Facebook Google+ Twitter

Powyborcza uczta w Kenii u krewniaków Obamy

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2008-11-06 08:46

Wybierając się na ucztę powyborczą w Kenii, musiałem zabrać ze sobą tylko jedną rzecz: kozę. Najlepiej taką, która jeszcze oddycha - "oznaka świeżości" - i z dużymi jądrami, co ma świadczyć o dobrej rasie.

 / Fot. PAPDo domu rodzinnego Obamów w wiosce Kogelo dotarłem wiejską drogą, w ciężarówce, z koziołkiem imieniem John beczącym żałośnie na pace. Nie było łatwo znaleźć tak dorodny okaz.

Na miejscowym targu oferowali głównie owce i bydło. Kóz jak na lekarstwo, a i te raczej marne. Johna zauważył przy drodze mój kierowca George. Od razu zachwycił się brzuchem i, cóż, innymi atrybutami zwierzęcia. Kozioł kosztował mnie 2,5 tys. szylingów - niecałe 20 funtów - równowartość 20 piw lub 8 moskitier chroniących przed malarią.

- To dobre zwierzę - oświadczył Abongo Malik Obama, gdy dotarliśmy na farmę Obamów na zachodzie Kenii, otoczoną pasącym się bydłem i polami kukurydzy. - Wobec tego serdecznie zapraszamy, możesz zostać i wieczorem posiedzieć z nami przy ognisku. O tej porze John będzie już "nyama choma" (suahilijskie określenie grillowanego mięsa).

Miał być tylko częścią wystawnej uczty, która rozpoczęła się już w poniedziałkowy wieczór i składała się z 4 byków, 16 kurczaków, paru owiec i kóz. - Jesteśmy Afrykańczykami, zarżnęliśmy byka i zwołaliśmy przyjaciół na ucztę - powiedział Abongo, najstarszy przyrodni brat kandydata. - Zaprosiliśmy całe Kogelo. Będzie to teraz dom otwarty. Przyjdą sąsiedzi, przyniosą coś do picia.
W Kenii, kraju ogarniętym obamomanią, przegranej nie brało się pod uwagę od niemal czterech lat. Odkąd ich "utraconego syna" wybrano do Senatu USA, wszyscy spodziewali się, że w końcu zostanie prezydentem.

W miejscowej prasie i telewizji informowano o wszystkich zawirowaniach podczas prawyborów i kampanii prezydenckiej w przekonaniu o nieuchronności zwycięstwa Baracka Obamy.
W Kogelo atmosferę święta dało się wyczuć na długo przed otwarciem lokali wyborczych w Ameryce. W centrum Kisumu, stolicy regionu, amerykańskie flagi powiewały na drzewach i trzepotały na kierownicach rikszy.

Cały artykuł przeczytasz na stronach polskatimes.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.