Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

23612 miejsce

"Praca" idealna, czyli dobre złego początki

Ciekawa oferta. Dobre zarobki. Kilka różnych stanowisk. Firma z przyszłością. Te i inne kłamstwa mamią nas codziennie. Wtedy kiedy jesteśmy zdesperowani wpadamy w pułapkę. Oto co przydarzyło mi się w tym tygodniu.

Praca. Dla niektórych najważniejsza rzecz w całym życiu, dla innych po prostu sposób na zarobienie pieniędzy. To właśnie pracując, zwykły Kowalski spędza większą część swojego życia na drodze ku lepszej przyszłości. Ale ja nie o tym. Przeglądając kolejny raz oferty pracy wpadłem na genialną propozycję. Bez zastanowienia złożyłem swoje dokumenty i czekałem na telefon. Po kilku tygodniach umówiłem się z panią ze słuchawki na spotkanie. W ofercie, która od razu przeglądnąłem jeszcze raz znajdowała się dość obszerna lista stanowisk. Zaczynała się od pozycji typowo biurowych po te do pracy "w terenie". Skuszony lukratywną ofertą powiedziałem sobie - na pewno coś się dla mnie znajdzie.

Uśmiech na twarzy nie schodził mi do godziny 18 w piątek (rozmowa była w czwartek, a następnie w piątek kazano mi przyjść do miejsca docelowego, aby rozpocząć "szkolenie"). Dzień wcześniej menedżer firmy zapewniał mnie o mnogości stanowisk i sposobie na zarobienie dobrych pieniędzy. Gdy powiedział mi, że im się spodobałem i chętnie zaprosił mnie na "szkolenie", które miało trwać od 10.30 do 18 następnego dnia, jeszcze bardziej zainteresowałem się tą propozycją. Szybko jednak uświadomiłem sobie, że straciłem niemalże cały dzień na bezcelowej tułaczce po ludzkiej naiwności.

W piątek wszedłem na pierwsze piętro siedziby firmy, witany z uśmiechem przez sekretarkę oraz menedżera zostałem poproszony do pokoju gdzie czekały dwie miłe panie. Każda z nich była kimś w rodzaju mentora. Zostałem przydzielony do wysokiej brunetki, która stwarzała pozory równie ciepłej jak reszta towarzystwa. Seria krótkich pytań i wchodzimy do samochodu. Kierunek naszej wędrówki to Świdnica. Miasto położone 60 kilometrów od tego w którym znajduje się siedziba firmy. Gdy już wszyscy usiedliśmy zaproponowałem pani Natalii przejazd krótszą trasą, na której zaoszczędzilibyśmy mnóstwo cennych minut. Nerwowo spojrzała na pasażera siedzącego po jej prawicy i udała, że mnie nie słyszy (krótsza trasa, którą zaproponowałem była przez miasto, w którym mieszkam i państwo bardzo dobrze wiedziało, że jeżeli nie będzie mi się podobało to będę chciał, żeby po prostu mnie wysadzili, jednak sprytnie udaremnili mi ucieczkę).

Dojechaliśmy. Od razu zapytałem się swojej "przełożonej", co będziemy robić pod blokowiskiem i czy tutaj znajduje się ich inna siedziba. Jakież zdziwienie mnie ogarnęło gdy weszliśmy do jednej z klatek i zaczęliśmy bawić się w akwizytorów. Od drzwi do drzwi wciskając tę samą historię o wymaganiach Unii Europejskiej odnośnie przejścia z transmisji analogowej na cyfrową. Unia wymaga, więc ktoś to musi zrobić. Szybko uświadomiłem sobie również, że nie ma wcale innych stanowisk, a jest jedynie to w którym teraz uczestniczę - przedstawiciel "wyłudzacz" handlowy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Pepe
  • Pepe
  • 14.06.2011 15:45

Oto odzwierciedlenie większości firm z jakimi mamy do czynienia na co dzień ,nie tylko gdy szukamy pracy ..Niestety takie realia Piotrze .Świetna recenzja lecz miło by było gdybyś właśnie takie firmy jakoś nazwał a najlepiej po właściwej nazwie abyśmy i my nie musieli marnować właśnie 10 godz na obadanie sprawy.Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.