Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

23928 miejsce

"Pracować za grosze i (nie) przeżyć" B. Ehrenreich-recenzja

"Dobrze by było, gdyby wreszcie jakiś dziennikarz wstał zza biurka i przekonał się, jak to jest żyć pracując za minimalną stawkę" - stwierdziła kiedyś autorka Barbara Ehrenreich.

Fot. Mat. wydawcyAutorka napisała książkę w dziennikarsko-reporterskim stylu "odrzuciła" swój dotychczasowy styl życia i poddając się kilkuletniemu eksperymentowi pracowała m in. jako sprzątaczka, kelnerka, salowa, pracownik sieci supermarketów. Zarabiając 6 - 7 dolarów za godzinę podczas gdy wynajęcie przyzwoitego pokoju to wydatek rzędu 400 dolarów. Nie trudno sie domyślić na ilu etatach aby samemu sie utrzymać, a tym bardziej będąc samotna matką korzystającą z opieki państwa ( co jest powszechne w USA i na Zachodzie).

Książka oprócz opisu bytu materialnego prezentuje obyczajowość, sylwetki psychologiczne bohaterów, ich emocje i troski, stosunek pracodawców i innych grup społecznych. Sprzątaczka wracająca z pracy w swoim uniformie wchodząc do restauracji czy baru jest inaczej obsługiwana przez kelnerkę niż inni klienci - to tylko nieliczny przykład opisywanych perypetii. Żądanie przez pracodawców uśmiechu i entuzjazmu podczas czyszczenia klozetów czy też wskazujący palec bogatych gospodyń domowych, pokazujący, gdzie jeszcze należy wyfroterować podłogę na kolanach - to już skrajny stosunek pracownika do pracodawcy.

Książka Barbary Ehrenreich jest kopalnią tego typu przykładów, opisanych z czarnym humorem, ale i z wnikliwością. To za sprawą bardzo dobrego polskiego przekładu. Najważniejszy wniosek - to fakt, iż mimo rzetelności osób pracujących na opisanych stanowiskach, za zarobione pieniądze nie mogą się oni z godnością utrzymać.

Mimo że "Za grosze pracować i (nie) przeżyć" jest z oczywistych powodów pełna amerykanizmów, to nie mogę się oprzeć przełożeniu tematu na kontekst polski. Problem ubóstwa w Polsce jest mało medialny i z reguły podnoszony przy okazji sensacyjnego materiału reportera czy też w kontekście walki przedwyborczej. Kogo obchodzi, że są ludzie w Polsce, którzy żyją na wsi lub w małych miasteczkach i (ciesząc się z tego, że tymczasowo mają zatrudnienie) pracują za 3 - 5 zł za godzinę u tzw. okolicznych prywaciarzy, którzy ich wyzyskują?

Sama w rodzinnej miejscowości i jej okolicach znam takie przykłady. Ktoś powie, że przecież mogą wyjechać lub bardziej sie starać, ale właśnie w tym jest problem, bo panuje jakiś rodzaj niemocy i bezradności ze strony tych ludzi. W telewizji (medium najszerzej dostępnym dla wszystkich) oglądać mogą tylko seriale typu "Niania" i "Magda M" - opis klasy wyższej. Jak zatem mają oni odnaleźć swoją tożsamość społeczną, skoro nie stać ich na kino i książkę, żeby zobaczyć siebie i odnaleźć swoje problemy u innych? Nie chcą spotkać się z rodziną, znajomymi bo jak można kogoś zaprosić, nie mogąc poczęstować gości nawet herbatą, a w tle dług rzędu 10 tys. złotych wydaje się problemem nie do rozwiązania. Na pewnym poziomie są wykluczeni z życia publicznego, podobnie jak sprzątaczka z wymienionej książki, która wracając z pracy popada w zakłopotanie, bo nie wie co zrobić z wolnym czasem!

Szczerze polecam książkę Barbary Erenhreich, bo, mimo że opisuje realia amerykańskie, to może jej lektura sprawi, że mijając znajomą panią sprzątaczkę w biurowcu porozmawiamy z nią zwyczajnie, bez zbędnej kurtuazji, współczucia czy poczucia wyższości, nawiązując jakąkolwiek relację.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

No i po co to wszystko? Nie wierzę, że taka "literatura" jest potrzebna.
Przecież w Stanach takie prace podejmują prawie wyłącznie studenci, którzy chcą dorobić w odpowiadających im godzinach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.