Facebook Google+ Twitter

Pracodawcy szukają taniej siły roboczej w więzieniach

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2007-12-16 10:31

Niemal każdy więzień może bez kłopotu znaleźć pracę, bo wielu firmom brakuje ludzi. Wyjazdy polskich fachowców na Zachód sprawiły, że firmy szturmują zakłady karne w poszukiwaniu pracowników. Na przykład w głogowskim więzieniu na 400 skazanych do pracy wychodzi codziennie 230 osób.

 / Fot. Polska/Gazeta WrocławskaTo skazani za oszustwa, niepłacenie alimentów czy jazdę pod wpływem alkoholu. Ci, którzy odsiadują wyroki za morderstwa, napady z bronią i ciężkie rozboje, są zatrudnieni na terenie zakładu. Nie pracują tylko chorzy. Po więźniów co rano podjeżdżają autobusy z Leszna, Chojnowa, Lubina i Polkowic.

- Najwięcej, bo 80 osób, pracuje na dwie zmiany w leszczyńskiej fabryce mebli - opowiada Ryszard Kędzia, dyrektor Zakładu Karnego w Głogowie. - Pozostali pracują jako ślusarze, murarze i malarze. Nadzorują ich przeszkoleni ludzie z tych przedsiębiorstw. Więźniowie chętnie podejmują pracę, bo od dwóch lat mogą więcej zarobić. Nawet połowę najniższej płacy krajowej. Firmy mają jeszcze dodatkową korzyść - są zwolnianie z części podatku dochodowego.

Za miesiąc pracy człowiek zza krat dostaje na rękę ok. 450 złotych. Ponad 100 zł trafia do "żelaznej kasy".
- Te pieniądze skazany może odebrać, gdy opuszcza więzienie - wyjaśnia dyrektor Kędzia. - Część zarobku od razu przekazujemy komornikom, ale i tak więźniom zostaje średnio 250 zł. Mają więc na kawę i papierosy.
Każdego roku ok. 15 ludzi odsiadujących wyroki w Głogowie wykorzystuje wyjazdy do pracy, by uciec. Dyrektor Ryszard Kędzia mówi jednak, że woli mieć kłopoty z ich łapaniem i pisaniem wyjaśnień niż trzymać więźniów za murami.

- Praca jest najlepszym rodzajem resocjalizacji - zapewnia Kędzia. - Trafiają do nas mężczyźni, którzy nigdy wcześniej nie pracowali. Sam uczyłem więźnia zamiatania, bo nie potrafił trzymać porządnie w rękach miotły.
Ksiądz Stanisław Czerwiński z parafii w Jakubowie zatrudniał więźniów przez kilka lat przy pracach porządkowych i budowlanych.

- Trzeba dać im szansę, a przede wszystkim nie należy się ich bać - apeluje proboszcz. - Pracują świetnie i nie stwarzają problemów. Nie tylko w Głogowie więźniowie pracują, o czym jeszcze kilka lat - gdy panowało masowe bezrobocie - mogli jedynie pomarzyć. Do Zakładu Karnego w Wołowie niemal co tydzień zgłaszają się pracodawcy. I często słyszą odmowę. - Wszyscy więźniowie, którzy mogą wyjść poza mury, już pracują - mówi Marek Gajos, dyrektor Zakładu Karnego w Wołowie. - Sporo osób zatrudniamy sami w dwóch przywięziennych zakładach.

Grażyna Szyszka

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.