Facebook Google+ Twitter

Praca w domu taka jak inne?

Panie domu chcą otrzymywać za swoją pracę wynagrodzenie. Pomysł dość zabawny.

Z raportu Martyny Bundy na temat polskich gospodyń domowych ("Matki, żony, kucharki", Polityka 16, 2006) wynika, że aż 6 milionów Polek zajmuje się tylko prowadzeniem domu. Stanowią one 55 proc. wszystkich kobiet w Polsce i czyni to z nich największą grupę zawodową w naszym kraju. Bez praw pracowniczych i osłon socjalnych. Czy należy to zmienić?

"Zapłać mi mężu", czyli "chcę być wykorzystywana"

Z artykułu w dzisiejszej "Gazecie Wrocławskiej", opublikowanego także w Wiadomosciach24.pl, dowiadujemy się, że panie domu chciałyby za swoją pracę pobierać wynagrodzenie. Dni spędzone na prowadzeniu domu, miałyby się także wliczać do emerytury. Do pomysłu entuzjastycznie odniosła się posłanka Samoobrony, Danuta Hojarska. Nic dziwnego, do niedawna sama trudniła się tym fachem.

Pomysł płacenia gospodyniom domowym nie jest wcale bez sensu. Przecież jest to posada często obejmowana przez Polaków wyjeżdżających do pracy za granicę. Za opiekę nad dziećmi czy sprzątanie płaci się wynajętej osobie także i w Polsce . GUS określił wysokość pensji gospodyni domowej na nieco ponad 1200 zł w mieście i ponad 1300 zł na wsi. Jeżeli więc mąż zajęty pracą, nie miałby czasu na tego rodzaju dodatkowe "obciążenia" i chciałby zatrudnić w tym charakterze żonę - czemu nie? Co prawda nie wiem, co ma to wspólnego z równouprawnieniem płci czy podziałem małżeńskich obowiązków, a nawet z godnością kobiety, ale być może mieści się w systemie wartości wielu osób. Z tego samego raportu "Polityki" wynika co prawda, że dłuższe zajmowanie się jedynie domowymi pracami niekorzystnie wpływa na psychikę ambitnej osoby, to jednak aż "co trzecia kobieta odnajduje się wyłącznie jako gospodyni domowa".

Zlikwidujmy bezrobocie, czyli zasiłki dla wszystkich

Na myśl przychodzą od razu tradycyjne rodziny górnicze. To w takich właśnie rodzinach, na kobietę spada często nieproporcjonalnie wiele obowiązków. Nie od dziś wiadomo, że Śląsk jest polskim zagłębiem prostytucji. Często wynika ona z biedy. Wiele gospodyń domowych, zarabia właśnie w ten sposób. Ktoś mógłby więc powiedzieć, że płacenie za bycie panią domu mogłby problem zniwelować. Możliwe, byłoby to jednak w gruncie rzeczy podniesienie zasiłku. Poza tym bezczynność za przyzwoleniem uzależnia i zniechęca do aktywności. W dodatku państwa zwyczajnie na to nie stać. Poza tym, dlaczego nie płacić na przykład panom?

Dość dziwne wydaje się też podejście gospodyń do kwestii emerytury. Nikt nie kwestionuje pracy, jaką wykonują, należałoby jednak stworzyć urząd do jej kontroli. Kto sprawdzi bowiem, czy zamiast wychowywać, nie oglądają brazylijskich tasiemców? Podejście to jest także o tyle dziwne, a zarazem wiele o mentalności tych ludzi mówiące, że nie widzę sensu dobrowolnego wchodzenia w system emerytalny. Emerytura taka byłaby bardzo niska, a przecież z pieniędzy zarobionych przez męża część można odkładać na fundusze inwestycyjne. Byłoby to najlepsze rozwiązanie, które przecież można realizować i dziś! Sama w sobie chęć podlegania pod państwową emeryturę wydaje mi się dziwna. I nie zachęcam do nieuczciwości, nie sądzę bowiem, by któraś z gospodyń domowych chciała rejestrować działalność gospodarczą, nie wyobrażam sobie też, by były zatrudnione przez państwo na etacie (a może umowie-zleceniu...). Ciekawe, jak wyglądałoby wtedy zwalnianie z pracy. Może Kółka Gospodyń Wiejskich przekształciłyby się w związki zawodowe?

Zamiast więc rozdawać pieniądze, lepiej promować podział obowiązków w małżeństwie, zachęcać kobiety do podejmowania pracy. Oczywiście w tym celu trzeba też rozbudować sieć przedszkoli, zapewnić warunki sprzyjające zatrudnieniu i wiele innych rzeczy. Niech gospodynie domowe, zamiast żądać pieniędzy, porozmawiają lepiej jednak ze swoimi mężami. A jeżeli jest to ich świadomy wybór - ich decyzja, nic nam do tego. Ale nie jest to chyba najlepszy pomysł na rozwiązanie kwestii bezrobocia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Asen - uważam właśnie wypłacanie wynagrodzeń przez państwo za bezsensowne, a mężowie, jeżeli chcą i mogą, i pozwala im na to sumienie niech sobie płacą - uznałem to po prostu za jedyną realną (choć wiem, że w niewielu przypadkach możliwą) formę takiego wynagradzania. nianiek 47 - mój osąd nie jest pryncypialny - szanuję kobiety pracujące w domu, a jeżeli niektóre z nich robią to z przymusu, bo mężowi się nie chce, to im współczuję - nie zmienia to jednak faktu, że płacić za tę pracę to raczej dziwny pomysł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zastanów się o czym piszesz bo widzę że nie masz kompletnie pojęcia ani wyczucia w temacie kórym się zajmujesz - Zycie wprowadza pewne korekty więc nie bądz taki pryncypialny w osądach kobiet pracujących w domu

Komentarz został ukrytyrozwiń

hehe, no wybitny pomysł na zmniejszenie bezrobocia :) a i do budżetu państwowego coś by wpadło, bo skoro zarabiają to i podatki by płaciły... same plusy. A serio: moim zdaniem nie tyle rozbudowanie sieci przedszkoli by pomogło bo w przedszkolach teraz pustki tylko odpowiednie "zachęcenie" pracodawców do oferowania matkom zatrudnienia na pół etatu. Wtedy kobieta mogłaby choć w pewnym stopniu realizować się zawodowo - nie tracąc jednocześnie możliwości normalnego prowadzenia domu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.