Facebook Google+ Twitter

Pozostały już tylko egzorcyzmy

Od kilku tygodni żyjąc spokojnie na drugim krańcu Polski obserwuję eskalację konfliktu między ekologami a mieszkańcami okolic Rospudy.

Ponieważ plan budowy drogi, a szczególnie autostrady o strategicznym znaczeniu nie powstaje z dnia na dzień, byłoby nie od rzeczy podać do wiadomości (tak jak całą awanturę) od ilu lat o tej nieszczęsnej autostradzie myślano, ile lat trwały konsultacje najwyższej klasy fachowców i z którą frakcją ekologów projekt był skonsultowany.


Taka bowiem wzmianka, rzucona nieomal szeptem padła z ust kogoś broniącego projektu w czasie jednego z licznych reportaży telewizyjnych. Ponieważ bez udziału "zielonych" tego rodzaju projektów się nie dokonuje.

Wszystko to trwa od kilku ładnych lat. Awantura wybucha na pięć minut przed rozpoczęciem budowy. Ekolodzy urządzający spektakularne happeningi na drzewach, demonstrujący szalone poświęcenie dla sprawy (jedyne chyba mroźne dni w czasie ciepłej zimy), bezrobotny "komponujący" w wielkim kotle gorącą zupę - wszystko to niezwykle efektowne a wręcz rozrywkowe oglądamy my - mieszkańcy reszty kraju z uczuciami mieszanymi.

Sytuacja sprzyja - przy okazji - zmieszaniu z błotem urzędującego ministra Szyszki, przypisaniu mu prywaty na okoliczność całkiem innej drogi, pokazywania zziębniętych reporterów telewizyjnych oraz łasicy, która zmyka przed kamerą, bo operator podszedł za blisko.

Nie obchodzi mnie zbytnio dobra czy zła opinia o ministrze. Da sobie radę tak jak wszyscy inni w podobnych okolicznościach i na cztery łapy spadnie.

Interesuje mnie jednak druga strona sceny - demonstracje mieszkańców mających wyżej uszu tirów, ciągnących nieprzerwanym sznurem. Dla nich przeciwstawienie śmierci ludzi pod kołami z zaburzeniem ekosystemu bagien nie wytrzymuje porównania. Nie znam się na tym, ale ekosystemy potrafią się własnymi sposobami odradzać, o czym świadczy chociażby aktualny kłopot z nadmiarem bobrów. Zapewne spotkają mnie tu gromy i pouczanki ze strony zwolenników bagien lub przeciwników autostrady.

Wracając do głównej sceny, zdeterminowani mieszkańcy sięgnęli po oręż w naszym kraju ostateczny, któremu nikt nie ośmiela się przeciwstawić - a mianowicie po krzyże, mające ostatecznie uzmysłowić zielonym o co walka się toczy. Nad tymi wszystkimi pokojowymi dysputami czuwa na wszelki wypadek policja, bynajmniej nie z gołymi rękami.

Przedstawienie podsycone zostało skutecznie przez wybitne osobistości, które są za a nawet przeciw: pani prezydentowa jako pierwsza dama, pani Gosiewska jako zapewne dama numer dwa, pan prezydent który jest za zielonymi (chyba tak?) oraz pan premier, który chce ogłosić referendum. Ten ostatni pomysł ja osobiście bardzo popieram, bo przy okazji pytania czy potrzebna jest autostrada, można zapytać mieszkańców czy Polska powinna zostać przekształcona w europejski skansen przyrodniczy. Bo jeśli tak, to przecież wystarczy pobudować nad każdą ruchliwą drogą kładki dla tubylców. Będą bezpiecznie przechodzić ponad tirami na każdą stronę każdej drogi. A od turystów z Europy, którzy przyjadą podziwiać naszą przyrodę łącznie z tubylcami i zielonymi na drzewach, będzie można pobierać opłatę za wstęp. Byłby z tego niezły biznes.

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

"Od kilku tygodni żyjąc spokojnie na drugim krańcu Polski obserwuję eskalację konfliktu między ekologami a mieszkańcami okolic Rospudy." Właśnie tak się to udało ładnie wyreżyserować by przesterować myślenie jak największej liczby osób w kierunku > "jest to konflikt ekolog kontra mieszkaniec Augustowa."
A tak naprawdę to przecież wspólnym wrogiem i jednych, i drugich, jest urzędnicza biurwa, która najpierw wymyśla przez dziesięciolecie drogę, a potem, jak juz jej się uda wymysleć, to okazuje się, ze zle wymyslila. To urzędnicy stoją po drugiej stronie barykady. Nie mieszkańcy Augustowa. I nie "ekolodzy". to ich błędy - i dziesiątki innych urzędniczych kleksów i pierdnięć popełnianych każdego dnia, przecież nie chodzi tylko o Rospudę - są przyczyną tego konfliktu. Ja należe do ludzi, którzy odczuli to, co działo się w lutym w Dolinie Rospudy jako społeczny konflikt z władzą. Ale nie z władzą jako z Kaczorami czy jak im tam, tylko z władzą jako skostniałą strukturą urzędniczą pozbawioną większych kompetencji i do tego jeszcze politycznie sterowaną.
Mieszkańców Augustowa mi szkoda, bo dali się wmanipulować i oni to chyba naprawdę widzą jako wojnę z ekologami. Moze kiedys zrozumieją, kto ich naprawdę wykorzystał i oszukał. A może juz rozumieją?

http://www.mordnarospudzie.blox.pl

Komentarz został ukrytyrozwiń

"W trakcie kampanii referendalnej ma tam przyjechać sam premier. - Poinformuje mieszkańców, że sprzeciw wobec tej wersji drogi oznaczać będzie przynajmniej 10 lat zwłoki w budowie innego wariantu - mówi "Dziennikowi" bliski współpracownik Kaczyńskiego."

"Na spotkaniu ustalono, że sprawę Rospudy będzie rozgrywać partia, a nie rząd. Jedynym polem aktywności rządu mają być kontakty ministra środowiska z Komisją Europejską."

"Politycy PiS są zadowoleni także z tego, że zyskują w oczach zwolenników budowy autostrad. Liczą na ich głosy, wiedząc jednocześnie, że obrońcy Rospudy w większości nigdy nie należeli do grona zwolenników ich partii."

Źródło informacji: PAP - Powyższe cytaty wyjaśniają ostatecznie nie tylko sprawę autostrady.


uropejską".

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Awantura wybucha na pięć minut przed rozpoczęciem budowy." Z tym się nie zgodzę. Przystanek Woodstock w tym roku, zespół Vavamuffin, wszystko kręcone dla Tv i panowie krzyczą ze sceny , nie chcemy autostrady przez Dolinę Rospudy, do tego zbierane były tam również podpisy pod taką petycją.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.