Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

35894 miejsce

Pozioma drabinka bezpieczeństwa

1 listopada zatonął szwedzki statek "Finnbirch", który był o ok. 30 m dłuższy od "Jana Heweliusza".

prom Wszyscy pamiętamy tragiczną noc, kiedy nasz statek Jan Heweliusz przewrócił się na burtę i zatonął.
"Jan Heweliusz" - polski prom kolejowo-samochodowy typu RORO, wybudowany w roku 1977 (dł. 126 m, szer. 17 m, nośność 2500 ton, prędkość 14 węzłów); zatonął 14 stycznia 1993 ok. godz. 4:36.

Na pomysł wpadłem w rok po katastrofie polskiego statku, kiedy byłem na dużym statku w suchym doku Stoczni Gdynia. Szeroki kadłub robił wrażenie. Kiedy chodziłem korytarzami, pomyślałem: co byłoby, gdyby taki statek przewrócił się nagle na bok i osoby będące w korytarzu poprzecznym znalazłyby się w (pionowej przecież!) studni, przy czym zalanie jednej burty spowodowałoby częściowe zatopienie takiego korytarza, a dodajmy w scenariuszu zimną wodę i wyłączenie światła – koszmar.

Korytarze wzdłuż statku nie są równie niebezpieczne w przypadku przewrócenia się na burtę, chyba że znajdą się w okolicach pechowej burty (wówczas są zalane i szanse uratowania znajdujących się tam ludzi są nikłe). Taki korytarz ma zamienioną podłogę ze ścianą, zatem jedyną trudnością jest chodzenie po... ścianie, która staje się podłogą. No, ale kiedyś z korytarza wzdłużnego wychodzimy w końcu w korytarz poprzeczny i jesteśmy w studni. Modyfikując pomysł, można byłoby drabinki zamontować na suficie korytarza, dzięki czemu nie byłoby przerw w drabinkach na drzwi.

Zatem - zmobilizowałem się i opisałem mój pomysł oraz go rozesłałem. Pewnie kiedyś założę muzeum niezrealizowanych pomysłów Mirnala...

Oto pomysł sprzed latdrabinka

Z analizy wypadków morskich wynika, że podczas tonięcia statku przy dużym przechyle na jedną z burt, osoby znajdujące się w korytarzach mają trudności z wydostaniem się na zewnątrz z uwagi na znaczne pochylenie podłóg korytarzy poprzecznych (prostopadłych do płaszczyzny symetrii statku). Utworzone w ten sposób studnie stają się często śmiertelnymi pułapkami dla pasażerów i załogantów. Istniejące poręcze nie zawsze są właściwe dla ratowania osób mniej sprawnych (np. kontuzjowanych podczas katastrofy).
Aby podnieść poziom bezpieczeństwa na statkach proponuję zamontowanie w korytarzach poprzecznych w odległości ok. 10 cm nad podłogą poziomych drabinek bezpieczeństwa. Byłyby estetycznie, wykonane z metalu, drewna lub tworzyw sztucznych. Odstęp stopni - 30 cm. Szerokość drabinki mogłaby być zwiększona do wysokości poręczy w korytarzach. W tym przypadku jedna z pobocznic drabinki byłaby jednocześnie poręczą. W miarę możliwości, drabinkę można byłoby umieścić na równo z szalunkiem oraz zainstalować oświetlenie awaryjne pod drabinką.
Gdynia, 5 grudnia 1994

Adresaci opisu pomysłu: Urząd Patentowy RP, Polski Rejestr Statków, Główny Urząd Morski, Stocznia Gdynia, Stocznia Gdańska, Stocznia Szczecińska, Polskie Linie Oceaniczne.
Nie zauważyłem zainteresowania opisanym pomysłem...

Przy okazji - media podały, że po przewróceniu się statku na burtę, łodzie ratunkowe były bezużyteczne (jeden rząd znalazł się pod wodą, przeciwległy był nie do zastosowania). A ile kosztowały takie łodzie, ich certyfikaty oraz zatwierdzenie ich rozmieszczenia, to wiedzą tylko przedstawiciele stoczni, armatora i towarzystwa klasyfikacyjnego... Należy wymyślić inne sposoby ratowania ludzi z przewróconego statku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

nie na temat, ale będę się przy mojej tezie upierał i propagował ją wszędzie tam, gdzie jest choć trochę a propos... w języku polskim nazw własnych statków NIE powinno sie pisać w cudzysłowie, a wyróżniać je w tekście w inny sposób (np. kursywą)...

Komentarz został ukrytyrozwiń

>>>>>
Aha myśliśz zapewne o kapsułach dla platform wiertniczych które skonstruowane zostały przez zespól naukowców Politechniki Gdańskiej > niestety mimo ,że projekt ten był ze wszech miar nowatorski i wyprzedzał czas , jak to w Polsce zazwyczaj bywało nie znalażł on zastosowania w tej dziedzinie. Doerffer bardziej był znany z ze swojego uzrądzenia zwanego sterem Doerffera który pozwalał na manewry statków prawie w miejscu bez przerewersowywania silnika. Ten ster jako pierwszy otrzymał holownik portowy "Achilles" i z czasem urządzenie to zaczęto szerzej stosować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Byłem z Profesorem na tym holowniku w połowie lat 80. Próby odbyły się w porcie gdyńskim, w narożniku basenu niedaleko cmiejsca cumowania Batorych. Także pokazano nam piękny model owego steru.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aha myśliśz zapewne o kapsułach dla platform wiertniczych które skonstruowane zostały przez zespól naukowców Politechniki Gdańskiej > niestety mimo ,że projekt ten był ze wszech miar nowatorski i wyprzedzał czas , jak to w Polsce zazwyczaj bywało nie znalażł on zastosowania w tej dziedzinie. Doerffer bardziej był znany z ze swojego uzrądzenia zwanego sterem Doerffera który pozwalał na manewry statków prawie w miejscu bez przerewersowywania silnika. Ten ster jako pierwszy otrzymał holownik portowy "Achilles" i z czasem urządzenie to zaczęto szerzej stosować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chyba Ustka budowała takie łodzie dla tankowców

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fakt, na filmowym Titanicu światło było prawie do końca. Inna sprawa, że gdyby on tonął, a pogoda bylaby dodatkowo sztormowa, to dopiero byłby koszmar.
Pod koniec filmu poszukiwano rozbitków korzystając z latarek, których jeszcze nie było... To przede mną już ktos wychwycił.
Skomplikowana technika ma swoje wady - pokazywano film o babce, która nowoczesnym samochodem wpadła do stawu i utonęła, bowiem szyby otwierane były elektrycznie (nie na korbkę), a akumulatory w wodzie stracily właściwości funkcjonalne...
Opisany pomysł z drabinkami jest niedrogi i pełniłby funkcje ozdobne.
Opisane przez Was inne pomysłym jakkolwiek słuszne, fajne i pewnie przydatne, rozbiją sie o szczegóły konstrukcyjne i o badania patentowe. A to dzisaj już nie dla amatorów - tym zajmują się instytuty. Kiedyś pracowałem w Centrum Techniki Okrętowej i tam były fundusze na tego typu rozeznania. W stoczni nikt nie da na to pieniędzy. A amatorstwem inżynieryjnym zajmowałem się kilkanaście lat, a teraz zajmuję się amatroszczyzną literacką. Gdybym miał jeszcze pożyć 100 lat to pewnie bym jeszcze coś w technice, a tak to muszę albo rybki albo...
O ile się nie mylę, prof. Doerffer wymyślił szczelne kapsuły, które wpadały do wody podczas pożaru i unosily się pod wodą i pod pożarem. Były pokazy, próby, pochwały, ale dokładnie czym się to skończyło już nie pamiętam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kiedyś w miesięczniku "Morze" do redakcji zglosił się gość który przyniósł projekt nowego typu łodzi ratunkowych. Były to hermetyczne kapsuły które w przypadku gdy statek przewracał sie na bok a te znalazły się pod wodą odstrzeliwały z mocowań i wyskakiwały na powierchnię wody niczym piłeczki pinpongowe. Dzięki temu ludzie którzy znaleźli sie w wodzie mieli większe szanse dostania sie do środka i uratowania życia. W teori wyglądało to niezwykle logicznie jednak w praktyce tak jak napisł paw-wez nie jesteś w stanie przewidziec wszystkiego co wydarzy się na morzu. Pomysł Mirnala interesujący zwłaszcz ,że w przypadku prawdziwej katastrofi nie będzie tak pięknie jak na Tytanicu ( Wersjia filmowa) w który pali sie jasne światło a woda wygląda jak w filtrowanym basenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pomysł jest genialny w swej prostocie. Trudno mi ocenić czy byłby skuteczny, ale wygląda to obiecująco. Może przemyślisz jeszcze sprawę montowania łodzi ratunkowych tak, żeby w momencie przechyłu pozostawały dostępne? Może np. powinien istnieć system (uruchamiany z mostka?), który odpina łodzie i te zanurzone wypływają na powierzchnię, a te na górze spadają do wody?

Cóż, ludziom brak wyobraźni, ale myślę, że masz szansę się przebić z tym pomysłem - jeśli będziesz uparty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najlepszym zabezpieczeniem żeby nie utonąć na statku jest nie pływać na statkach! Nikt nie jest w stanie przewidzieć co może wydarzyć się na morzu. Może lepiej wymyślić statek, który nigdy nie przewróci się na bok? Myślę, że tak właśnie rozumują ci do których wysłałeś swój pomysł. Czasem ludziom brakuje wyobraźni. Musisz ich "molestować" do skutku!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kiedy zacząłem wymyślać rozmaite sprawy, to połowy naszych Respondentow nie bylo na świecie. A system był taki, że jeśli ktoś nie za bardzo popierał przywódców, to nie miał co liczyć na poparcie w innych dziedzinach, zwł. że i bez tego było ciężko - jak Polak coś wymyśli i chce wdrożyć, to dwóch innych Polaków, nawet z tej samej opcji, i tak w szprychy mu wsadzi kij... Na świecie jest bogata literatura dowcipów na ten temat...
Pozdro!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.