Facebook Google+ Twitter

Poznaniacy "daltonistami" na przejściach dla pieszych

Po spacerze po Kopenhadze nasunęła mi się myśl: stoją jak zabici, na czerwonym świetle się nie ruszą. A w Poznaniu? Wręcz przeciwnie – mieszkańcy mają wielki kłopot z rozróżnianiem kolorów zielonego i czerwonego.

Przejścia dla pieszych często są niebezpieczne. / Fot. Dziennik Bałtycki Adam WarżawaChoć daltonizm to przypadłość typowo męska, wyjątkowo zdarza się u kobiet. Pod tym względem, szczególnym miastem jest Poznań, a właściwie jego mieszkańcy i mieszkanki. O karach za przejście na czerwonym świetle było głośno już w zeszłym roku. Pieszemu grozi za to 250 zł. Czy to zbyt mało? Jednak zniecierpliwienie narasta w miarę tego, jak bardzo nam się spieszy. Co o tym mówi Tomek, student WSUS, który jak twierdzi, na czerwonym świetle nie przechodzi: – Sygnalizacja dla pieszych jest źle zorganizowana, a jak człowiek się spieszy, to nie chce się czekać, więc wszystko wynika z pośpiechu.

Spieszymy się na tramwaj, autobus, aż w końcu patrzymy jak pojazd ucieka nam sprzed nosa. Bo światło już powinno się zmienić na zielone, nikt nie jedzie, a przejść nie można. Oto obecna sytuacja na Rondzie Śródka, gdzie wysiadamy z autobusu, chcąc dojść na tramwaj w kierunku Rataj, podziwiamy puste rondo, oczywiście stojąc i czekając na zmianę świateł.

Podobnie irytująca sytuacja pojawiała się na wysokości przystanku tramwajowego przy Dworcu Zachodnim. Licealiści i studenci, chcąc zdążyć na zajęcia, musieli przebiegać w miejscu niedozwolonym. Nagle obok pojawia się radiowóz policyjny i na koncie pozdrowienia z pięćdziesięciozłotowym mandatem. Czy to polowanie na kieszenie nieodpowiedzialnych młodych? Swój punkt widzenia najrozsądniej przedstawiła Monika, ucząca się w Poznaniu już cztery lata, obecnie uczęszczająca na wykłady na UAM: – Z jednej strony rozumiem tych, co się spieszą, bo wiem, co to znaczy czekać na kolejny autobus, widząc jeszcze jak jakiś ci odjeżdża. Ale dobrze, że policja wypełnia swoje obowiązki i nie dziwię się, że łapie tych, co przechodzą na czerwonym, czy w miejscach niedozwolonych. Ja od jakiegoś czasu, a mianowicie odkąd sama jestem kierowcą, zwracam uwagę na to, kiedy i w jakich miejscach przechodzę, bo kiedy ja jadę i ktoś mi wybiega na pasy czy na drogę, bo on po prostu chce przejść, to mnie to denerwuje.

Sytuacja jest na tyle zatrważająca, że konieczne było zapoczątkowanie akcji "Na zielonym dajesz przykład dzieciom". Kampania trwa od sierpnia i polega na zawieszaniu tabliczek pod sygnalizacją dla pieszych, z wizerunkiem osoby dorosłej i dwójki dzieci oraz wypisanym hasłem tegoż przedsięwzięcia. Dla młodych uczestników ruchu dorośli są autorytetem, przy czym należy pamiętać, że dla osoby kilkuletniej dorosły wydaje się również nastolatek.

Idąc w myśl wypowiedzi Moniki, warto na to spojrzeć od drugiej strony. Poznaniaku spieszy ci się, ale czy nie aby na cmentarz? Wbiegamy pod samochody z lenistwa, bo nie chce nam się czekać godziny na autobus, albo, daj Boże, dziesięciu minut na tramwaj… To lenistwo czy daltonizm? A wreszcie… Ograniczenia są po to, żeby się do nich stosować – zaznacza forumowicz ze strony www.fredry13.fora.pl w temacie o policji i nakładanych przez nich karach. Święta racja!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

We Wrocławiu w ostatnim czasie poległy dwie osoby na przejściu dla pieszych - za każdym razem na czerwonym i za każdym razem pocałowal je (dośc mocno) autobus. Jedna smiertelnie, druga przeżyła ale w ciężkim stanie. A ja tak sobie często obserwuje ludzi i nieraz widziałem jak o mały włos nie doszlo do potrącenia (zazwyczaj przez tramwaj), a z reguły takie potracenie kończy sie w prosektorium. + za temat, a sam art nieco stary, ale to nie szkodzi, dalej aktualny ;).

Komentarz został ukrytyrozwiń

na daltonizm chorują również kierowcy, przejeżdżanie na pomarańczowym, czy wręcz na czerwonym to rutyna

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja bym jednak nie dramatyzował. W Londynie widziałem ludzi tłumnie przechodzących na czerwonym świetle, kiedy jezdnia była ewidentnie pusta i tamtejszych policjantów przyglądających się temu z uśmiechem. Początkowo miałem opory, ale głupio było tak stać samemu, kiedy wszyscy przechodzą...
Z innej beczki - jakiś czas temu w Katowicach odskoczyłem szczupakiem z pasów przechodząc na zielonym, kiedy kierowca przemknął przez pasy.
Myślę, że po prostu brak nam, Polakom kultury zachowania się na jezdni - tak pieszym, jak i kierowcom.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.