Facebook Google+ Twitter

Powyborczy bilans zysków i strat

Wybory za nami, emocje powoli opadają. Może jeszcze nie na zimno, ale już na chłodno można pokusić się o swego rodzaju analizę minionych tygodni.

Zacznę chyba od największego zaskoczenia. Kiedy SLD podjęło decyzję o wystawieniu do wyborów prezydenckich Grzegorza Napieralskiego, nie spotkałem się z opinią, że może on powalczyć o dwucyfrowe poparcie. Mimo, iż z punktu widzenia partii i jej sytuacji, decyzja ta była prawdopodobnie jedyną możliwą, wieszczono raczej (również takie było moje zdanie), że po wyborach SLD będzie zmieniało lidera. Nie wiem ile było w tym zasługi samego kandydata, ale po kilku dniach kampanii stało się jasne, że jest ona przemyślana, żywiołowa i skierowana na typowo socjalistyczne tory. Nie przypuszczałem, że kiedyś to powiem, ale podobała mi się kampania lewicy. Grzegorz Napieralski zdołał przekonać wielu Polaków, że na miarę prawdziwej lewicowej partii troszczy się o los ludzi pracy, słabych i biednych.

Brak było w kampanii sztandarowych ataków na kościół, związków „partnerskich”, aborcji i innych kwestii, które nie wiedzieć czemu przylgnęły do lewicy na całym świecie i w znacznej mierze zniechęcają do lewicy, która sama w sobie jest potrzebna. Dzięki swojemu młodemu wiekowi Grzegorz Napieralski nie dźwigał podczas kampanii brzemienia antykomunizmu, co z pewnością bardzo mu pomogło, choć mogło razić pokazywanie się w obecności Wojciecha Jaruzelskiego. Poparcia szuka się tam, gdzie ono jest, ale niekoniecznie każde ma pozytywne przełożenie na wynik. W każdym razie mam pewną nadzieję, że pan Napieralski wykorzysta dobrze poparcie, które zebrał i pokieruje polską lewicę na typowo socjalistyczne tory, żeby Polak o poglądach socjalnych nie musiał brzydzić się stawiając krzyżyk na karcie do głosowania w tych, czy innych wyborach.

Jarosław Kaczyński. Jego wynik zaskoczył mnie niewiele mniej od wyniku Grzegorza Napieralskiego. O ile w pierwszej turze na wynik prezesa PIS mogły złożyć się głosy tzw. twardego elektoratu, plus nieco wyborców niezdecydowanych, o tyle dogrywka musiała mocno załamać oponentów. Pamiętajmy, że Jarosław Kaczyński miał bardzo silny elektorat negatywny, znacznie mocniejszy i bardziej antagonistyczny nawet niż śp. Lech Kaczyński.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.