Facebook Google+ Twitter

"Pra. O rodzinie Iwaszkiewiczów" czyli pupil PRL-u w oczach rodziny

Mamy oto niepowtarzalną okazję poznać Jarosława Iwaszkiewicza takim, jakim widzieli go najbliżsi. To cenne doświadczenie dla miłośników literatury polskiej.

 / Fot. Wydawnictwo LiterackieJarosław Iwaszkiewicz. Człowiek przez jednych uwielbiany, przez innych znienawidzony lub pogardzany. Znakomity literat, symbol dawnej polskiej obecności na wschodzie, jednocześnie pupil PRL-u wykorzystywany do legitymizacji systemu. Człowiek kompromisu, który uważał, że porozumienie jest możliwe w każdej sytuacji. Kochający mąż, ojciec i dziadek, który potrafił głęboko ukrywać swe uczucia. Jakim był więc człowiekiem?

Na te pytania stara się znaleźć odpowiedź jego prawnuczka Ludwika Włodek. Właściwie "Pra" jest zbiorem drobnych anegdot i wspomnień o Iwaszkiewiczu. Autorka nie opisuje swego pradziadka jako literata, nie odnosi się do jego utworów, nie chce ich oceniać ani nawet omówić jednym zdaniem. Gdyby więc książkę tę wziął do ręki ktoś, kto wcześniej nie słyszał o Iwaszkiewiczu, mógłby mieć pewne problemy z identyfikacją postaci. I jest to jej mocną stroną. Można było bowiem napisać kolejną biografię pisarza, opierając się tylko na jego twórczości. Byłaby to jednak jedna z wielu biografii. Ta jednak jest niepowtarzalna. W czasie lektury bowiem mamy wrażenie, że uczestniczymy w rodzinnym spotkaniu, na którym najbliżsi opowiadają nam plotki i anegdoty.

Nie oznacza to jednak, że książka zawiera jedynie Iwaszkiewicza sensacyjnego czy anegdotycznego. Wśród wspomnień pozytywnych znajdujemy też próbę oceny Iwaszkiewicza jako człowieka. Iwaszkiewicza, który uwiedziony sztucznym blichtrem PRL-u pisze niegodny swej twórczości wiersz na cześć Bieruta. Iwaszkiewicza, który nie potrafił okazać wsparcia i miłości swym córkom przy podejmowaniu trudnych życiowych decyzji. Wreszcie Iwaszkiewicza, który uciekał przed sytuacjami, w których musiałby się wyraźnie opowiedzieć po stronie politycznego wyboru. Słowem Iwaszkiewicza - człowieka z krwi i kości.

Nic dziwnego, że książka zawiera słowa krytyki. Jest to jednak krytyka ludzi kochających. Krytyka, która nie ma na celu pognębienia krytykowanego. Krytyka, która nie została podyktowana chęcią odcięcia się od postawy Iwaszkiewicza. To raczej próba zrozumienia motywów. Rzadka dzisiaj postawa, tym bardziej więc cenna.

Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

adrian
  • adrian
  • 12.09.2012 10:17

te tasiemcow seriale i filmiki i programy w stylu .. bitwa na głosy czy gwiazdy na lodzie to własnie dzisiejsza pseudokultura i beznadzieja inteklektualna.. SZOK!!!NIE MA TWORCOW!!!po iwaszkiewiczu miłoszu i szymborskiej i w literaturze polskiej zrobiła sie gigantyczna pustka!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
jędruś
  • jędruś
  • 12.09.2012 10:07

P.ireno świetnie Pani określiła dzisiaj ludziom daje sie samą papkę przez nachalna wszędobylską reklamę .. o jakimkolwiek ambicji twórczej czy intelektualnej w filmie czy książce nie ma mowy... dziwne apogeum szkoły filmowj i kultury było w ciężkich czasach gomułki w 6o latach koniec lat 70 kino polskie kino chyliło sie ku schyłkowi i nigdy już sie nie podniosło!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Książka wzbudziła moje zainteresowanie, więc postaram się ją przeczytać. Cenię twórczość Iwaszkiewicza, a ponadto uważam za szczególne cenne książki wyrastające ze wspomnień, z tradycji rodzinnej wybitnych twórców.

Komentarz został ukrytyrozwiń
irena
  • irena
  • 11.09.2012 16:44

ano własnie dzisiaj w kulturze i filmie to mamy samą papkę która podaje sie ludziom... świetne okreslenie na dziś!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
red
  • red
  • 10.09.2012 21:23

Komuchy takich tzw. frajerów i autorytety, bardzo potrzebowali by ich uwiarygodnić ,przed narodem!

On to uzasadniał tym, że ma większe możliwości obrony kolegów, by ich bronić ,bo ma bliski kontakt z władzą !

A koledzy po piórze, wcale go oto nie prosili by ich bronił - po prostu znalazł sobie wymówkę i siedział w tym gównie...

Komentarz został ukrytyrozwiń
red
  • red
  • 10.09.2012 20:40

Iwaszkiewicz ?? - pożyteczny idiota legitymizował bandziorów z tamtej epoki i tyle! Widziałem jego spazmatyczny wzrok, na jednym filmie archiwalnym gdy wizytował Polskę L.Breżniew! Patrzył na niego jak w obrazek .... zresztą wielu było w tamtym okresie takich idiotów.

W zamian prawie co roku, dostawał nagrody państwowe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

dlatego też Panie Marku, nie ja porównuję, tylko odpowiadam na komentarz.
Filmy, drogi Panie Marku dzielimy na filmy przez duże F i filmidełka. I jakby nie patrzeć, to mimo wszystko polska szkoła filmowa, nawet w tych 23 latach miała kilka znaczących tytułów.
a od cvzego zależy? od jednej tylko rzeczy. od gustów odbiorócw. teraz są one kształtowane przez zwykłego człowieka, kiedyś kształtowali, w części, twórcy.
Niech Pan popatrzy choćby na komentarze pod moimi notkami. Ile ich jest? niewiele. oznacza to,że piszę dla naprawdę małej grupki odbiorców, którzy czytają. Żeby było ciekawiej, nie spotkałem się, przynajmniej na w24 z czymś takim,że ktoś książkę przeczytał i rozpoczął rzeczową o niej dyskusję.
niestety takie mamy społeczeństwo i cóż możemy zrobić?

Komentarz został ukrytyrozwiń

określenie "pupil PRLu" jest prawdziwym. Czy tego chcemy czy też nie, Iwaszkeiwicz swoją postawą legitymizował władze PRLu. Czy zawęża to obraz Iwaszkiewicza? BYć może. W takim samym stopniu jednak można mówić, że sama książka "Pra" zawęża obraz Iwaszkiewicza. Nie ma tam bowiem żadnych odniesień do jego twórczości. Jednak jest to książka dla miłośników literatury, czyli takich, którzy wiedzą conieco o samym Iwaszkiewiczu. A takim nie trzeba podawać abecadła, prawda? Jak wcześniej pisałem jest to obraz Iwaszkiewicza takim, jakim zapamiętali go jego bliscy. I przez to jest ta pozycja cenna.

co do wybitności Iwaszkiewicza. Proszę mi darować, ale taka np Sława i chwała jest nudna jak flaki z olejem, ale nie za to cenimy Iwaszkiewicza.

nie rozumiem, co ma wspólnego Iwaszkiewicz ze sztuką filmową. Przyjmijmy, że ma. Natomiast od dawna piszę, że za czasów PRLu nakłady na kuklturę i czytelnictwo były znacznie wyższe. Czy zwiększało to jednak powszechność odbioru kultury? Raczej nie. Wielu ludzi chłonęło kultuyrę "przy okazji", a kiedy podano im papkę wybrali papkę. Zmniejszenie nakładów na kulturę wcale nie oznacza zmniejszenie rangi twórców. Trzeba tylko wiedzieć jakie filmy należy oglądać, na jakie przedstawienia chodzić, czy też jakie książki czytać. Przepaść, o której napisano może być bowiem tak samo iluzoryczna jak piękność z leśmianowskiego wiersza o dwunastu braciach.

Komentarz został ukrytyrozwiń
irena
  • irena
  • 10.09.2012 18:23

no cóż nawet komuniści umieli podejść do sztuki filmowej i ogólnie do kultury ..ze dzsisiejsza wladza może sie uczyć od nich zreszta sztukę lat 60 i teraz dzieli niebotyczna przepaść!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Agnieszka Rogowska
  • Agnieszka Rogowska
  • 10.09.2012 09:12

Pupil to złe słowo. Nie można nazwać Iwaszkiewicza pupilem PRL-u To bardzo zawęża, w dodatku fałszuje prawdę o tym człowieku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.