Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Pozycja materiału w rankingach:

20672 miejsce

Dział: Opinie

Ocena: 21pkt

Oceń:

Praca a demokracja


W Polsce nie ma demokracji, polscy pracodawcy są na bakier z prawem. Sytuacja jest dramatyczna zwłaszcza na obszarach wiejskich i w małych miejscowościach.

W ostatnim wydaniu tygodnika Newsweek z 13 czerwca 2010 r. zamieszczono rozmowę z socjologiem, prof. Markowskim, dotyczącą polskiej ułomnej demokracji. Co prawda artykuł dotyczy braku demokracji w polskiej polityce, ale jego treść można odnieść do wielu aspektów życia społecznego. Od razu przyszedł na myśl problem wykorzystywania pracowników w zakładach pracy i firmach działających w małych miejscowościach. Z doświadczenia wielu ludzi, ale także własnego, doskonale wiem, jak pracownicy są ograniczeni w dochodzeniu swoich praw przed sądem pracy z obawy przed zwolnieniem i często z obawy przed utratą jedynego źródła dochodu. Przeciągające się procesy sądowe też nie zachęcają do walki o dochodzenie swoich praw.

Sytuacja jest dramatyczna na obszarach wiejskich i w małych miejscowościach, gdzie firmy wykorzystują pracowników do granic możliwości, nie stosując się do zawartych umów ani przepisów Kodeksu Pracy. Nie płacą za nadgodziny zarówno w dniach roboczych, jak i w niedzielę i święta. A jeśli płacą, to są to nadgodziny nieudokumentowane. Nie płacą za niewykorzystany urlop albo w ogóle go nie przyznają. Zwlekają z zawarciem umowy, czego efektem jest praca na czarno. W efekcie pracuje się 6,7 dni w tygodniu po 8-10 godzin często za najniższą krajową. Jeśli komuś warunki nie odpowiadają to nikt nie trzyma na siłę, bo rąk do pracy jest dużo. Taka oto dewiza przyświeca pracodawcom i są jej wierni. Czują więc przewagę nad pracownikiem. Są bezkarni.

Pewne jest to, że brakuje kontroli w firmach, zakładach pracy i przedsiębiorstwach, ale dopóki inspekcja pracy nie otrzyma sygnału od pracownika o nadużyciu jego praw, takowej kontroli nie przeprowadzi.

Na wiele spraw można przymknąć oczy, ale dlaczego ludzie muszą pracować więcej i nieodpłatnie? Dlaczego z ludzi robi się instytucje charytatywne? Dlaczego pracodawcy dorabiają się majątków rodzinnych kosztem drugiego człowieka i w końcu dlaczego nikt z tą ułomnością w Polsce nie walczy? W istocie chodzi przecież o poszanowanie praw człowieka i ludzkiej godności.

Ostatnimi czasy mówiło się dużo na temat kwestii dyskryminacji kobiet w pracy, a przede wszystkim na temat nierównomiernego wynagrodzenia kobiet i mężczyzn na tych samych czy podobnych stanowiskach pracy, o kwestiach trudniejszego awansu płci żeńskiej, na temat toczącego się w dużych firmach wyścigu szczurów, ale mało kto przygląda się sytuacji obywateli z małych miejscowości. I pewnie mało który mieszkaniec dużego miasta zdaje sobie sprawę z tego, że ludzie pracują za 1317 zł brutto (984,15 na rękę) za miesiąc, po ok. 50-60 godzin tygodniowo bez dodatkowego należnego im uposażenia i dnia wolnego. Często poniżej swoich kwalifikacji i możliwości.

W dużych miastach pracownicy walczą o coraz wyższy awans, o większą pensję o godniejszy byt, często za wszelka cenę. A tymczasem ludzie z małych miejscowości ledwo wiążą koniec z końcem i nie stać ich na to by walczyć o swoją należność. Nikt nie zastanawia się nad tym jak można przetrwać cały miesiąc za 1000 zł. Jak utrzymać rodzinę, wykształcić dzieci, jak przeżyć godnie. A wielu tak żyje.

Faktem jest, że żyjemy w państwie kapitalistycznym, podzielonym na biednych i bogatych, na rządzonych i rządzących. Ale żyjemy też w państwie pseudo demokratycznym, w którym silniejszy ma przewagę nad słabszym. A jak wiadomo żeby godnie żyć trzeba kombinować, kraść, upokarzać drugiego człowieka. I pracodawcy to robią bez skrupułów. Polska nie spełnia żadnych kryteriów państwa demokratycznego.

Zobacz także:

Anna Dzikowska OFFline profil autora

Autor: Anna Dzikowska

Napisz do autora

Artykuły (9) Galerie (0) Średnia ocen (4.48)

Wiek: 29 | Miejscowość: Kazimierza Wielka | Kraj: Polska

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 56

Sortuj komentarze:

Autor usunął profil 09.09.2010 13:27

Ocena: Ocena pozytywna 52 Ocena negatywna 48

Najlepsze rozwiązanie pod słońcem, jakie można znaleźć w takiej sytuacji, to przestać być pracownikiem i stać się pracodawcą. Na początek dla samego siebie. Ja tak zrobiłem rok temu i nie narzekam.
Artykuł jest bardzo ogólnikowy, zawiera nieuprawnione uogólnienia.
Kiedy widzę pijanego kierowcę na drodze lub wsiadającego do samochodu - dzwonię pod 112.
Gdy jestem świadkiem wypadku drogowego - ratuję poszkodowanych i dzwonię pod 999.
Kiedy zauważę pożar - dzwonię pod 998.
Kiedy jestem świadkiem łamania prawa pracy - dzwonię do powiatowego inspektora pracy.
Gdy jestem świadkiem łamania przepisów prawa podatkowego - dzwonię do urzędu skarbowego.
Kiedy jestem świadkiem reklamy w mediach łamiącej zasady współżycia społecznego lub po prostu kłamliwej - piszę do instytucji odpowiedzialnej za przestrzeganie zasad w reklamie publicznej.
Anno, demokracja zaczyna się w nas samych. Nie oskarżajmy innych, że nie stosują zasad, zacznijmy stosować je sami. Postawa obywatelska to jeden z kanonów demokracji. Reszta będzie ględzeniem.
Godzenie się na łamanie prawa też jest łamaniem prawa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 09.09.2010 12:55

Ocena: Ocena pozytywna 55 Ocena negatywna 49

"W Polsce nie ma demokracji, polscy pracodawcy są na bakier z prawem" - moja polonistka za takie zdania stawiała "pałę". W tym zdaniu demokracja zrównana jest z poszanowaniem prawa przez pracodawców. Karkołomna logika.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Młynarczyk 11.07.2010 10:15

Ocena: Ocena pozytywna 56 Ocena negatywna 42

Kiedy wychodzi się już na starcie z błędnego założenia, że oto żyjemy w państwie "kapitalistycznym" - wszystkie wnioski i oceny, będące pochodną owego, muszą siłą rzeczy być błędne. Ironią jest według mnie to, że ludzie zniechęcają się do "kapitalizmu", są nim rozczarowani, nie zdając sobie sprawy, że nasza rzeczywistość unijna niewiele ma z kapitalizmem wspólnego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomasz Sroczyński 13.06.2010 00:48

Ocena: Ocena pozytywna 59 Ocena negatywna 49

Co do wiedźmina z KASE - on ogólnie to wykazuje, przykład na filmiku nieco nietrafiony w stosunku do tego co napisałem o systemie.
Ale ogólnie fajny wiedźmak:
http://www.youtube.com/watch?v=-rW1C3V_Hy4
http://www.youtube.com/watch?v=kN3TsO-PFrQ
http://www.youtube.com/watch?v=SrqlOp_osOk
http://www.youtube.com/watch?v=BFT269_4bTE
http://www.youtube.com/watch?v=RsGAC-Sg69o
http://www.youtube.com/watch?v=wGWGIGLuX3I

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomasz Sroczyński 13.06.2010 00:31

Ocena: Ocena pozytywna 57 Ocena negatywna 45

System jest coraz bardziej socjalistyczny, nie ma co czarować. Ładnie wykazuje to jakiś wiedźmin z KASE:
http://www.youtube.com/watch?v=n21bmywre0Y

"Tylko co można zrobić ? Liberałowie postulują zwykle zastąpienie podatków bezpośrednich ( w jak największej części), podatkami pośrednimi. Wyobraźmy sobie, że dostajemy znacznie większą część pensji brutto "na rękę', ale wyżej opodatkowana jest konsumpcja. Stwarza to zachętę do oszczędzania i "sprawiedliwiej" opodatkowuje bogatych, którzy przed podatkiem dochodowym i tak uciekną. Jednak VAT jest częścią wspólną polityki gospodarczej Unii i nie może być ustalany dowolnie."
JKM jest za pogłownym, natomiast likwidacja wszystkiego co jest w kosztach pracy - przymusowy ZUS, przymusowy NFZ, gwarantowane świadczenia jakieś, podatek dochodowy (kara za przedsiębiorczość - im lepiej zarabiasz tym więcej płać). VAT i akcyzę nie wiem na ile chciałby zmodyfikować ale faktycznie, obecnie można odłożyć na bok te rozważania. Jesteśmy w Unii i jej podlegamy teraz...

"Tak czy owak chodzi mi głównie o to, że pieniądze na wypłaty dla emerytów muszą się znaleźć, a to oznacza wyjęcie nam z kieszeni co miesiąc konkretnej sumy. W taki czy inny sposób. Co nie znaczy oczywiście, że każdy sposób ma takie samo znaczenie."
http://frizona.pl/content/40-Ekskluzywny-wywiad-z-Januszem-Korwin-Mikke-specjalnie-dla-Frizona.pl
"35. Frizona: Proponuje Pan likwidację ZUS-u, ale co zrobić z długiem jaki ZUS po sobie pozostawił? Proponuje Pan państwo minimalne – w porządku, ale w takim razie co poczynić z długiem publicznym wynoszącym ok. 682 835 000 000 zł?

JKM: Opylić majątek państwowy i samorządowy. Do reszty trzeba będzie, niestety, przez jakiś czas dopłacać. To nawet dobrze, bo mielibyśmy od razy za dużo pieniędzy..."
No i państwo powinno z prywatyzacji wypłacić (nie sobie, a) tym, którym coś już się należy od ZUSu, powinno się wywiązać z umów.

Ciekawostki co do tych finansów:
http://www.youtube.com/watch?v=ykD_T0X3kwU
http://mareklangalis.blogspot.com/2010/06/najwiekszy-dziedzic.html

JKM: "Będąc w Sejmie, zgłosiłem w imieniu wszystkich naszych trzech posłów, projekt zakazu zwiększania deficytu budżetowego. Spowodowało to ryk śmiechu na całej sali. W miesiąc później taki sam projekt zgłosił p. Jerzy Bush (senior), a potem w Czechach p. Wacław Klaus – wtedy premier. Obydwaj zresztą też przegrali. Nikt nie myśli o przyszłości i o tym, co będzie z naszymi dziećmi, które teraz zadłużamy."

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artur Wojnowski 12.06.2010 14:42

Ocena: Ocena pozytywna 61 Ocena negatywna 47

@ Marta Jenner

Koszty pracy są wysokie, ale warto przyjrzeć się, z czego wynikają.
Składki na ZUS powinny raczej zostać nazwane składkami na kolejną, miesięczną wypłatę emerytur. Dodajmy, że składki nie są wystarczające, stąd potrzeba dofinansowania ZUS z budżetu, a więc z kolejnej części naszych podatków.
Nawet składki do OFE nie są "nasze", zgodnie z wyrokiem SN.
Jest to konsekwencją przyjętego systemu - umowy, że płacimy na wynagrodzenia emerytów, a nasze dzieci i wnuki będą płacić na nasze emerytury. Niewydolność tego systemu ( choćby w ustaleniu warunków początkowych) widać gołym okiem. Między innymi w dysproporcji między już wypłacanymi emeryturami dla ludzi, których całość lub większość zawodowego życia upłynęło w PRL, a szacowanymi wysokościami emerytur w nowych warunkach.

Tylko co można zrobić ? Liberałowie postulują zwykle zastąpienie podatków bezpośrednich ( w jak największej części), podatkami pośrednimi. Wyobraźmy sobie, że dostajemy znacznie większą część pensji brutto "na rękę', ale wyżej opodatkowana jest konsumpcja. Stwarza to zachętę do oszczędzania i "sprawiedliwiej" opodatkowuje bogatych, którzy przed podatkiem dochodowym i tak uciekną. Jednak VAT jest częścią wspólną polityki gospodarczej Unii i nie może być ustalany dowolnie.

Tak czy owak chodzi mi głównie o to, że pieniądze na wypłaty dla emerytów muszą się znaleźć, a to oznacza wyjęcie nam z kieszeni co miesiąc konkretnej sumy. W taki czy inny sposób. Co nie znaczy oczywiście, że każdy sposób ma takie samo znaczenie.

Na koniec nie mogę się oprzeć po raz kolejny uwadze, że choćby ze względu na powyższe, nazywanie systemu w Polsce liberalnym kapitalizmem, jest mówiąc delikatnie, nieporozumieniem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 12.06.2010 12:28

Ocena: Ocena pozytywna 53 Ocena negatywna 54

Pani Aniu, nie stawiam żadnych zarzutów - skojarzenia są absolutnie moje, bo w artykule pobrzmiewają odległe reminiscencje systemu, którego Pani, na szczęście, nie doświadczyła. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marta Jenner 12.06.2010 12:18

Ocena: Ocena pozytywna 62 Ocena negatywna 50

Przyjrzyjcie się UWAŻNIE temu co pisze i linkuje Tomek Sroczyński:

"Kolejny przykład to wynagrodzenie średnie. Przeciętnie w Polsce wynosi ono 3231,13 zł brutto. Czemu więc wiele osób słysząc te statystyczne dane im zaprzecza i twierdzi, że "nikt tyle nie zarabia". W rzeczywistości zarabiamy znacznie więcej a dostajemy do ręki znacznie mniej. Oto przykład liczbowy :
netto - 2318,21 zł
brutto - 3231,13 zł
składka ZUS - 443,16 zł + 514,92 zł = 958,08 zł
rzeczywiste koszty pracy - 3828,24 zł
klin podatkowy - 1510,03 zł (!!!)

Gdzie się podziało 1510,03 zł ? oczywiście w podatkach (składkach)."

Efekt obciążania pracodawcy nadmiernymi kosztami widzę nawet na własnym podwórku, w budżetówce. Załóżmy, że odchodzi na emeryturę nauczyciel, który uczył na 3/4 etatu. Na jego miejsce powinien przyjść młody nauczyciel, który miałby okazję zaliczyć obowiązkowy roczny staż. Nic z tego - godziny zostaną rozdzielone, bo zatrudnienie kolejnej osoby generowałoby zbyt wysokie koszty, których pracodawca (czyli gmina) nie jest w stanie udźwignąć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Magdalena Gawryś 11.06.2010 23:08

Ocena: Ocena pozytywna 51 Ocena negatywna 49

Niee, to tylko obserwacja i zawartość mojej skrzynki na GL :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rafał Gdak 11.06.2010 23:03

Ocena: Ocena pozytywna 55 Ocena negatywna 67

a nie Tomku, to raczej obserwacja :)) Czytam czasem sobie z nudów ogłoszenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.