Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

26680 miejsce

Praca w Danii, lepsze życie...

Praca za granicą to dla Polaków szansa na poprawę bytu, na zdobycie doświadczenia i zarobienie takich pieniędzy, które pozwolą na zakup aparatu, telewizora i komputera. Ale za jaką cenę?

Grupa młodych ludzi sprawdza w internecie gdzie dobrze się żyje, gdzie można zarobić duże pieniądze. Kiedyś wyjeżdżało się do Niemiec, Anglii, jeszcze niedawno Polacy zbijali fortuny na końcu świata - w Islandii, teraz przyszedł czas na Danię. Kopenhaga każdemu kojarzy się z dobrobytem, miastem inteligencji, rozrywek. Czytamy o niej w książkach, wiemy, że ma doskonale połączenia promowe i jest niedaleko Polski. Jest kolorowa, otoczona pięknymi zatokami, tętni życiem o każdej porze dnia i nocy.

Jest jak w bajce dopóki Polak nie zacznie szukać pracy. Osoba, która średnio zna język jest w fatalnej sytuacji bo, gdy przypływa promem okazuje się, że nikt jej nie rozumie. Każdy Duńczyk zna perfekt język angielski. Tego samego oczekuje od obcokrajowca, ale kiedy słyszy: Im from Poland już wie, że nie porozmawiają nawet o pogodzie. Dlaczego? Bo Polacy przyjeżdżają do Danii bez kompletnego przygotowania z myślami o fortunie. Przekonała się o tym 23-letnia Alicja. Kiedy powiedziała skąd pochodzi i jak słaba jest jej znajomość języka łamaną angielszczyzną, usłyszała, że mówi bardzo dobrze... jak na Polkę.

Przejdźmy do sedna. Alicja zainwestowała w wyjazd 5 tys. złotych. Prom, jedzenie, oplata za wynajęty pokój, bilet miesięczny na autobusy i życie. Znalazła pracę w hotelu jako housekeeping. W wielkim hotelu w centrum Kopenhagi. Słyszała, że to lekka praca, płaca 100 koron na godzinę. Pierwszy tydzień myślała, że to tylko początki są trudne, później stwierdziła, że jednak nie. Okazało się, że hotel płaci jej od jednego posprzątanego pokoju, na który ma 20 minut. Nie była w stanie przebrać dwóch pościeli, odkurzyć, wypolerować każdego kąta i umyć marmurowych toalet w ciągu 20 min. Pracowała do 17, sprzątała 12 pokoi, za które miała 400 koron. Gdy dostała umowę, już wiedziała dlaczego co drugi dzień ma wolny. W umowie gwarantowali min. 40 godzin pracy w ciągu miesiąca. Przychodziła do pracy z niechęcią, denerwowała się za każdym razem, kiedy widziała, że 3 godziny pracowała za długo, co się z tym wiąże, za darmo. Czasami przychodziła jej kontrolerka i kazała wracać do zrobionego pokoju bo nie doczyściła kropki na zlewie. Ta sama dziewczyna chodziła przed jej pracą po opuszczonych pokojach i zbierała napiwki od klientów. Zdarzało się, że stawała nad nią i mówiła, żeby się pospieszyła czy odkurzyła jeszcze raz.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Dr. Łoren
  • Dr. Łoren
  • 27.05.2012 13:05

Nie mogę czytać takich bzdurnych opowieści. Równie dobrze mogła by pojechać do każdego innego miejsca na Świecie bez znajomości języka angielskiego oraz przy braku chęci postawienia się komuś.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.