzietym rodzinom zamiast dawac srodki antykoncepcyjne, to dajemy becikowe...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wydaje mi się, że dobra propozycją jest ta z CAS i OZZL, czyli zniesienie składki zdrowotnej, przy finansowaniu przez państwo pewnego pakietu podstawowych świadczeń zdrowotnych. A resztę można sobię zakupić - pieniądze ze składki. Dodatkowo obywatele zyskają, gdyż część pieniędzy dotychczas brała biurokracja. Poza tym - wysokość składki byłaby wyższa niż koszt ubezpieczenia się na te dodatkowe usługi medyczne. Może to jest dobrym rozwiązaniem?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.