Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12400 miejsce

Pożegnanie Maaskanta z "Białą Gwiazdą"

Niespełna 15 miesięcy Robert Maaskant stał za sterami Wisły. Ostatnie tygodnie pracy Holendra w Krakowie były rozczarowujące, ale to z nim na ławce wiślacy wrócili na pierwszy stopień podium w lidze i występują w fazie grupowej Ligi Europy.

 / Fot. PAP/Jacek BednarczykPod koniec maja, noszony na rękach przez piłkarzy, cieszący się zaufaniem działaczy, kochany przez kibiców, tłumnie skandujących jego nazwisko na zapełnionym po brzegi krakowskim rynku, doceniony przez dziennikarzy za niesztampowe opinie, wysoką kulturę osobistą i poczucie humoru. Dziś, przy dezaprobacie tych samych fanów, którzy deklarowali niezachwianą wiarę w jego wizję drużyny, "skazany" przez część mediów, żegna się z zawodnikami bez blasku reflektorów.

Po dwóch latach odzyskał dla Wisły tytuł mistrza Polski. Wygrał pięć meczów z rzędu w eliminacjach Ligi Mistrzów. W szóstym, w Nikozji, na trzy minuty przed końcem był o krok od historycznego dla klubu awansu do piłkarskiego El Dorado. Na pocieszenie została Liga Europy.

Jeszcze w poniedziałek po południu poprowadził trening. Wieczorem, na oficjalnej stronie klubu, pojawił się komunikat o rozwiązaniu z nim umowy.

Dobre złego początki

Pierwsze tygodnie Holendra pod Wawelem nie były rewelacyjne. Odziedziczył drużynę przygnębioną kompromitacją z azerskim Karabachem, zdekompletowaną chaotyczną polityką transferową. W pierwszych 8 spotkaniach pod jego batutą "Biała Gwiazda" zdobyła zaledwie 9 punktów, przegrywając m.in. w ligowym szlagierze z Lechem 1:4. Fakt, że prezes Cupiał nie słynął z cierpliwości do trenerów, uwiarygodniał krążące przy Reymonta plotki o zakończeniu współpracy z trenerem. Jego przyszłość miała się wyjaśnić po derbach z ostatnią w tabeli Cracovią. Gol Nourdina Boukhariego w 94 min. odsunął widmo dymisji.

Niemal dokładnie rok później, historia zatoczyła koło - i tym razem derby Krakowa miały przesądzić, o być albo nie być Masskanta. I tym razem Wisła przyjeżdżała na stadion przy ul. Kałuży po blamażu 1:4 (z Fulham), i tym razem jej lokalni rywale nie mogli odbić się od dna Ekstraklasy. Ale tym razem jego podopieczni zawiedli.

Maaskant dostarczył zarządowi Wisły wielu argumentów do - co najmniej krytycznych - rozważań w sprawie przedłużenia wygasającego latem kontraktu. Porażki przed własną publicznością z beznadziejną w tym sezonie Lechią i skromnym Podbeskidziem, plus iluzoryczne szanse na wyjście z grupy w LE zostały odebrane jako wyniki poniżej aspiracji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

bouki
  • bouki
  • 09.11.2011 21:42

Chcesz wygeac u bukmachera? Poznaj wyniki meczow na scorepredictor.net

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.