Facebook Google+ Twitter

Pozycja 69, czyli jak wyrzucić nielubianych polityków

Najczęściej głosujemy na wybraną partię, oddając głos na "jedynkę" na liście. A może tym razem zrobić inaczej?

Analiza tego, jak Polacy głosują w wyborach parlamentarnych, jest od lat wszystkim znana. W zdecydowanej większości wyborcy głosują na ulubioną partię, stawiając znak przy "jedynce" na liście. Polacy robią dokładnie to, czego oczekują od nich elity polityczne wszystkich partii.

Jedynka na liście znanej partii, to pewny sukces wyborczy. Dwójka czy trójka - to często niemal pewniak dostania się do Sejmu. Z drobnymi wyjątkami potwierdzającymi regułę, reszta kandydatów na listach do Sejmu, to tylko motorki pracujące dla partyjnej czołówki, nie liczące się w wyborczej walce o mandat poselski. Im niższa pozycja na liście - tym sukces bliższy zeru.

Dlatego, aby nie było znów tak, że wybieramy tych, których wskazuje nam partia, tych których nie lubimy, lecz osoby nowe, ze świeżymi pomysłami, postała inicjatywa o nazwie "Pozycja 69". Pomysł jest prosty: należy oddać głos na kandydata z numerem 6, 7, 8 lub 9.

To nie jest tak, jak sądzi wiele osób, że czołówka listy ma największą szansę na wybór do Sejmu. W przypadku osiągnięcia dobrego wyniku partii, do Sejmu dostają się ci kandydaci z listy, którzy arytmetycznie uzyskają najwięcej głosów. Ordynacja wyborcza mówi:

Art. 233. § 1. Mandaty przypadające danej liście kandydatów uzyskują kandydaci w kolejności otrzymanej liczby głosów.

Akcja "Pozycja 69" szybko zyskuje popularność na Facebooku, pisała o niej prasa, informowała Panorama (TVP2) i Superstacja. Osób, które chcą głosować na 6, 7, 8 lub 9, jest coraz więcej. Jeśli dzięki tej akcji do Sejmu dostanie się choćby jedna osoba, da to do myślenia partyjnym decydentom. Może przed kolejnymi wyborami nie każdy będzie się bił o czołowe miejsca na wyborczych listach, bo one nie gwarantują już miejsca w ławie poselskiej?

Rysunek wspierający inicjatywę Pozycja 69 / Fot. rys. Szczepan Sadurski



Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Urażenie ambicji znanego polityka to też miłe sercu osiągnięcie. :)
A co do kandydatów - jak się zupełnie niespodziewanie w sejmie znajdą osoby dołączone rezerwowo na dalszych miejscach, to się od tego może coś pozmieniać. Jednak to troszkę co innego gdy w sejmie pojawiają się nie ci, których się tam spodziewano. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rozumiem intencje lecz tak naprawdę niewiele ten pomysł zmienia prócz urażania ambicji czołowych postaci królujących poliklik. Kandydaci nie reprezentują przecież wyborców lecz swoich przewodniczących i prezesów. Nie ma to więc wielkiego znaczenia który numerek doczłapie do Wysokiej Izby.Czyż nie lepiej się zmówić i nie oddawać wcale głosów lub oddawać na te ugrupowania, które chcą znacząco pozamiatać na naszej scenie politycznej?
Pomysł jakby rodem od mjr Fydrycha i krasnali. A swoją drogą, ciekawe jak reagowali by nasi władcy, gdyby te (krasnale) pojawiły się teraz na ulicach? Mogłoby się nagle okazać, że tolerancja demokracji socjalistycznej jest bliższa idei niż jej liberalno-kapitalistyczna odmiana.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.