Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

292 miejsce

Prace domowe zadawane przez nauczycieli są nielegalne?

Prace domowe są nielegalne! – uważa Rzecznik Praw Ucznia i Rodzica Krzysztof Olędzki. Rozmowa z Krzysztofem Olędzkim, założycielem fundacji Sokrates, przy której działa Biuro Praw Ucznia i Rodzica, którego celem jest promocja i egzekucja praw ucznia i rodzica.

Zdjęcie ilustracyjne; http://flickr.com/photos/vsqz/305331333/ / Fot. vsqz; flickr.comZadawanie prac domowych jest powszechną praktyką stosowaną przez nauczycieli. Jednak czy jest zgodne z polskim prawem? Rzecznik Olędzki zwoje zdanie popiera artykułem 31 Konstytucji RP. Mówi on o "wolności obywatelskiej, której nikt nie można ograniczać, wyjątkiem są warunki określone w odpowiedniej ustawie". Powołuje się również na art. 15 Ustawy o systemie oświaty, który mówi, że obowiązek szkolny rozpoczyna się od 7 roku życia i kończy wraz z ukończeniem 18 lat. W tym artykule nie ma nawet wzmianki o spełnianiu tego obowiązku w domu, poprzez odrabianie prac domowych. Natomiast art. 18 tej samej ustawy nakłada na rodziców ucznia obowiązek, dopilnowania regularnego uczęszczania dziecka na zajęcie oraz zapewnienie mu warunków do nauki.

Nauczyciele bezprawnie ingerują w naszą prywatność, organizują nam czas wolny, poprzez zadawanie różnorakich zadań typu: referat, przeczytanie lektury, rozwiązanie „kilku” zadań, przygotowanie prezentacji etc. Za nieodrobienie pracy domowej nauczyciele stosują sankcję, najczęściej w formie oceny niedostatecznej!

By wyjaśnić zawiłości tej sprawy, autor Wiadomości24.pl skontaktował się z Krzysztofem Olędzkim - rzecznikiem praw ucznia i rodzica.


Skąd wziął się pomysł na sprawdzenie legalności prac domowych?
- Dostałem pytanie od jednego z uczniów: "Jak dużo prac domowych może zadać nauczyciel?". Zastanowiłem się, poszukałem w przepisach i doszedłem do wniosku, że w ogóle nie może zadać żadnych obowiązkowych, a jedynie dobrowolne. A dobrowolne bez ograniczeń.

Według Pana, szkoła nie ma prawa do zadawania obowiązkowych prac domowych, dlaczego więc nikt wcześniej nie reagował na to uchybienie systemu oświaty?
- Poszanowanie prawa do dobrowolnego charakteru pracy domowej oznacza daleko posuniętą zmianę modelu nauczania. A wielu ludzi zmian się boi, boją się zwłaszcza Ci, którzy osiągnęli jakąś pozycję w obecnym modelu i wszelkie poważne zmiany mogą doprowadzić do jej utraty. Ci najgłośniej krzyczą i atakują, gdy ktoś chce wprowadzić jakieś zmiany. A pamiętajmy, że zajmują oni wysokie stanowiska, są: dyrektorami, profesorami, kuratorami.

Ile czasu może trwać ewentualne wprowadzenie zakazu zadawania obowiązkowych prac domowych?
- Zakaz jest już prowadzony i to od dawna. Problem w tym, że łamany jest przez nieuczciwych nauczycieli. Mówiąc „zakaz”, mam na myśli brak podstaw prawnych do zadawania prac domowych.

Czy w chwili obecnej uczeń może zrobić coś w momencie, gdy dostanie ocenę niedostateczną za brak pracy domowej?
- Może poprosić nauczyciela o pisemne uzasadnienie oceny, które potem posłuży jako podstawa do egzaminu sprawdzającego. Ocena może być również dowodem w przypadku pociągnięcia nauczyciela do odpowiedzialności zawodowej, cywilnej lub karnej.

Co na ten temat sądzą uczniowie i nauczyciele?


Grażyna Czerwonka, nauczyciel SP w Spychowie: - Jestem zbulwersowana zaistniałą sytuacją. Pomysł rzecznika Olędzkiego odnośnie prac domowych to totalny absurd. Od lat uczniowie odrabiają prace domowe i nikt nie robił z tego afery! Prace domowe zmuszają ucznia do myślenia, do szukania informacji na zadany temat, uczeń nie jest w stanie zapamiętać wszystkich wiadomości z lekcji, prace domowe mają go zmobilizować do przyswojenia i utrwalenia całości materiału. Zakaz zadawania prac domowych i tak nic nie zmieni, ponieważ na 20-osobową klasę, pracę domową odrabia zaledwie 2 - 5 osób, reszta klasy „zapomniała”. Uczniowie powinni się zastanowić nad tym, czy prace domowe rzeczywiście są dla nich jedynie kulą u nogi, czy też zadawane są dla ich dobra… Gdyby nauczyciele sztywno trzymali się tych wszystkich paragrafów to duża część uczniów zimowałaby w jednej klasie. Zadawanie prac domowych jest „biczem” również dla nas belfrów, którzy ślęczą godzinami i je sprawdzają. Nauczyciele chcą jedynie pomóc uczniom, a nie ich gnębić!

Zdaniem Sandry, uczennicy 3 LO w Koninie, prace domowe powinny pozostać obowiązkowe w szkołach ponadgimnazjalnych, ponieważ program w nich jest tak napięty, że nie można zrealizować go do końca lekcji. Podobnego zdania jest Damian, uczeń 3 LO w Szczytnie. Uważa on, że zniesienie obowiązkowych prac domowych to zupełny absurd, że w jakimś stopniu odrodzi to PRL, w którym jakże modne było powiedzenie: "Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z Ciebie oficera". Twierdzi również, że Olędzki źle interpretuje polskie przepisy i "szuka dziury w całym". Z rzecznikiem zgadza się natomiast Aleksandra, uczennica XXI LO w Warszawie. Twierdzi, że prace domowe ewidentnie łamią polskie prawo. Sama na początku do pomysłu delegalizacji prac domowych podchodziła sceptycznie, lecz gdy przyjrzała się baczniej temu problemowi, stwierdziła, że Krzysztof Olędzki ma rację i słusznie broni praw uczniów.

Jak widać zdania są podzielone. Niestety większość wypowiedzi sprowadzona jest do rozważań nad przydatnością prac domowych. Jednak nie to jest tutaj sprawą zasadniczą, chodzi przecież o uszanowanie polskiego prawa oraz wolności obywatelskich.
* * *
Więcej informacji znajdziesz tu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (150):

Sortuj komentarze:

MÓJ BOŻE od 3 strony wypowiadają się tylko ludzie po 50 albo nauczyciele. Zrozumcie NAS. Cieszę się bardzo, że mieliście przez całą szkolę średnią powyżej 5.0. A także nie czuliście presji od kogokolwiek np. nauczycieli i nie widzieliście nigdy zawodu na czyjeś twarzy bo po prostu nie mieliście już siły i byliście zestresowani. Sedno po ok.9 godzinach w szkole plus 2 godziny dojazdy (w dwie strony) plus kąpiel plus lekcje plus sen to na resztę (zabawę) nie zostaje nawet pięć minut. Czy muszę naprawdę pisać dalej?

PS. pozdrawiam pana z mamą która ma 25 lat stażu. Jeżeli naprawdę uważa pan osoby takie jak ja za (nie wiem jak dokładnie pan to napisał ale sedno to samo) idiotów to... brak słów.

Mama mojej bratowej jest polonistka w gimnazjum jest taką ****** że przechodzi po sali raz na ruski miesiąc i sprawdza wypracowanie z przed miesiąca.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jedna rzecz jak ma się do zrobienia wypracowania na polski na kilka kartek plus zadania z innych przedmiotów (nie jedno a kilkanaście z jednego przedmiotu) to w weekend stracony a do tego a masz jeszcze zajęcia po za lekcyjne! Nie pisze tego dlatego ,że się źle uczę bo uczę się bardzo dobrze ale to dlatego iż śpię 4 godziny i uczę się w drodze do szkoły i powrotnej. Mi osobiście tak naprawdę nie są potrzebne prace domowe bo dużo korzystam z lekcji i po prostu czytania a te prace domowe zawalają tylko nie potrzebnie czas.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Krystian Lipka
  • Krystian Lipka
  • 18.09.2012 15:10

Też uważam ,że powinni zrobić ,że prace domowe są nielegalne.Przecież to jest zabieranie dzieciom czasu wolnego.Ja jakbym był prezydentem to bym zakazałbym zadawania wogóle prac domowych a jeżeli ktoś by dzieciom zadawał kope do domu to bym ustalił tak ,że trafia do więzienia na 10 lat.Sprawiedliwość musi być.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Carlos Hose Luise
  • Carlos Hose Luise
  • 09.09.2012 23:12

Większość z Was komentujących ma rację, jednak nie koniecznie powinni tego całkiem zakazać... u nas w szkole był świetny nauczyciel z matematyki Pan Artur N.nnnnnie powiem :], który zadawał nam zadania, ale ich nigdy nie sprawdzał... proste, chciałeś/aś to robiłeś/aś, nie to nie. Tak powinno być z każdym nauczycielem i przedmiotem, powinno się zadawać te zadania, bo dziecko pracując w domu SAMO potrafi się dużo więcej nauczyć i na pewno na dłużej zapamięta to co samo przyswoiło sobie do tej młodej makówki, jednakże nie powinien to być jego obowiązek, żeby nie robiło tego pod presją. Natomiast jeśli chodzi o uczenie się tych słówek i tego wszystkiego to sami uczniowie sobie robię krzywdę nie ucząc się systematycznie i wtedy w pewnym momencie zamiast tych powiedzmy 20 słówek mamy już 200 słówek, a wtedy faktycznie czasu nie starcza. Niestety to jest na prawdę wielki orzech do zgryzienia ta cała edukacja i bardzo trudno znaleźć ten "złoty środek", więc niech cały Pan... jak mu tam... Olędzki nie szuka dziury w całym, tylko zajmie się poważniejszymi rzeczami jak chociażby niepotrzebna nikomu biologia w klasie humanistycznej (i tutaj też nie mówię W OGÓLE... powinien być bardziej okrojony materiał).

Komentarz został ukrytyrozwiń
TUR
  • TUR
  • 04.09.2012 10:00

Obowiązkowe prace domowe to zwykły bandytyzm, nauczyciel nie ma prawa organizować dzieciom czasu poza szkołą. Jeżeli nauczyciel nie wyrabia się z programem w czasie lekcji w szkole to oznacza że nie nadaje się na nauczyciela i powinien zmienić pracę.

Komentarz został ukrytyrozwiń
aBSOLWENT
  • aBSOLWENT
  • 16.01.2012 16:32

Nauczyciele są narzędziami w rękach większego systemu. Ba, nie zdaja sobie nawet z tego sprawy. To zwykli ludzie, tacy sami jak pani w biurze, kasjerka, hutnik, itd. Zostali tak przygotowani aby indoktrynować młodych ludzi i kształtować w nas, już od dziecka, nawyki niewolnicze. Przecież im też zadawano PD. Chodzi o to aby w dorosłym życiu, człowiek miał juz wyrobiony nawyk pracy, aby nie myśleć o tym gdzie i w jakim układzie żyje. Pracuj, chodź na wybory i za dużo nie myśl. W dorosłym życiu zaczyna się rywalizacja o stanowiska, dobra itd. Ludzie zapomnieli kim są. Niestety trudno nam sobie to uświadomić skoro od najmłodszych lat, ktoś sprzedaje nam taki model zycia . Nauczyciele to tylko kolejne stado baranów nie wiedzących co się obok nich dzieje i jaką rolę odgrywają. Pod płaszczykiem frazesów, że praca domowa pomaga zgłebić temat, pogłębia wieź z rodzicem, zadają naszym dzieciom ten jakże zniechęcający do nauki przykry obowiązek. Obowiązkiem szkoły i nauczyciela jest uczyć tak aby w godzinach za które mu płacimy, nauczał w sposób niewymagający utrwalania.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Weronika Grajcar
  • Weronika Grajcar
  • 26.11.2011 19:48

A może zapytajcie o zdanie uczniów którzy wstają o godzinie 5 czy 6 bo godzinę czy półtory dojeżdżają do szkoły, potem mają do 15 lekcje, o 16-17 dotrą do domu, zanim wygłodzona młodzież coś zje i doprowadzi się do stanu używalności jest 18, zasiada do lekcji i zaczyna się maraton. Angielski, niemiecki/francuski i matematyka to chyba najbardziej wymagające przedmioty (na jutro zrobicie ćwiczenia od 1 do 15). Nagle robi się 20 a tu dwie kartkówki i test następnego dnia, nie mówiąc o polonistce która ma w zwyczaju co lekcję pytać z kilku ostatnich lekcji. Mama wyzywa bo "do pokoju nie da się wejść" a "zmywanie samo się nie zrobi", często trzeba zająć się młodszym rodzeństwem. Ale nie, ważniejsze jest 200 słówek na angielski, 5 tematów z polskiego i cały dział z fizyki. Po takim maratonie mamy godzinę 24 uczeń nie wie z tego nic bo jest tak zmęczony. Stwierdza "powtórzę przed spaniem" i włącza komputer. Po godzinie przysypia na siedząco i decyduje się iść pod prysznic. Około 1-2 w nocy ląduje w łóżku i wstaje o 5-6 nieprzytomny a na 1 lekcji trzeba napisać kartkówkę z tych 200 słówek. A gdzie w tym wszystkim czas na przyjaciół (większość w ciągu tygodnia rozmawia z nimi tylko przez internet albo telefon), chłopaka/dziewczynę i własną pasję? Otóż ten czas nie istnieje. Dlatego wielu nastolatków woli spotkać się z przyjaciółmi i następnego dnia dostaje ndst. A zadawanie ogromu prac domowych klasie humanistycznej z fizyki, chemii i biologii jest już zwyczajnie śmieszne. Ja rozumiem że z przedmiotom maturalnym i rozszerzonym trzeba poświęcić czas. Ale na co komuś w klasie z polskim, wosem i angielskim przydadzą się wiązania chemiczne sam Bóg raczy wiedzieć. Przecież 16 latek wybierając szkołę doskonale wie że lepiej uczy się z polskiego, z którego ma 5, niż z chemii, z której ma 3. Więc to logiczne, że idzie do klasy humanistycznej żeby uczyć się tego co w życiu mu się przyda bo raczej nie zostanie chemikiem a tu jedna chemia w tygodniu przez trzy lata i męczarnia przez całe liceum. Cóż... chyba wszyscy zdają sobie sprawę z tego że taki uczeń z tej chemii i tak nic wiedział nie będzie bo albo będzie się jej uczył na zasadzie "3xZ" albo zrobi ściągi.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Mesie
  • Mesie
  • 11.10.2011 18:36

Powinno być zakazane a nie ja mam codziennie po osiem godzin,przychodzę do domu zmęczony i conajmniej z pięciu przedmiotów mam po pare zadań.I cały dzień w dupie !!

Komentarz został ukrytyrozwiń
przeciw zadaniom
  • przeciw zadaniom
  • 08.10.2011 14:34

Jak mogą zadawać dla naszego dobra...
U nas nauczyciele jak go klasa trochę zdenerwuję to na złość po 4-6 stron zadań zadaje.
I gdzie czas wolny?
Jestem za aby zadania nie były na ocenę!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marek G
  • Marek G
  • 07.10.2011 07:16

Ja dziękuje za takie coś... Dla naszego dobra są zadawane? To niech nauczyciele sami sobie je robią. Z kilku przedmiotów dostaje 4 strony zadań w ćwiczeniach (chemia, j. polski, j. niemiecki). Do tego dochodzą inne zadania z poszczególnych przedmiotów + czytanie lektury (aktualnie "krzyżacy") i gdzie tu mowa o wolnym czasie. Robimy te chore zadania a nauczyciele najczęściej nie raczą sprawdzić, a jak już sprawdzają to jeden temat z 20, które były do uzpełnienia. Z tym że chcę mieć wolny czas to już mam conajmniej 5 jedynek... I żeby wyratować się z sytuacji muszę robić te zadania i mój "wolny" czas to śniadanie, obiad, kolacja i sen (ale jak się tu wyspać skoro na następny dzień do szkoły?). Dodam jeszcze że uczenie się 250 słówek w ciągu tygodnia na angielski też łatwo nie jest. Co tydzień kartkówka z nowych 250 słówek SUPER!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.