Facebook Google+ Twitter

Pozostaje wybrać mniejsze zło

Druga debata kandydatów na prezydenta udowodniła, że 4 lipca wielu Polaków będzie musiało wybrać „mniejsze zło”, o ile w ogóle pójdą do urn.

Mija doba od drugiej debaty kandydatów na prezydenta, za chwilę zacznie się cisza wyborcza podczas której kandydaci na prezydenta, albo spokojnie odpoczną po zaciętej walce „o stołek”, albo nerwowo będą się zastanawiali, czy na pewno dobrze wszystko rozegrali, by zjednać do siebie jak największe rzesze wyborców.

Dwie odmienne debaty


Pierwsza z debat była dla mnie zwycięstwem Jarosława Kaczyńskiego, który w odróżnieniu od Bronisława Komorowskiego starał się spokojnie i rzeczowo odpowiadać na pytania dziennikarzy. Jednak druga debata, po obserwacji zachowujących się podczas jej trwania (moim zdaniem poniżej krytyki) kandydatów na prezydenta, utwierdziła mnie na nowo w przekonaniu, że żaden z nich tak w pełni nie nadaje się na to stanowisko. Obydwaj kandydaci zachowywali się tak, jakby nie interesowały ich w ogóle pytania dziennikarzy. Zamiast odpowiadać rzeczowo na zadane pytania skupili się na wzajemnych polemikach i wytykaniu sobie błędów. Mało skuteczne były także próby p. Katarzyny Kolendy-Zaleskiej podejmowane w celu naprowadzenia kandydatów na właściwą ścieżkę odpowiedzi. Może jednak tak to właśnie miało wyglądać, może to specjalnie w ten sposób było przygotowane, dlatego wybrano te same zagadnienia, a nie nowe, bo wiedziano, że i tak nic nowego ta druga debata nie wniesie, a jedyną wynikającą z niej korzyścią będzie wysoka oglądalność.

Kandydaci a dziennikarze


W swoim artykule Po drugiej debacie: Kaczyński wygrywa Tomasz Radochoński stwierdził, że podczas debaty zauważył proPiSowskie podejście dziennikarzy. Ja nie zauważyłam, by dziennikarze byli nastawieni proPiSowsko, według moich obserwacji byli neutralni.

Po zakończonej debacie zauważyłam jednak coś zupełnie innego, odwrotną sytuację, a mianowicie odmienne zachowanie się kandydatów na prezydenta wobec przedstawicieli mediów. Jarosław Kaczyński wychodząc ze studia nie bał się dziennikarzy i starał się na każde z zadanych pytań odpowiadać. Bronisław Komorowski z kolei odwracał się do nich plecami i sprawiał wrażenie chcącego uciec. Czyżby czegoś się bał? Jakiejś prawdy, której nie będzie w stanie zaprzeczyć, albo zarzutu o jakieś kłamstwo, a może jeszcze czegoś innego?

To, że Bronisław Komorowski ucieka przed pytaniami dziennikarzy i unika ich zauważyłam już po ogłoszeniu I tury wyborów, kiedy to wołany przez nich i proszony o kilka słów, również odwrócił się plecami i zaczął odchodzić, przepychając się przez tłum. To samo było po pierwszej debacie, jak i teraz. Tak więc nie wiem, które media optują za którym kandydatem, ale zauważam, który kandydat jest przychylny dziennikarzom, a który nie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.