Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

65518 miejsce

Poznań, w sobotę. Misterium Męki Pańskiej na Cytadeli

Po zmroku na placu Pod Dzwonem Pokoju, Jezus po raz kolejny zostanie osądzony, ukrzyżowany i zmartwychwstanie.

 / Fot. PAP/Paweł KulaW sobotnie popołudnie na Cytadeli robi się wyjątkowo tłocznie. Gdy tylko mrok zakryje niebo, rozpocznie się wydarzenie, które na stałe zapisało się w poznańskich (i nie tylko poznańskich) kalendarzach. Po zmroku na placu Pod Dzwonem Pokoju Jezus po raz kolejny zostanie osądzony, ukrzyżowany i zmartwychwstanie. A uroczyste nastroje nie znikną z serc uczestników aż do świąt Wielkiej Nocy, może i dłużej.

Żeby móc dziś przeżywać Misterium Męki Pańskiej na Cytadeli, wiele głów i rąk musiało nad tym pracować, pielęgnować i zabiegać. - Był to Wielki Post 1995 roku. Pomysł, aby zrobić coś z tą "Męką", po raz pierwszy przyszedł mi do głowy podczas śpiewania 8-głosowego utworu "Crucifixus" Antonio Lottiego. Zawsze ciarki biegają mi po plecach, kiedy go słucham czy śpiewam. Punkt kulminacyjny w utworze zbiega się teraz z momentem ustawienia krzyża Jezusa w widowisku - wspomina Artur Piotrowski, pomysłodawca, scenarzysta, reżyser, organizator i producent Misterium. Pomysł długo dojrzewał w głowie reżysera, pierwsze Misterium mogliśmy oglądać dopiero 3 kwietnia 1998 roku.

Artur Piotrowski dokładnie je pamięta: - Najpierw Najświętsza Eucharystia z udziałem aktorów w kostiumach, potem wspólne przejście na Cytadelę, położoną niedaleko kościoła Salezjanów, na naszą poznańską Golgotę. Piątek, tydzień do Wielkiej Nocy. Najlepsze przygotowanie na święta. Historia męki, śmierci i zmartwychwstania, plener, światło, muzyka, rozmach, dramaturgia - przedstawienie. Tak jest do dziś - może tylko kostiumy już nie pożyczone, ale dzięki sponsorom i kwestom aktorów po widowisku - zakupione na własność. Misterium nie jest odgrywane w amfiteatrze, jak za pierwszym razem, bo zbyt dużo ludzi przychodzi, a tam mało miejsca. Niektórym może wydawać się, że to nic ciekawego - od 11 lat (w 2004 i 2005 r. przedstawienie się nie odbyło) ten sam scenariusz. Paweł Łączkowski uważa, że Jezus mógłby wjechać na rowerze albo z głośników mogłaby płynąć muzyka hip hop, ale po co? No właśnie, po co?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.