Facebook Google+ Twitter

Poznań Porsche Open 2011. Kubot cudem pozostał w turnieju!

W poznańskim challengerze wystąpiło siedmiu reprezentantów naszego kraju. Po pierwszej rundzie ocalało dwóch. Swoje mecze wygrali najpierw Jerzy Janowicz, a na koniec dnia Łukasz Kubot.

Łukasz Kubot / Fot. Greta SchonkenchtGwiazdą ostatniego meczu na korcie centralnym, we wtorek, był Łukasz Kubot. To nasz najlepszy polski tenisista, zajmujący aktualnie 60. pozycję w rankingu ATP. Nikogo więc nie dziwiło, że najwierniejsi fani zajmowali miejsca już na godzinę przed pojedynkiem.
O godz. 17.30 trybuny były wypełnione po brzegi.

Przeciwnikiem naszego zawodnika był Słowak Kamil Capkovic, który pojawił się w turnieju głównym dzięki wygranym eliminacjom. Kubot nie mógł marzyć o łatwiejszym rywalu w pierwszej rundzie. Tym bardziej, że Capkovic w tym roku nie pokonał nikogo, kto byłby skwalifikowany wyżej niż pod koniec trzeciej setki.

Mecz, zamiast łatwej rozgrzewki, okazał się dramatyczną walką o przetrwanie. Trwał dwie godziny czterdzieści trzy minuty. Kubot zaserwował więcej napięcia i nerwów, niż asów. Wszystkim zrzedła mina, kiedy pierwszy set zakończył się zwycięstwem Słowaka. Zabrakło taktyki i dobrego ataku, a wiele niewymuszonych błędów raziło w oczy.

Żeby pozostać w turnieju Kubot musiał wygrać drugiego seta, aby móc walczyć w trzeciej partii o zwycięstwo. Polak poprawił swoją grę zdobywając przekornie gemy przy podaniach przeciwnika, a nie swoich. Ważne, że zadziałało. Mieliśmy więc 1:1 w setach. Ulga wielka. Napięcie jednak nie schodziło z uczestników wydarzenia, gdyż wszystko miało się rozstrzygnąć w trzeciej partii.

Początek trzeciego seta rozpoczął się przewagą Słowaka, który od początku atakował. I nagle zrobiło się 3:0 dla Capkovica. Przy swoim podaniu Polak w końcu zdobył gema. Słowak nie ustawał i powiększył ilość gemów do 4. Potem pojawił się wynik 4:3, a przy stanie 5:3 publiczność powoli skreślała Polaka na straty. Jednak Kubot cały czas gonił rywala. I dogonił. 5:5. Zmieszanie i radość ogarnęły wszystkich. Z jednej strony pokazał klasę, że potrafi się wykaraskać z trudnej sytuacji, a z drugiej, jak on mógł dopuścić do takiej sytuacji. Fani tenisa kręcili się niespokojnie na swoich siedzeniach, przy ważniejszych momentach rozgrywanych przez naszego reprezentanta wstrzymywali oddech. Publiczność od początku do końca dopingowała Łukasza, skandując i klaszcząc.

Były momenty, kiedy pod wpływem emocji grupka osób wykrzykiwała aut Słowaka wraz z sędzią liniowym. W powietrzu unosiło się prawdziwe napięcie. W tym czasie zawodnicy wyrównali 6:6. Tie-break . On miał wyłonić triumfatora tego dramatycznego meczu. Nie było wiadomo, kto zwycięży. Polak popisał się znakomicie grą, wygrywając tie-breaka do pięciu. Były oklaski, radość, ulga i oczywiście kK, czyli kankan Kubota. Na koniec Polaka szczerze podziękował publiczności za doping i wsparcie i przeprosił za fatalny mecz. W drugiej zmierzy się z pogromcą Michała Przysiężnego, Włochem Marco Crugnolą.

Łukasz Kubot (Polska)- Kamil Capkovic (Słowacja) 4:6 6:3 7:6(5)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Janusz Rutek
  • Janusz Rutek
  • 20.07.2011 15:23

ten turniej to nieporozumienie, fatalna organizacja, brak miejsc parkingowych, bałagan na terenie obiektu i nieuprzejma obsługa - wstyd dla Poznania

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.