Facebook Google+ Twitter

Poznaj tajemnice tureckich sztabowców z I wojny światowej

Mocną stroną książki „Gallipoli i Bliski Wschód 1914-1918” jest ponad dwieście fotografii i rysunków oraz dwadzieścia map i dobre rozwiązania graficzne. Autor, ppłk. Edward J.Erickson, zna rzemiosło żołnierskie, ale w sprawach politycznych prof. dr hab. Tomasz Schramm, red. merytoryczny wydania, wytyka mu trochę błędów.

Książka „Gallipoli i Bliski Wschód 1914-1918” ma twardą oprawę i obwolutę / Fot. Grażyna WosińskaWięcej osób interesuje się II wojną światową niż pierwszą, bo jest ona pewnie bliższa, poprzez opowieści rodzinne lub świadków wydarzeń. Już dawno nie żyją ludzie, którzy opowiedzieliby nam o I wojnie światowej. Pozostają książki, wyblakłe fotografie i dokumenty. Warto po nie sięgnąć, bo przecież nie zrozumiemy II wojny światowej bez jej poprzedniczki. Doświadczenia żołnierze i sztabowcy czerpali przecież zawsze z przeszłości.

Oddziały z wielbłądami


Jedną z książek o I wojnie jest „Gallipoli i Bliski Wschód 1914-1918”. Wydana luksusowo: twarda oprawa z obwolutą, dobry papier, wspaniałe fotografie, nie tylko pozowane. Są także mapy ilustrujące walki Turków z Niemcami przeciw Brytyjczykom, Francuzom, Rosjanom. Zdjęcia wprowadzą nas w atmosferę tej nieco egzotycznej wojny. Zobaczymy oddziały wyposażone w wielbłądy, starożytne zabytki obok których przebiegały walki. Jedno ze zdjęć pokazuje zażywających lekarstwa żołnierzy pod nadzorem oficerów. Nie ma się co dziwić, czasem ginęło ich więcej od chorób, niż od kul wroga. Z fotografii, a nawet z tekstu, nie dowiemy się jaka była ta wojna z punktu widzenia zwykłego żołnierza. Szkoda, że autor nie wykorzystał żadnych wspomnień.

Nagłe zwroty akcji


Ppłk Edward J.Erickson pisze książkę z punktu widzenia sztabu. Trudno się temu dziwić, sam też był (wprawdzie nieco później) sztabowcem w armii amerykańskiej i to nawet na Bliskim Wschodzie. Nie tylko w teorii, nawet powąchał trochę prochu. Podczas pierwszej wojny w Zatoce Perskiej był w 3. Dywizji Pancernej, a podczas inwazji na Irak w 4. Dywizji Piechoty. Przeszedł w stan spoczynku w randze podpułkownika.

To, że nie ma punktu widzenia szarego człowieka, nie oznacza, że książka jest nudna. Są nagłe zwroty akcji. Możemy się poczuć jakbyśmy siedzieli w sztabie i to nie w jednym, ale po dwóch stronach frontu. Przyzwyczajamy się, że ciągle ginęli ludzie: tu 6 tys. żołnierzy, tam 8 tys. Liczba zabitych nie robi wrażenia, bo przecież dowódca z góry zakłada, że straty muszą być. Zmartwienie będzie, gdy nie przyjdą na czas uzupełnienia lub wsparcie. Do dzisiaj nie wiemy dokładnie ilu zginęło ludzi po obu stronach, ale są to setki tysięcy żołnierzy. Za niecałe 20 lat znów wojna. Życie ludzkie nie było wtedy w cenie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Widzę, że recenzentka chciała zmienić bieg historii... Zwięźle i na temat, a zarazem z podziwem, wszak mało Pań interesuje taka tematyka. Pozdrawiam z gwiazdkami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.