Facebook Google+ Twitter

Poznańska debata wokół traktatu

Jak zmieni się Europa po traktacie lizbońskim? A Polska? Na ten temat dyskutowali w piątek na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza wielkopolscy politycy. W debacie wzięli udział m.in. Krystyna Łybacka z SLD oraz eurodeputowany PO, Filip Kaczmarek.

- Unia Europejska to organizm rozwijający się. W przyszłości to wy będziecie ją tworzyć – zwrócił się do młodych słuchaczy (w większości studentów i uczniów) Janusz Wiśniewski, rektor Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM, otwierając debatę. W sali wykładowej zasiedli czterej zaproszeni politycy: posłanka Krystyna Łybacka (SLD), poseł Maciej Orzechowski (PO), radny Szymon Szynkowski (PiS) oraz eurodeputowany Filip Kaczmarek (PO).

Przemawia eurodeputowany Filip Kaczmarek / Fot. Seweryn Lipoński

Zainteresowania brak


Jako pierwszy głos zabrał Kaczmarek. Na początek zwrócił uwagę, że polska dyskusja wokół traktatu lizbońskiego jest mocno spóźniona. – Bardzo mało mówiliśmy na ten temat przed jego podpisaniem – stwierdził dodając, że już w 2005 r., po odrzuceniu poprzedniego traktatu konstytucyjnego przez Francję i Holandię, w wielu krajach odbyła się refleksja nad tym zagadnieniem. W Polsce jej zabrakło. Teraz tego błędu należałoby uniknąć. – Polska nie powinna oglądać się na to, co robią inne kraje. Nawet jeśli Irlandia odrzuci traktat, Unia spróbuje znaleźć rozwiązanie i powinniśmy aktywnie w tym uczestniczyć – stwierdził Kaczmarek.

Niestety, wielu Polaków sprawa traktatu nie zajmuje. Eurodeputowany przytaczał konkretne dane: - Według najnowszego sondażu CBOS, 60 proc. Polaków w ogóle nie interesuje się traktatem lizbońskim. Mimo to, ponad połowa z nas jest za jego ratyfikacją, a 44 proc. wierzy, że traktat umocni pozycję Polski w Unii Europejskiej.

Skąd to przekonanie? Zdaniem Kaczmarka, może mieć to związek z pogłoskami, że jedno z czterech najważniejszych stanowisk w Unii obejmie polityk z nowego państwa wspólnoty, prawdopodobnie właśnie z Polski. Ostatnio mówiło się o szansach Jerzego Buzka na stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europejskiego.

 / Fot. Seweryn LipońskiEurodeputowany PO zauważył również, że polska dyskusja wokół traktatu jest „źle zaakcentowana” i skupia się na mało istotnych sprawach. – Przykładowo, mechanizm z Joaniny był w praktyce wykorzystany tylko raz – przekonywał. W pełni zgodziła się z nim Krystyna Łybacka: - Polakom traktat kojarzy się z pewnymi słowami-kluczami, takimi jak Nicea czy pierwiastek. Tymczasem jego prawdziwa istota pozostaje nam ciągle nieznana – mówiła. Jej zdaniem, dla Polski o wiele ważniejsza jest wspólna polityka zagraniczna, gdyż umożliwia naszemu państwu, by stało się unijnym ekspertem od spraw wschodnich.

Z kolei Szymon Szynkowski, doradca w biurze poselskim Marcina Libickiego, za największy plus traktatu uznał wzmocnienie roli parlamentów narodowych. – Dysponując istotnym głosem, będą mogły wyrazić swoje wątpliwości w procesie decyzyjnym – wyjaśniał. Zgodzili się z nim pozostali politycy – poseł Maciej Orzechowski wspomniał o zasadzie „żółtej kartki”, przysługującej każdemu z parlamentów narodowych.

Co z tą Kartą?


W drugiej części debaty wywiązała się ostra dyskusja na temat Karty Praw Podstawowych. Szynkowski uznał ją za jeden z największych minusów związanych z traktatem lizbońskim. – Tworzymy niesłychany bałagan prawny – stwierdził, przypominając, że Unia Europejska przystąpiła już do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Zdaniem Szynkowskiego, Karta Praw Podstawowych jest w tej sytuacji dokumentem zbędnym, gdyż nadmiar przepisów dotyczących praw człowieka bardziej osłabia je niż umacnia. Jako przykład podał sprzeczne interpretacje szczegółowych przepisów, jakie mogą się zdarzyć pomiędzy Europejskim Trybunałem Praw Człowieka oraz Trybunałem Sprawiedliwości. – Na czyją korzyść należy wtedy rozstrzygać sprawę? W traktacie zapisano tylko, że ma się to odbywać „w duchu dialogu” pomiędzy obydwoma trybunałami – wyrażał swoje wątpliwości Szynkowski.

Radny Szymon Szynkowski weryfikuje swoją wiedzę dotyczącą protokołu brytyjskiego / Fot. Seweryn LipońskiRadny PiS zaliczył jednak wpadkę, twierdząc, że protokół brytyjski wyłącza Polskę spod obowiązywania tylko niektórych fragmentów Karty Praw Podstawowych. Jak natychmiast wykazali zgromadzeniu studenci politologii oraz prowadzący debatę prof. Zbigniew Czachór, jest inaczej – protokół dotyczy całości karty. Odniosła się do tego również Krystyna Łybacka. - Przekłamaniem jest twierdzenie, że przepisy zawarte w Karcie Praw Podstawowych zmuszą Polskę do rozstrzygnięć sprzecznych z naszymi kulturowymi zwyczajami – mówiła. W jej opinii, „rzeczą niesłychaną” jest fakt, iż w protokole brytyjskim podkreślono wyłączenie się Polski spod przepisów rozdziału IV, mówiącego o prawach pracowniczych: – Te przepisy to w większości postulaty gdańskiej „Solidarności”. Polska staje się w ten sposób zagadką dla innych krajów, a także dla swoich obywateli.

Padło też pytanie o roszczenia niemieckie. - Być może Trybunał Sprawiedliwości będzie interpretował przepisy w taki sposób, że unikniemy owego zagrożenia, ale nigdy nie możemy być tego pewni – stwierdził Szymon Szynkowski. Kaczmarek ripostował: - Wielu prawników mówi zupełnie co innego.

Krystyna Łybacka (SLD): - Odstąpienie od Karty Praw Podstawowych to rzecz niesłychana. Polska staje się zagadką dla zjednoczonej Europy / Fot. Seweryn Lipoński

Szansa dla Polski


Mniej ostrych spięć było podczas dyskusji o polityce zagranicznej Unii. – Do całkowicie wspólnej polityki jeszcze daleka droga – stwierdził Kaczmarek, zaś jego partyjny kolega Maciej Orzechowski dodawał: - Traktat daje, ale nie nakreśla możliwości kreowania wspólnej polityki UE w stosunku do pozostałych mocarstw. Szynkowski zaznaczył natomiast, że silna pozycja Unii w świecie to również znaczące umocnienie pozycji Polski, w związku z czym traktat i określona w nim wspólna polityka zagraniczna to dla naszego kraju duża szansa.

Wszyscy biorący udział w debacie podkreślali na koniec, że traktat lizboński jest kompromisem wielu, bo aż 27 krajów. W związku z tym ma swoje mocne oraz słabe strony, również z punktu widzenia Polski. Pozostaje teraz czekać na ratyfikację traktatu przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jeśli dokument zostanie zaakceptowany również we wszystkich pozostałych państwach wspólnoty, wejdzie w życie 1 stycznia 2009 r. Jaki okaże się w praktyce, będzie w dużej mierze zależało od polityków, również polskich. – Traktat jest tak skonstruowany, że w wielu miejscach w zasadzie dopiero będzie wypełniany treścią – podkreślali zgodnie uczestnicy debaty.

Przydatne linki:


Podstawowe informacje o traktacie lizbońskim
Tekst Karty Praw Podstawowych
O protokole brytyjskim

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.