Facebook Google+ Twitter

Poznań: Weekend zdrowego psa i kota

W minioną sobotę i niedzielę, 20-21 czerwca, w centrum handlowym Poznań Plaza odbyły się mini-targi dotyczące ochrony praw zwierząt, hoteli dla zwierząt, porad weterynaryjnych, pielęgnacji psów i kotów oraz szkolenia psów.

Dobrze wyszkolony pies nie zwraca uwagi na gapiów. / Fot. Małgorzata MrozekNa parterze centrum Plaza pojawiło się 16 stoisk, a wśród nich organizacje pozarządowe walczące o lepsze życie zwierząt, przedstawiciele firm produkujących karmę, stanowiska salonów pielęgnacyjnych, gabinetów weterynaryjnych, hoteli dla psów i szkół treserskich. Od rana do wieczora można było pozyskać rady związane z profilaktyką zwierząt, a także pozyskać kontakty do wybranych weterynarzy z Poznania.

Najwięcej miejsca poświęcono instytucjom i fundacjom ratującym zwierzęta zaniedbane i bezdomne. Pozyskiwano datki, a także zachęcano do pozostania wirtualnym opiekunem, np. kota. W trakcie wydarzenia nie można było prowadzić sprzedaży, więc fundacje podawały namiary do aukcji na Allegro, na których można zakupić coś symbolicznego i jednocześnie wesprzeć finansowo pomagających sierściuchom.

W jaki sposób prezentowały się wszelkie instytucje? Do wyobraźni człowieka najlepiej dotrzeć przejmującymi obrazami, zatem pokazano zdjęcia psich mordek oczekujących na adopcję, czy kotów, które dzięki działalności fundacji przeszły metamorfozę i z brzydkich kaczątek stały się łabędziami. Niektórzy, np. przedstawiciele hotelu dla zwierząt, zdecydowali się na formę prezentacji multimedialnej.

W ramach stoisk salonów pielęgnacyjnych nie przedstawiono wyczesanych psów, zatem impreza miała tylko charakter informacyjny. Rozrywki dostarczały głównie zabawy przeprowadzane na scenie, takie jak rozpoznawanie nazwy zwierząt po puszczonych z głośnika odgłosach. To wszystko sprawiło, że „Weekend zdrowego psa i kota” nie przyciągnął tłumów ludzi.

Największym zainteresowaniem cieszył się pokaz psów szkolonych w Ośrodku Szkolenia Psów Na Woli. Właściciele pokazali, jak wygląda praca nad posłuszeństwem psa. W rolach głównych wystąpiły cztery psy ras amstaff, labrador, bernardyn oraz golden retriever. Zaprezentowano zarówno komendy słowne (waruj, siad itd.), jak i optyczne (niewerbalne). Niestety, psy niemiłosiernie ślizgały się po posadzce.

Zdjęcia z imprezy: Poznań Plaza zwierzętom

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Rozumiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja tam mogę się dołączyć do publikacji, ale w kwestii "adopcji" staram się być obiektywna i rozumiem obie strony. Gdybym walczyła o zakaz używania terminu adopcja w przypadku zwierząt, postępowałabym nie do końca z własnym sumieniem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja staram się to robić, choćby teraz, zwracając uwagę na niestosowność porównań - dziecko i zwierzę. A staram się właśnie dlatego, że coraz trudniej jest z tym walczyć ze szkodą dla dzieci. Niestety też staram się to robić tak, by nikogo nie urazić, bo przecież powszechność występowania określenia powoduje,m że ludzie piszą, mówią nie zastanawiając się że robią krzywdę dzieciom. Marzy mi się koalicja ludzi, którzy podjęliby ze mną trud przywrócenia "adopcji" naleznego jej a niesłusznie odebranego znaczenia oraz wypromowania innego słowa, zastępującego "adopcję" zwierząt. Tyle tylko, że "poprawniejsze" jest dzisiaj stanie po stronie zwierząt, niż ludzi :( A można i jedno i drugie pogodzić. Samo protestowanie da niewiele. Proszę zauważyć przy tym, że jest pewna analogia działań "miłośników zwierząt" i środowisk gejowskich. Porównanie działań, nie środowisk. Otóż gejom najpierw odbierano wszelkie prawa. A kiedy pozwolono tej grupie społecznej na różnego rodzaju marsze i prezentację własnego stanowiska - poszło za tym żądanie uznania "normalności" związków homoseksualnych, potem uznania formalnego takich związków ("śluby" cywilne) a dzisiaj mówi się już otwarcie o adopcji dzieci przez pary homoseksualne. W omawianym przez nas przypadku jest bardzo podobnie! Najpierw zwrócono uwagę na niedolę zwirząt (i słusznie!), potem zaczęto je traktować jak czlonków rodziny i z pieniędzy jednych ludzi (podatników) zaczęto budować obozy koncentracyjne zwane schroniskami dla zwierząt, później zaczęto niektóre zwierzęta z tych schronisk ratować, nazywając to adopcją. kiedy właściwie nikt nie protestował, określenie stalo się standardem, i kiedy dzisiaj piszę lsity lub telefonuję do organizatorów "akcji adopcyjnych" lub mediów, w tym p u b l i c z n y c h - albo realkci nie ma, albo nazywa się mnie oszołomem i wrogiem zwierząt. A mnie nie o krzywdę zwierząt chodzi, ale o spłaszczenie rzeczywistej adopcji, o odebranie temu słowu humanistycznego znaczenia. Szkoda, że ani rząd, ani katolickji prezydent, ani parlament, ani Rada Języka Polskiego nie odpowiedziały na moje pismo. To dowodzi, że ów protest, który Pani mi proponuje musi być przygotowany i przeprowadzony porządnie. Powalczmy więc razem? Może ktoś do nas dołączy? I powtarzam: nie chodzi mi o uderzenie w przyjaciół zwierząt. Chodzi mi o obronę dzieci. Bo miłość (uczucie) i miłość (w domu publicznym) to jednak zupełnie dwie różne milości i jedna z drugą nie ma nic wspólnego...... Pani Małgosiu, powalczymy wspólnie o dzieciaki????

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobra, umowa, na podstawie której przygarnia się zwierzaka jest ZWYCZAJOWO nazywana umową adopcyjną, prawda ;) Ale jak inaczej nazwać taką umowę, skoro w tytule jest jak byk - Umowa adopcyjna.

Myślę, że można słowo adopcja zastąpić tym przygarnięciem, jednak wyrażenie umowa adopcyjna jest już ciężkie do zastąpienia.

A może, Panie Andrzeju, warto na łamach serwisu wszcząć jakiś protest przeciwko używaniu słowa adopcja w odniesieniu do przyjmowania zwierzaka pod swój dach?

Komentarz został ukrytyrozwiń

To, że "prawo mówi o umowach adopcyjnych", to mocno naciągane określenie :) Prawo mówi, że adopcja to jest przysposobienie, usynowienie i nic ponad to! Zwyczajowo zaś przyjmuje się, że można "adoptować" zwierzę. Ale wyłącznie zwyczajowo. I dlatego tylko, że właściwie nikt przeciwko wykorzystaniu słowa "adopcja" w kwestii zwierząt nie miał odwagi zaprotestować. "Adopcja zwierząt" nie jest więc aktem unormowanym prawnie i takim nie będzie!

A co do tego, że - cytuję - "Jako początkująca dziennikarka pisanie o zwierzętach uważam także za działanie." - koniec cytatu, to uważam, że to jest i piękne i potrzebne! Naprawdę! mam tylko jedną prośbę, proszę nie używać określenia "adopcja" w przypadku wzięcia przez człowieka ze schroniska zwierzątka do domu. Bo to nie jest adopcja! Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo sił w zmaganiu się z ludzkimi przywarami i walce o dobro zwierząt!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kiedyś też mnie to słowo irytowało jako przygarnięcie zwierzaka, ale skoro prawo mówi o umowach adopcyjnych, to się do niego dostosowałam. Napisałam też dosłownie o tych, którzy prezentowali się i co prezentowali w trakcie tamtego weekendu. I tam właśnie dosłownie zachęcali do adopcji.

Jest to krzywdzące dla ludzi, owszem, choć taka "adopcja" tudzież przygarnięcie, to także mnóstwo odpowiedzialności za los nowego członka rodziny. Bo psa przygarniętego ze schroniska tak właśnie traktuję - jako członka rodziny.

Jako początkująca dziennikarka pisanie o zwierzętach uważam także za działanie. Jest to swojego rodzaju forma aktywności, działalności na rzecz zwierząt.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zacząć pisać i mówić o "zaopiekowaniu" się psem czy kotem. Po prostu. O przygarnięciu. Ale w żadnym wypadku o adopcji! Co ciekawe: zwróciłem się z tym tematem do - UWAGA! - prezydenta, premiera, marszałka sejmu a nawet do Rady Języka Polskiego z prośbą o interwencję w sprawie nadużywania określenia "adopcja". I co?????? Żadna z wymienionych instytucji nie odpowiedziała na mój list! Żadna! Dlatego prowadzę prywatną bitwę o zachowanie słowa "adopcja" wyłacznie w stosunku do ludzi. Bo tak mówią encyklopedie, tak mówią słowniki i tak podpowiada zdrowy rozsądek. Zapraszam więc lubiących zwierzęta i lubiących ...ludzi do współpracy! :) A o losie zwierząt pisać trzeba! I Autorce tego artykułu za niego po prostu dziękuję :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Małgosiu kochana! Piszesz: "pokazano zdjęcia psich mordek oczekujących na adopcję". Ja stanowczo protestuję przeciwko nadużywaniu słowa ADOPCJA wobec zwierząt! Mam adoptowanego syna. Pracuję (zawodowo) z dziećmi opuszczonymi przez rodziców. Znam definicję słowa "adopcja". Dlaczego to takie ważne? Bo adoptować, to znaczy USYNOWIĆ. A chyba nie powiesz, że "psią mordkę" da się usynowić??? Ja iem, Ty w dobrej wierze to czynisz, ale od kilku lat, od kiedy jedno dziecko zadało adopcyjnej mamie pytanie "czy mnie też wzięliście ze schroniska dla piesków" postanowiłem walczyć o to, by określenie "adopcja" dotyczyło wyłącznie ludzi. Obecnie coraz powszechniej jest nadużywane. i to jest nieuczciwe wobec ...ludzi. Wobec adoptowanych dzieci i adopcyjnych rodziców. A że nie jestem wrogiem zwierząt, to znajdziesz gdzieś na tym portalu, poszukaj :) Jeśli zaś zależy Ci na działaniu, a nie tylko napisaniu o zwierzętach - zapraszam: www.razem.phorum.pl Zróbmy coś dla piesków i kotów wspólnie! Ale bez "adopcji", bo człowiek nie może "usynowić" psa ani kota. Może się nim jedynie odpowiedzialnie zaopiekować! I robić to powinien, skoro jest ...człowiekiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mam kilka tematów w zanadrzu - będę pisać ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

świetnie, dobrze, że raportujesz o takim wydarzeniach, przecież już nie pierwszy raz sygnalizując los zwierząt. Ciekawe, czy w innych miastach odbywają sie podobne imprezy? Popularyzacja kultury obycia ze zwierzętami jak z partnerami, a nie przedmiotami jest trudnym wyzwaniem. Dlatego pisz nadal o tym, bo wielu zapomina , że zwierzęta mają "duszę", życie emocjnalne i .... i... ech co ja się będę wymądzać. wszyscy wiedzą, że zwierzaki to podmioty takie jak my ;)) no. prawie ;))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.