Facebook Google+ Twitter

Pożegnanie z Ligą. Na zawsze?

Liga Prawicy Rzeczpospolitej nie dostała się do Sejmu. Czy może to oznaczać śmierć tej partii oraz całkowite zajęcie jej miejsca przez Prawo i Sprawiedliwość? A może wrócą?

– Liga rządzi, Liga radzi, Liga nigdy nas nie zdradzi! - krzyczały kobiety z filmu "Seksmisja", o organizacji rządzącej wtedy ich jednopłciowym państwem. Podobnie jest z Ligą Prawicy Rzeczpospolitej. Jest tylko jeden wyjątek - LPR nie jest w Sejmie, a więc praktycznie nie może rządzić. Czekają ją zapewne lata poza parlamentem, bez sejmowych diet. Ubyło już jej wielu członków, charyzmatyczny lider zrezygnował. Czy to wszystko musi oznaczać jej śmierć?

Romanie, czy Ci nie żal?

Roman Giertych, jeszcze kilka miesięcy temu szanowany przez polityków Prawa i Sprawiedliwości, surowy wicepremier kojarzący się głównie z wyrazistych poglądów, ich obrony oraz próby zniesienia tolerancji (dla przemocy, oczywiście) w polskich szkołach i innych kontrowersyjnych pomysłów, które wyszły spod pióra rządzonego przez niego Ministerstwa Edukacji Narodowej, jest dzisiaj znowu prawnikiem.

Nie jest już szefem swojej partii, Ligi Polskich Rodzin, głównego trzonu przedwyborczej, nieformalnej koalicji trzech ugrupowań politycznych, w tym Unii Polityki Realnej Wojciecha Popieli (choć często, błędnie, za szefa tej partii uznaje się Janusza Korwin-Mikke) oraz partii byłego marszałka Sejmu z ramienia PiS, Marka Jurka, czyli Prawicy Rzeczpospolitej. Koalicji nieformalnej, bo kandydaci tych wszystkich partii, startowali na listach ugrupowania Giertycha (miała ona przez to problemy z Państwową Komisją Wyborczą, na plakatach prezentowała bowiem loga UPR i PR). Były już szef LPR, wraca do wykonywania swojego wyuczonego zawodu prawniczego. Nie uzyskał bowiem poselskiego mandatu (podobnie zresztą jak żaden z kandydatów LPR). Stał się zwykłym szeregowcem partii którą tworzył.

Co teraz z Ligą Polskich Rodzin, a także ludźmi Unii Polityki Realnej i Prawicy Rzeczpospolitej? O ile byłym posłom partii Marka Jurka i Ligi Polskich Rodzin, bardzo trudno pogodzić się z przegraną i niepojawieniem się po raz kolejny w ławach poselskich (niektórzy, jak Giertych zasiadali w nich sześć lat, a inni nawet dłużej), o tyle już ludzie związani z UPR i środowiskiem "Najwyższego Czasu!" pogodzili się z częstymi przegranymi - parlamentarnymi, prezydenckimi i samorządowymi, inicjatyw obywatelskich. Ostatnio w Sejmie byli pięć kadencji temu, czyli minęło już od tego momentu 16 lat.

Przyczyny porażki...

Przyczyny porażki Ligi są chyba dość oczywiste, mogą jednak budzić pewne sprzeczności i wątpliwości. Jedną z przyczyn przegranej był na pewno - podobnie jak w przypadku LiD, choć jest to formacja po drugiej stronie politycznego podziału - plebiscytowy rodzaj tych wyborów. Ludzie związani ze środowiskiem konserwatywnym, bo tak najszerzej można określić sojusz tych trzech partii, zdecydowali się raczej poprzeć PiS, aby zatrzymać Platformę przed objęciem władzy (wchodzą w to wątki personalne jak i drogi polityczne). Inna część oddała głos na Platformę z czystej złości na PiS, widząc, że Kaczyński nie jest żadnym prawicowcem, ani konserwatystą, a jedynie grającym pod publiczkę elektoratu cynikiem.

Innym powodem przegranej może być niesumowanie się elektoratu wszystkich partii - Janusz Korwin-Mikke, startujący z list LPR w Gdańsku, publicznie mówił o legalizacji narkotyków miękkich, mocnej prywatyzacji, w tym także służby zdrowia i edukacji, a to nie za bardzo wpisuje się w hasła, które od lat niosła partia Wierzejskiego i Giertycha, która wiązana była raczej z ludźmi biednymi, wykluczonymi, także emerytami.

Zdecydowanie zabrakło poparcia Radia Maryja, bo i jak? Poparcie dla koalicji partii, której człony głoszą powszechną prywatyzację i liberalizm, który w oczach ludzi z otoczenia Radia Maryja jest wielką obelgą, oznacza bowiem powrót do polityki Leszka Balcerowicza, przez którego często wielu z nich straciło pracę. A wcześniej, dużo wcześniej przed wyborami 2005, środowisko rozgłośni Tadeusza Rydzyka jako swoją partię miało właśnie ugrupowanie Giertycha. Wspólnie organizowali Marsz Życia, sprzeciwy eutanazji, aborcji. W tym roku także wspólnie organizowali takie happeningi...

Nie pomogła zdecydowanie afera z Korwinem-Mikke, którą rozpętał "Dziennik". Dotyczyło to rzekomego wyszydzania niepełnosprawnej córki działaczki Partii Kobiet. Jak się później okazało, "Dziennk" był związany ze stroną sporu (Partią Kobiet; była z nią związana autorka artykułu, zaś zast. redaktora naczelnego jako byłą żonę miał jedną z aktywistek tejże partii). Obrona przez atak ("niemieckie media", "Der Dziennik" itd.) tylko podgrzała sprawę. Przeciwnicy wykorzystali to oczywiście w swojej kampanii. Wystarczy sobie przypomnieć oburzenie posłów PiS.

Przetrwają?

Ostateczne pytanie, chyba nadające temu tekstowi sens, nasuwa się oczywiste. Czy koalicja tych trzech ugrupowań umrze? Moim zdaniem nie, jeśli w przyszłych wyborach wejdzie do Sejmu. Lub choć jedna z tych partii, wprowadzając też członka innego ugrupowania (czego próbowano dokonać w tych wyborach). Może zacznie się bliższa współpraca na rzecz jakiś projektów. Jeśli nie przeforsuje się takiej formy wejścia do parlamentu, a dostanie się tylko jeden człon tej "koalicji", np. Liga Polskich Rodzin, styl z tego, co było w zeszłej kadencji może się powtórzyć. Prawdopodobnie, jednak do tego nie dojdzie, gdyż Polska dąży do pewnej stabilizacji politycznej, stworzenia systemu opartego na czterech, ewentualnie trzech ugrupowaniach sejmowych. Może więc zabraknąć miejsca dla LPR, co mogłoby całkowicie wykluczyć z pamięci wyborców i pogrzebać jakiekolwiek marzenia o sejmowej reprezentacji.

Nowe wybory, jeśli odbędą się terminowo, najprawdopodobniej dopiero za cztery lata. Formacje Popieli, Bosaka, Jurka razem, i każda z osobna muszą przeanalizować błędy i podjąć decyzję, czy zamierzają kontynuować swoją współpracę, czy pójść dalszą drogą samodzielnie. Partie te muszą aktywnie - patrząc w pewnym sensie na lewicę (skupioną wokół "Krytyki Politycznej", ewentualnie lewica.pl) zacząć organizować akcje, propagować swoje idee. Mają do tego siły - m.in. przez portal prawy.pl. Czy to wykorzystają? Nie wiem. Wszystko się może zdarzyć. Póki, co nic nie jest jeszcze przesądzone. Na razie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Myślę, że Liga nigdy już nie odzyska swoich wpływów. Jeżeli o kimś się nie mówi, to nie istnieje. Ligi nie ma w Sejmie, Rydzyk się od nich odciął, a na strony internetowe wchodzą zainteresowani, wiec nie poszerza się zakres oddziaływania polityków skrajnej prawicy.Jeżeli partia występuje w telewizji dociera do wielu odbiorców, czasami zupełnie przypadkowych. I może próbować przekonywać ich do swoich poglądów. Nie sądzę, żeby zwolennicy PiS, rządzący obecnie w TVP chcieli promować Giertycha i Jurka.
Zapomnimy o nich jak o AWS, PPPP, PC i innych partiach. Kto dziś wspomina Mariana Krzaklewskiego, człowieka, który z tylnego siedzenia sterował polityką rządu Jerzego Buzka? Pomysły Giertycha i jego współpracowników nie uległy zbyt wielkim zmianom, zabrakło poparcia toruńskiego radia. Jak widać elektorat skrajnej prawicy nie podejmuje samodzielnie decyzji, tylko słucha ,,przewodników duchowych".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wiesz, jeśli się w "kupę" wezmą, zlepią i podejmą takie a takie kroki, nie będą mówić czegoś jak dzieci z za długim językiem to może coś z tego wyjść. Mają punkty wspólne, mają dobre propozycje. Tylko style, priorytety inne. Liga Giertycha mówi emerytów i biednych. UPR do bogatych i przedsiębiorczych. Brakuje czegoś masowego, co ma np. PiS lub PO. Partie szerokie, łączące kilka rzeczy. LPR, SLD to partie jednolite dość - zaś mimo, że PO i PiS są względnie prawicowe (czyli w sumie nie są) idą bardzo szeroko. Kaczyński wyuczył tego Tuska, i przez to przegrał, bo zaczął się za mało rozszerzać, zaczął zrażać ludzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Adamie, tekst mi się podoba.

Jednak mam inne nieco inne zdanie, niż Ty w poruszonym temacie. Piszesz, że partie tworzące Ligę Prawicy Rzeczypospolitej są od siebie odległe programowo:

"Janusz Korwin-Mikke, startujący z list LPR w Gdańsku, publicznie mówił o legalizacji narkotyków miękkich, mocnej prywatyzacji, w tym także służby zdrowia i edukacji, a to nie za bardzo wpisuje się w hasła, które od lat niosła partia Wierzejskiego i Giertycha, która wiązana była raczej z ludźmi biednymi, wykluczonymi, także emerytami",

zaś później nie wykluczasz ich ponownego wspólnego startu w wyborach:

"Czy koalicja tych trzech ugrupowań umrze? Moim zdaniem nie, jeśli w przyszłych wyborach wejdzie do Sejmu"

Ja wiem, że wkraczamy w epokę, kiedy to wizerunek (a nie program) jest główną siłą polityka i partii politycznej. Jednak moim zdaniem z tej naprędce skleconej przedwyborczej koalicji nic już nie będzie.

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.