Facebook Google+ Twitter

Pozostaje się tylko uśmiechnąć…

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2014-09-10 17:20

Pierwsza faza mistrzostw świata zakończyła się sukcesem sportowym i organizacyjnym. Mam nadzieję, że w kolejnych będzie podobnie – podkreśla Stanisław Gościniak, siatkarski mistrz świata z 1974 roku i były trener reprezentacji Polski.

Jak podsumuje pan pierwszą część mistrzostw?
Nasz zespół, mówiąc w największym skrócie, wykonał plan w stu procentach. To nie podlega żadnej dyskusji i możemy się jedynie cieszyć z takiego przebiegu wydarzeń. Znaleźliśmy się w drugiej rundzie ze znakomitym bilansem i oczekuję, że nas zespół nie zacznie teraz kalkulować, licząc ile meczów potrzebnych jest do kolejnego awansu, tylko dalej będzie swoją grą przyjemnie nas zaskakiwał.
Po tej pierwszej fazie grupowej można się w ogóle przyczepić do czegoś w naszej drużynie?
Trochę słabszy był mecz z Kamerunem, ale myślę, że było to efektem chwilowego rozprężenia. Przy normalnym nastawieniu, takim jak w pozostałych spotkaniach, przebieg rywalizacji wyglądałby zupełnie inaczej – i też skończyłoby się do zera w setach. To chyba jedyna taka rzecz.
O ile naszego kompletu zwycięstw po cichu można było się spodziewać, o tyle pogubienie punktów przez naszych największych rywali jest chyba pewnym zaskoczeniem…
No tak. Ale to tylko pokazuje jak zacięty jest to turniej i ile wysiłku trzeba włożyć w to, aby dotrzeć do strefy medalowej. Niespodzianek rzeczywiście nie brakowało, ale to już na szczęście zmartwienie naszych przeciwników. Zawodzili przede wszystkim Włosi, którzy na dodatek stracili jednego z podstawowych graczy. Amerykanie też jednak cały czas tłumaczą sobie, że forma przyjdzie w trakcie turnieju.
To, co zobaczyliśmy, w pierwszej rundzie zmagań stanowiło już maksimum w wykonaniu Polaków? Czy stać ich na jeszcze na wyraźnie lepszą grę?
Grupę mieliśmy, jaką mieliśmy, i na tle Serbów, Australijczyków, Wenezuelczyków, Kameruńczyków oraz Argentyńczyków okazaliśmy się zdecydowanymi liderami. W drugiej fazie, przeciwko zupełnie innym rywalom, ta gra będzie całkiem inna. Konkurencja jest zdecydowanie mocniejsza i sam jestem bardzo ciekawy, jak wypadną biało-czerwoni. Spośród nowych rywali największą niespodziankę jak na razie sprawili Irańczycy. Bo Francuzi, którzy wygrali grupę D, zawsze byli bardzo dobrzy technicznie. Na pewno we wszystkich najbliższych spotkaniach trzeba będzie walczyć o każdą piłkę, bowiem mogą one decydować o wynikach poszczególnych setów.
Polska i Francja na czele grupy E, Brazylia i Rosja na czele grupy F. Właśnie te cztery zespoły zobaczymy w półfinałach?
Wydaje się, że ze wspomnianej czwórki najtrudniej o awans będzie Francuzom. „Trójkolorowi” na pewno będą się jednak do końca liczyć w walce i niewykluczone, że zagrają o medale w katowickim Spodku.
Jak wynika z notowań firmy bukmacherskiej Fortuna, największe szanse na tytuł dalej mają Rosjanie, a następnie Brazylijczycy i Polacy. Pan uważa podobnie?
Na razie życzę sobie, aby Polska spokojnie doszła do półfinałów. Dopiero po meczach w drugiej rundzie będziemy już dużo mądrzejsi w kwestii szans poszczególnych faworytów.
Przy liczniejszej publiczności w łódzkiej Atlas Arenie naszym zawodnikom będzie się grało jeszcze lepiej niż we wrocławskiej Hali Stulecia?
Zmiana hali i większa liczba widzów na trybunach nie powinny mieć dla chłopaków żadnego znaczenia. Byłem we Wrocławiu i wiem, że mimo mniejszej pojemności tamtejszego obiektu kameralna atmosfera miała swój urok.
Kto w polskiej ekipie zasługuje jak dotąd na szczególne wyróżnienie?
Jestem bardzo mile zaskoczony postawą całego zespołu. Z pewnością warto pochwalić młodszych zawodników, którzy w ostatnich dniach zaliczyli debiut na imprezie takiej rangi. Każdy z nich wniósł własną grą coś pożytecznego dla drużyny. Wyjątkowo bacznie zawsze patrzę też na poczynania rozgrywających i muszę przyznać, że Paweł Zagumny potwierdza swoją klasę. Cieszę się, że mamy na tej pozycji zawodnika, który potrafi bardzo mądrze i precyzyjnie rozdzielać. Warto przy tym zwrócić uwagę, że jego dobre rozegranie wiąże się z odpowiednim przyjęciem.
Przed mistrzostwami dużo mówiło o absencji Bartka Kurka. Teraz na razie nikt nie zwraca uwagi na jego nieobecność w kadrze…
Tak to już jest, że w niektórych zdarzeniach kibice i dziennikarze dopatrują się sensacji, choć nie znają wszystkich aspektów sprawy. A nie zapominajmy, że na mistrzostwach brakuje też kilku innych „gwiazd”, które były czołowymi postaciami w zeszłym sezonie. Jak choćby Łukasza Żygadły, który sam – z niezrozumiałych dla mnie przyczyn – zrezygnował z udziału. Obrażać może się on na kogoś innego, ale nie na trenerów i zespół. Nie ma też między innymi Zbigniewa Bartmana…
Jak, pomijając względy sportowe, podoba się panu organizacja mundialu i atmosfera panująca w miastach-gospodarzach?
Można się tylko uśmiechnąć, że tak narzekający naród, jakim są Polacy, potrafi stworzyć tak wspaniały klimat dla tej imprezy. Nigdzie nie ma miejsca na nasze odwieczne malkontenctwo. Jestem dumny, że od każdej możliwej strony te mistrzostwa są na razie ogromnym sukcesem. Widać, że w naszej siatkówce są właściwi ludzie i dobry plan, co podkreślają na każdym kroku goście zagraniczni. Oby tak dalej.
(Mat Pras)

Wybrane dla Ciebie:


Tagi: gościniak


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.